-->

środa, 1 lutego 2012

Mity o darmowym testowaniu produktów

Jak zapewne wiecie co jakiś czas dostaję od różnych firm kosmetycznych produkty do przetestowania i opisania na blogu. Zdecydowana większość kosmetyków, które pokazują kupiłam sama, za własne pieniądze i samodzielnie dokonując wyboru. Wiem jednak, że to właśnie recenzje produktów "darmowych" wywołują skrajne emocje, chciałabym więc rozwiać parę mitów ich dotyczących. Zastrzegam oczywiście, że wszystkie poniższe poglądy są moje, wynikają z moich doświadczeń i przemyśleń oraz mojej etyki blogowania.



Mit 1: Recenzje są obiektywne
Nie. To moje opinie, więc siłą rzeczy obiektywne nie są. Pamiętajcie, że na opinię o czymkolwiek składa się mnóstwo czynników, takich jak na przykład dotychczasowe doświadczenie (podkład średniopółkowy może zostać odebrany zupełnie inaczej przez osobę stosującą jedynie górnopółkowe niż przez tę stosującą najtańsze produkty drogeryjne, co nie oznacza, że na każdej z półek nie znajdziemy zarówno produktów doskonałych jak i bubli), typ skóry, osobiste preferencje etc.

Ale jeśli patrzymy przez pryzmat tego, w jaki sposób produkt do mnie trafił, to znaczy czy zapłaciłam za niego sama czy też nieodpłatnie przesłała mi go jakaś firma, zapewniam, że moje recenzje były, są i będą w stu procentach obiektywne (patrz Mit 2). Nigdy nie zgodzę się na współpracę z firmą, która stawia warunki dotyczące wymowy recenzji.


Mit 2: Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby
A owszem, zagląda się i to dość uważnie... To czy produkt kupiłam sama czy też dostałam do przetestowania nie ma wpływu na moją recenzję, zawsze rozpatruję plusy i minusy. Produkt kosmetyczny czy jakikolwiek inny to nie ohydny sweter od babci, który zakładamy przed jej wizytą, żeby nie sprawić przykrości.


Mit 3: Recenzje to wyrocznie
Nie, czytając recenzje czegokolwiek - od błyszczyka po traktor - trzeba wziąć pod uwagę fakt, że ile osób tyle opinii (patrz Mit 1).


Mit 4: Kosmetyk za darmo to prezent
Nie, to również nie łapówka ani wspomniany sweter od babci. Firma nie może oczekiwać, że w zamian za darmowy kosmetyk dostanie jego pochlebną recenzję. Żadna poważna blogerka czy bloger dla produktu za kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset złotych nie położy na szali wiarygodności własnego bloga. Na szczęście większość firm zdaje sobie z tego sprawę i traktuje blogujące osoby z szacunkiem.


Mit 5: Blogi prowadzi się, żeby dostawać rzeczy za darmo
To stwierdzenie obrażające każdą osobę traktującą swój blog poważnie i poświęcającą jego prowadzeniu prywatny czas. Naprawdę byłabym w stanie prowadzić blog pokazując jedynie produkty, które sama kupiłam. Co więcej, zaczynając blog nie brałam nawet pod uwagę tego, że ktoś może chcieć mi coś przysłać. Fakt, że utrzymuję kontakty z firmami i dostaję różne rzeczy do zrecenzowania (lub jak ładnie określa się to na blogach anglojęzycznych "pod rozwagę") to miła sprawa, ale jednocześnie obowiązek i odpowiedzialność. Recenzje produktów to transakcja wymienna - dostaję produkt, ale poświęcam swój czas i skórę na jego testowanie, firmuję też swoje opinie własną marką, na którą intensywnie pracuję i na której mi zależy. Przypominam, że w grę wchodzi jedynie recenzja zgodna z moim sumieniem, a nie spełniająca ewentualne oczekiwania firmy.


