-->

wtorek, 12 lipca 2011

Makijaż :: Rozczarowanie – cienie sypkie Vipera Galaxy

Sypkie cienie Vipera z serii "GALAXY" kupiłam parę miesięcy temu i leżą nieużywane, mimo że kolory, które wybrałam są piękne (numery 108, 110, 114).



Od producentaPuszyście lekkie, z najwyższej jakości mineralnych surowców, z dużym udziałem Perłowych i Brokatowych Pigmentów. Cieniowe błyskotki, również rozgwieżdżone transparentne świetliki z namiastką opalizującego pyłu; ich iskierki mienią się nie tylko złotem i srebrem. Do użycia samodzielnie lub na inne cienie, celem ich uświetnienia. Do stosowania na sucho, ale przede wszystkim na mokro (przy użyciu płynnego Fixera), na całą powiekę lub w celu wystylizowania fascynujących linii wzdłuż nasady rzęs.  (...) Niesłychanie perłowy efekt oraz gwarancja trwałości i wodoodporności po prostu zachwycą miłośniczki wielogodzinnej rozrywki i całonocnych szaleństw.
(źródło: vipera.com.pl)


Cienie Vipery pakowane są w identyczne słoiczki jak sypkie pigmenty Inglota. Różni je jedynie mieniący się różnymi kolorami napis na wieczku.






Cienie w opakowaniu wyglądają na bardzo intensywne. Nabrane na palec czy pędzelek nadal na takie wyglądają, ale na skórze okazuje się, że kolor jest nieco wyblakły i rozkłada się nierównomiernie. Cienie mają niejednorodną konsystencję, na skórze potrafią robić grudki, źle się je rozciera. Zawierają maleńkie mieniące się drobiny, ale oprócz nich również grube brokatowe, które wyglądają na oczach nieefektownie, w dodatku mocno się osypują.

Trwałość cieni również nie jest ich mocną stroną. Nałożone na sucho błyskawicznie blakną, osypują się i dają się zetrzeć nawet suchą chusteczką (!). Nakładanie na mokro też nie poprawia trwałości. Co gorsza ze względu na swoją niejednorodność źle się spisują na mokro, robią się grudki, a pigment rozkłada nierównomiernie.

W przeciwieństwie do pigmentów Inglota nie są wszechstronne. Nie podbijają kolorów innych cieni, nie da się nimi namalować na mokro ładnej kreski (nierówna pigmentacja, grudki).

Niebieski pigment (nr 114) podrażnia mi oczy, powoduje zaczerwienienie i pieczenie. Poza jednym felernym cieniem, który miałam jakieś dwanaście lat temu żaden cień nie wywoływał takiej reakcji.







Za 3 g zapłacimy w zależności od sklepu 11-14 zł.

Wiem, że znając pigmenty Inglota poprzeczkę innym produktom stawiam wysoko, ale sypkie cienie Vipery naprawdę mnie rozczarowały. Nie liczyłam na tańszy zamiennik Inglota, ale dla mnie cienie Vipery nie są nawet poprawne. Był to niestety nietrafiony zakup. Jeśli szukacie uniwersalnego produktu dobrej jakości odsyłam do Inglota.


Podziel się!
Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z WYSZUKIWARKI u góry strony lub zajrzyj do KATALOGU.
Bez względu na to, jak dany kosmetyk do mnie trafił, opisuję wrażenia z jego stosowania całkowicie szczerze. Pamiętajcie, że siłą rzeczy są to opinie osobiste, więc subiektywne. Nie mogę zagwarantować, że dany kosmetyk sprawdzi się u kogoś innego. Produkty, które przysłano mi do wypróbowania, oznaczam symbolem ★.

19 komentarzy:

  1. Rzeczywiście średnio wygląda ten nierównomierny kolor i z pewnością, to doprowadzałoby mnie do szału, gdybym posiadała oczywiście te pigmenty.
    Słabiutko...

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie tragedia, a zastanawiałem się nad zakupem. Jak widzę szkoda tych kilkunastu złotych.

    OdpowiedzUsuń
  3. a szkoda, bo nr 114 wydaje się na prawdę ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, bo kolorki piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze o tym wiedziec:) Na pewno nie kupię:)

    OdpowiedzUsuń
  6. zabawne, dziewczyny które dostają je za free do testów, są nimi zachwycone ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. @ A.
    No niestety słabiutko :-(

    @ William Rhinestone
    Lepiej wydać na coś innego.

    @ holiday in hollywood i SheWoman
    114 faktycznie jest śliczny, mieni się na zielono, pozostałe też ładne, ale jakość kiepska.

    @ kobiecewariacje
    No nie polecam.

    @ blueeyedgirl
    Gdybym dostała je do testów też nie mogłabym nic dobrego powiedzieć niestety. Tylko nie byłoby mi żal pieniędzy :-D.

    OdpowiedzUsuń
  8. A zastanawiałaś się może czy nie sprasować ich alkoholem?

    OdpowiedzUsuń
  9. @ Zzielona
    Tylko, że nie wpłynie to raczej na ich pigmentację i nie zlikwiduje osypujących się drobin :-(

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Zzielona
    No i 114 podrażnia mi oczy, sprasowanie na to też nie pomoże niestety :-(

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja mam różowy i jestem z niego zadowolona:)
    jedyna wada jaka znalazłam to ciężko rozprowadzić pyłek bez bazy:( ale ja nie mam porównania do inglota:(

    OdpowiedzUsuń
  12. A miałam sobie jakiś kupić. Dzięki twojej recenzji sobie daruje. Chyba rzeczywiście szkoda kasy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. ja w ogóle bardziej wolę prasowane cienie niż sypkie pigmenty, bo nad tymi ostatnimi nie bardzo panuję

    poza tym czytałam u innych dziewczyn o kiepskiej trwałości tych cieni

    OdpowiedzUsuń
  14. Uu, szkoda, bo mają naprawdę ładne kolorki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też testowałam te cienie i również jestem na nie. Pozostanę przy zwykłych cieniach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja absolutnie kocham te cienie, ale... przez pierwsze dwie minuty -.-. Beznadziejną aplikację rekompensuje jeszcze kolor (mam 107), ale to co dzieje się potem... cała twarz w srebrnych, wielkich, brokatowych drobinach. Popieram recenzję:P

    OdpowiedzUsuń
  17. faktycznie nierownomiernie :( a szkoda, bo jak po raz pierwszy je zobaczylam to liczylam na cos wiecej. zwlaszcza, ze cena wcale nie najmniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja wolę cienie prasowane. Jakoś lepiej radzę sobie z ich aplikacją.

    OdpowiedzUsuń
  19. dobrze, że sie nie skusiłam ;)


    http://bajeczneopowisci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń