-->

niedziela, 31 lipca 2011

Tag: Siedem makijażowych faktów o mnie

Zostałam otagowana Makeup Blogger Award przez autorki następujących blogów:



Dziękuję! Wiem, że powinnam tag przekazać autorkom i autorom kolejnych piętnastu blogów, ale chyba wszyscy zostali już otagowani, więc się wyłamię i pozostawię otwarte zaproszenie: kto chce niech się przyłączy.



:: Siedem makijażowych faktów o mnie ::
1. Maluję się codziennie od siedemnastego roku życia, nawet jeśli nie wychodzę z domu, przy czym rozwiązania typu sam tusz do rzęs czy tusz plus błyszczyk to dla mnie nie makijaż. Liczy się tylko całkiem zrobiona twarz, byle wyglądało naturalnie :-).

2. Mam fioła na punkcie rzęs. Są z natury ładne, ale nie cierpię tuszy dających tzw. naturalny efekt, czyli niewidocznych na rzęsach. Mój idealny tusz musi z długich rzęs robić mega długie rzęsy, z gęstych - mega gęste, mają po prostu wyglądać jeszcze lepiej. Nie znoszę posklejanych rzęs i grudek i robię wszystko, żeby tusz nie sklejał. Tusze niereformowalne lądują w koszu.

3. W torebce mam zawsze kilka błyszczyków i szminek, po prostu wrzucam tam to, czego danego dnia używam i tak się zbiera...

Tak, to zawartość mojej torebki...


4. Mam bardzo dużo (z naciskiem na bardzo...) kolorówki i ciągle mi mało. Lubię próbować i odkrywać nowe rzeczy. Dotyczy to również kosmetyków pielęgnacyjnych.

5. Kilka razy robiono mi makijaż "profesjonalny", ale efekt był koszmarny. Rok temu w krakowskim sklepie MAC zrobiono mi okropny makijaż smokey eyes, który sprawił, że miałam oczy jak dwa okrąglutkie spodki, osypane pod oczami cienie makijażystka próbowała przykryć korektorem, robiąc mi w ten sposób sińce pod oczami, a tapeta na twarzy była za ciemna i rolowała się. Po wyjściu stamtąd usiadłam na ławce, wyjęłam chusteczkę i starłam ile się dało. Podobnie było z makijażem Clinique. Teraz wiem, że jeśli makijażystka mówi o makijażu, w którym przychodzę "O, jaki ładny makijaż, aż szkoda zmywać" to jest to sygnał ostrzegawczy i lepiej uciekać...

6. Lubię pędzle, mam ich sporo, ale jeśli nie mam żadnego pod ręką mogę pomalować się używając tylko palców, ewentualnie patyczków kosmetycznych i efekt jest dobry. Na początku mojej makijażowej drogi przez jakiś czas nie miałam żadnych pędzli, a - wiadomo - praktyka czyni mistrza :-).

7. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek wykonała makijaż według jakiegoś tutorialu czy próbowała skopiować makijaż ze zdjęcia. Bywają dla mnie jedynie inspiracją, chociaż zazwyczaj inspiruje mnie po prostu kolor, na który mam ochotę, czy produkt, który wpadnie mi w ręce.

I jeszcze fakt ósmy gratis:

8. Uwielbiam neutralne makijaże z mocnym akcentem. Na przykład neutralne oczy z wyrazistym kolorem na linii wodnej lub kolorową kreską na górnej/dolnej powiece. Albo neutralne oczy plus wyraziste usta. Mam dużo neutralnych cieni, decydując się na zakup nowych zwykle sięgam po barwy neutralne (przynajmniej tak mi się wydaje) i nie mogę pojąć skąd w mojej kolekcji tyle jaskrawych barw :-).




10 komentarzy:

  1. ad. 5 też się czasami po takim zmywałam;) a teraz przestałam na makijaze chodzić, bo mi wszystkie "moje" wizażystki zastąpili średnimi kopiami;)
    a co do punktu 4., to... tez chyba mam bardzo dużo, choć nie traktuję tego w ten sposób, bo... zawsze można (i trzeba) mieć wiecej (kto powiedział, że 15 niebieksi cień nie jest nam potrzebny?)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedziałam przed chwilą i mam bardzo podobny pkt jak twój 6

    OdpowiedzUsuń
  3. oprócz 3 i 5 mogłabym wszystkie skopiować i wkleić u siebie ;) akurat miałam dużo szczęścia, bo tylko raz zrobiono i na twarzy masakrę, pozostałe kilka wspominam bardzo dobrze i do tej pory się nimi inspiruję czasami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuję się obiema łapkami pod punktem o rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Również podpisuje się pod rzęsowym punktem, lubię mocne rzęsy :)
    makijaż także wykonuję praktycznie zawsze, nie lubię chodzić nieumalowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. 4 pierwsze odpowiedzi mogłabym umieścić w swoim Tagu ;D W torebce zawsze walają mi się pomadki i błyszczyki, których obecnie nie używam. Rzęsy potrafię malować 10 minut, później jeszcze je wyczesuję grzebyczkiem,a kosmetyków też ciągle mi mało XD

    OdpowiedzUsuń
  7. oj ja codziennie nie bylabym wstanie sie malowac ;) za leniwa jestem ;)

    http://bajeczneopowisci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. też jestem takim torebkowym chomikiem - co wpadnie do środka, już tam zostaje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. a jak się można na takim makijaż załapać, chętnie bym się wybrała
    stella

    OdpowiedzUsuń
  10. @ barwy.wojenne
    Wydaje mi się, że w Polsce wizażystki w ogóle niespecjalnie potrafią dopasować makijaż do typu urody, kształtu twarzy, oczu. Wszystko robią sztampowo.

    Ależ piętnasty niebieski cień może być zupełnie innym niebieskim, nie ma w tym nic dziwnego :-)

    @ Yasminella
    ;-)

    @ smoky evening eyes
    :-) Co do makijaży to zazdroszczę, ja nie miałam szczęścia.

    @ Malinowy Kuferek
    :-)

    @ Idalia
    :-)

    Po co wymyślono makijaż jak nie po to, żeby się malować! :-D

    @ Iwetto
    :-D to witam w klubie!

    @ Ewela
    Ale to przecież czysta przyjemność! :-)

    @ a.
    Najlepiej byłoby wymienić torebkę na taką małą przyczepkę i ciągnąć za sobą :-D

    @ Anonymous
    W sklepach MAC zaproszenie na makijaż dostaje się przy zakupie minimum trzech produktów, trzeba umówić się na konkretny termin, zazwyczaj soboty mają całkowicie zabukowane. Na makijaż możesz też umówić się w Douglasie, mają co jakiś czas takie akcje.

    OdpowiedzUsuń