Mit 6: Blogerki, szczególnie te urodowe, to niepoważne gąski traktujące blog jak zabawę
Spotkałam się z tym mitem również w kombinacji z mitem nr 5. Na szczęście przypadki, kiedy zostałam w ten sposób potraktowana były nieliczne. Blog jest dla mnie jak drugi etat - na robieniu zdjęć, przygotowywaniu grafik, pisaniu postów, odpowiadaniu na komentarze i maile, udzielaniu się w innych miejscach spędzam kilka godzin dziennie. Traktuję moje pisanie poważnie, podchodzę do tego profesjonalnie, staram się tworzyć treści ciekawe i wartościowe. Zdecydowanie nie jest to zabawa. Większość firm kosmetycznych zdaje sobie sprawę z siły rekomendacji i buzz marketingu, traktuje więc blogerki jak poważnych partnerów biznesowych. 



EDIT:
Muszę dodać, żeby była jasność, że nie mogę nic zarzucić firmom, z którymi obecnie współpracuję (czyli recenzuję produkty). Moją intencją przy pisaniu tego posta było przede wszystkim rozwianie wątpliwości, które mogą dręczyć czytelników, a nie wylewanie jakiś żali.




145 komentarzy:

  1. podpisuję się rekąmi i nogami ;)

    też spędzam wiele godzin na prowadzeniu bloga, to jakby nie patrzeć nie do końca prosta praca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą Kochana! Testowanie to jakby nie było ciężka praca, jeden kosmetyk może na nas po prostu nie zadziałać a innym razem może to się skończyć wysypem na twarzy! Nie jest wcale tak łatwo zdobyć zaufanie firm a co za tym idzie kosmetyki "za darmo" - blogi pączkują w zastraszającym tempie i ciężko tym nowym się przebić. Czasem dostaję pytanie jak mi się udało? - miałam określony cel i wysyłałam "ofertę" współpracy tylko do firm, których kosmetyki lubię, sama bym kupiła czy mnie po prostu zainteresowały. Nie robiłam na ślepo Ctr+V, pisałam zawsze coś od siebie, dlaczego akurat kieruję zapytania właśnie do nich itp. Dziś sama dostaje wiele propozycji, mam stałych Czytelników, a najważniejsze - to co robię sprawia mi ogromną satysfakcję! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. rewelacyjny artykuł - podpisuję się pod każdym punktem ale oczywiście najbardziej podoba mi się 5 :) sure, że prowadzę bloga aby dostawać rzeczy za darmo, hehehe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się Z tobą w 100% To bardzo przykre gdy ktoś uważa,że blog dla mnie to dobra zabawa i dostawanie za darmo kosmetyków :/ Dla mnie tak jak dla ciebie jest to jakby etat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo !!! Bardzo dobrze napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej podoba mi się punkt 3. That's it!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam wrażenie, że spisałaś moje myśli :) Podpisuję się pod tym.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą w 100%. Chodziło za mną ostatnio napisanie czegoś na temat testów, recenzji i opinii wyrażanych na blogach o kosmetykach otrzymanych do testowania i nie tylko, ale trochę nie wiedziałam jak się za to zabrać i od czego zacząć :) "Ugryzłaś" to bardzo dobrze, szczególnie jeśli chodzi o obiektywność recenzji.
    Nigdy w życiu nie zdecydowałabym na napisanie pozytywnej recenzji kosmetyku, który u mnie nie sprawdził się.
    "Przerażają" mnie strony internetowe, blogi czy portale, gdzie 99% recenzji jest pozytywnych (oczywiście mowa tu o produktach, których nie kupiło się samemu). Tracą dla mnie wiarygodność, niestety :/ Nie wierzę po prostu, że praktycznie wszystko co dostaniemy (czasami niekoniecznie dobrze dobranego do naszej cery) jest świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam jeszcze dodać, że oczywiście wszystko zależy od skali i ilości. Co innego mieć 3 pozytywne recenzje na 3 otrzymane kosmetyki, a co innego 29 pozytywnych na 30 otrzymanych :)

      Usuń
    2. U mnie przeważają recenzje pozytywne i umiarkowane akurat :D :D. Po prostu wynika to z faktu, że po pierwsze mam szczęście i wiele produktów spełnia moje oczekiwania (a jestem wymagająca!), a po drugie strasznie dużo się w ostatnich latach zmieniło jeśli chodzi o jakość kosmetyków, a kolorówki w szczególności i ciężko już o kompletny bubel. Przepaść między markami drogeryjnymi a perfumeryjnymi jest albo niewielka, albo po prostu już jej nie ma. Inna sprawa, że zazwyczaj też czytam recenzje i składy przed podjęciem decyzji o zakupie, w szczególności produktów powyżej powiedzmy 20 zł, więc ryzyko, że trafi mi się coś beznadziejnego jest jednak mniejsze. Czasem oczywiście odzywa się we mnie żyłka hazardzisty i kupuję jakąś nowość całkiem w ciemno :)

      Usuń
    3. Pisząc to chyba za bardzo generalizowałam :) chodzi mi o to, że często da się wyczuć czy recenzja, opinia itd jest naciągana i pisana stricte na zamówienie. Jeśli chodzi o recenzje na blogach to jednak w większości pojawiają się takie gdzie kosmetyki kupiłyśmy same. Ja też zazwyczaj przed zakupem (szczególnie pielęgnacji czy podkładów) robię rekonesans, aby zminimalizować prawdopodobieństwo trafienia na coś co nie będzie dla mnie dobre i okaże się bublem stąd w większości recenzje są pozytywne. Chodziło mi głównie o teksty sponsorowane czy tzw marketing szeptany, którego pełno np na forach internetowych :)

      Usuń
    4. Wyobrazcie sobie teraz firme kosmetyczna oblegana, przez tzw blogerki i domagajace sie darmowych produktow. Po uslyszeniu, ze za produkty beda musialy zaplacic(cena hurtowa oczywiscie), 99% z nich wysyla wiadomosc, ze nikt tak nie robi, ze one poswiecaja czas na opisy i tak dalej i tym podobne. Z okolo 70 blogerek tylko 1 opublikowala artykul po zakupie i wyprobowaniu produktu. O czym wy tutaj piszecie to jeden wielki stek klamstw i idiotyzmow. Gazeta Wyborcza juz opisala ten problem dosc szczegolowo. Nie dajcie sie oszukiwac naciaganym opiniom w internecie.

      Usuń
    5. @Anonimowy, możesz podać link do wspomnianego artykułu?

      Usuń
    6. Też chciałam prosić o link.

      A co do płacenia za produkty, jeśli firma proponuje "współpracę", po czym łaskawie dają zniżkę, to przepraszam, ale czym to się różni od pójścia do Sephory ze zniżką VIP i kupienia tego, co nam się podoba? To też "współpraca"?

      Usuń
    7. Swoją drogą zaczynam od dzisiaj kasować wszystkie obraźliwe i oskarżające komentarze, pod którymi autor nie ma odwagi się podpisać.

      Usuń
  9. Okropne są te stereotypy. Ale przyznam, że póki sama nie zaczęłam prowadzić bloga, nie przypuszczałam, że zajmowanie się nim pochłania tak dużo czasu i wysiłku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ujęłaś to bezbłędnie. Niestety znam osoby, którym nie da się wytłumaczyć, że blog to nie pretekst to zbierania "darmowych próbek".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :/ robią uczciwym blogerkom złą prasę wrrr

      Usuń
  11. Równie dobrze można nie przyjmować kosmetyków od firm i nie borykać się z tego typu problemami ;)
    Szczerze przyznam, że dla mnie żenujące jest jak w moim pulpicie nawigacyjnym pojawia się jedna recenzja za drugą tego samego kosmetyku. Z reguły omijam je szerokim łukiem. A bloga da się prowadzić i bez przyjmowania kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że można nie przyjmować kosmetyków od firm. Ale wychodzę z założenia, że im więcej rzeczy spróbuję, tym bardziej eksperckie będą treści, które tworzę, bo po prostu poszerza się kontekst. Na przykład, gdybym używała jednej prostownicy do włosów to byłabym w stanie powiedzieć o niej mniej niż mając doświadczenie z sześcioma, prawda?

      Usuń
    2. Ten przykład ma sens, tylko jeśli w recenzji prostownicy znajdą się porównania do innych marek. W innym wypadku, byłabyś w stanie powiedzieć o niej tyle samo. Wartość recenzji zależy od recenzenta, jego "wgryzienia się" w temat, analizy przedmiotu recenzji. Ale to moje zdanie ;).

      Usuń
    3. ale niby w imię czego ich nie przyjmować? żeby zatkać usta szczekającym zazdrośnicom, czy jak ? ;-)

      Usuń
    4. Zazdrosnicom? No co Ty, diggerowa, naprawde? :D

      Osobiscie bylam po dwoch stronach barykady i powiem, ze zyje i bloguje mi sie o niebo lepiej testujac i recenzujac produkty, ktore kupuje sobie SAMA. Jak na ironie dostaje coraz wiecej zapytan o wspolprace, ale zawsze odmawiam - do niczego mi to potrzebne :)

      I zgadzam sie z Iwetto - na niektore blogi, ktore kiedys lubilam bardzo, w ogole juz nie wchodze, bo zrobily sie po prostu nudne - co artykul to "wspolpraca" tudziez jej owoc. Nein, danke :)

      Usuń
    5. Z moich "ulubieńców" też spadło kilka blogów :(
      Mój blog istnieje dopiero od 3 m-cy i ostatnio dostaję trochę propozycji współpracy, ale w tym momencie zgadzam się tylko na te kosmetyki, które byłabym skłonna kupić sama lub intrygują mnie jako nowość na rynku. Najgorsze to chyba brać wszystko jak leci. Ja za bardzo szanuję swoją skórę, żeby udostępniać ja za darmo do testów wszystkiego.

      Usuń
    6. Annathea, akurat w rzeczonym przykładzie nie muszą to być różne marki, wystarczy, że będą różne modele o różnych właściwościach, z różnych generacji etc.

      Diggerowa, tak całkiem serio, mam wrażenie, że zawsze, w każdej dziedzinie jest jakaś grupa zazdrośnic i zazdrośników...

      Urabanku, podobnie jak Kosmetykoholiczka nie przyjmuję propozycji testowania produktów, których z własnej woli nigdy nie chciałabym spróbować. Podziękowałam np. za kosmetyki do opalania, bo dla mnie byłoby to jak testowanie szamponu do blond włosów :) Kompletna pomyłka. W każdym razie co za różnica czy ktoś mi przysłał krem czy sama poszłam do sklepu i go kupiłam? Nie czuję potrzeby uwalniania się :) Zgadzam się, że blogi, które są całe "współpracowe" są po prostu nudne, szczególnie jeśli autorka ciągle oznajmia, że "nawiązała nową współpracę" LOL

      Usuń
    7. zgadzm sie z Wami co do joty:)))Niestety istnieja takie blogi.

      Usuń
  12. Świetny głos w długiej (i burzliwej) dyskusji:)
    Wepchnę tu reklamę bloga z innej platformy, na którym temat ten był poruszany - poczytajcie komentarze: http://harel.blox.pl/2011/09/Chlopcy-PR-owcy.html :)
    MY, jeśli już coś dostajemy, to najczęściej wartość "prezentu" nie przekracza 100 złotych... a co ma powiedzieć taki Komienk, któremu podróże "sponsorował" AmRest? Czy też blogerze-podróżnicy? Ludzie, patrzmy realnie - prowadzenie blogów to nie tylko przyjemność, ale i praca...
    Nie wyobrażam sobie (przynajmniej ja...), by brać "żywe" pieniądze za pisanie o czymś, ale i takie propozycje padały - utrzymuję się z czegoś innego, a takie propozycje mnie obrażają...

    I świetnie, że poruszyłaś temat obiektywizmu, bo ten nie istenije - z prostej przyczyny, każdy lubi cos innego, patrzy na inne aspekty, ma inną cerę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dzięki za ten link, w komentarzach są boskie rzeczy, które mnie też spotkały :D :D :D Teraz się śmieję, ale naprawdę czasem jestem zbulwersowana i głęboko urażona.

      Mnie nikt jeszcze pieniędzy nie proponował i nigdy nie zgodzę się na tzw. "artykuł sponsorowany", bo po prostu nie wyobrażam sobie, że pod postacią posta miałabym przepychać tekst reklamowy.

      Usuń
    2. na litość boską, dziewczęta. NAWET gdybyście zarabiały na tym pieniądze, NAWET gdyby jakaś firma stawiała Wam ładne rzeczy za wciśnięcie ich reklamy na bloga, to ZASŁUŻYŁYŚCIE NA TO, przez swoją pracę, wspomniane wyżej parę godzin dziennie, zdjęcia, treści. a wszelkim zazdrosnym jędzom, które twierdzą, że przyjmowanie kosmetyków obniża wiarygodność i jakość bloga radzę się porządnie rozpędzić & walnąć pustymi dyńkami w ścianę. nikt nie ma moralnego obowiązku ascetycznie & altruistycznie podchodzić do kwestii blogowania, a wszelkie krytyki radzę zacząć od swojej osoby. argh, nienawidzę ludzi.

      Usuń
    3. I jak tu się nie zgodzić?

      Usuń
  13. heh do tego ostatniego mitu bym dodała, że dużo osób uważa nas za pustaki, które tylko chwalą się ile cudów mają w swojej kosmetyczce i wydają pieniądze żeby się tapetować;)

    przypuszczam, że i tak większość osób tego nie pojmie;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super artykuł,podpisuje się pod wszystkim co napisałaś.Sama dostaje wiele propozycji testowania,ale nie zgadzam się na wszystkie,bo jestem tylko człowiekiem,mam wiele innych obowiązków,a przecież pisanie recenzji,to wiele naszego czasu,poświęcenia i pracy ,z mojej strony blog to dla mnie coś więcej niż strona,to pasja,wkładam wiele serca w niego i nie boję się pisać negatywnych opinii,staram się być szczera,bo nie chcę zawieźć czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że po prostu niektórzy nie rozumieją, że - tak jak piszesz - blogi prowadzi się z pasji i wkłada w to serce.

      Usuń
  15. Racja!

    Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, ile tak naprawdę czasu, wymaga prowadzenie bloga, twierdząc, że to taka 'milutka, prosta, nieabsorbująca zabawa', owszem prowadzenie bloga sprawia mi niesamowitą przyjemność i nie wyobrażam sobie z tego zrezygnować...
    Co do otrzymywania produktów w zamian za pozytywną recenzję - nigdy tego nie praktykowałam, a co więcej niejednokrotnie kosmetyk, który został mi przesłany do testów, w moim odczuciu okazywał się bublem i nie kryłam mojego niezadowolenia z niego, na moim blogu. Grunt to rzetelność i bycie fair w stosunku do własnych czytelników.
    Btw. Na początku, zakładając bloga, podobnie jak ty, nawet nie pomyślałam i nie oczekiwałam, że będę podejmować współprace z firmami...

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się z Tobą :) Dobrze opracowałaś ten artykuł:>

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo madrze prawisz. Testowanie to czasami ciezka praca, kazdy paznokiec w innym kolorze, oko jedno tak drugie inaczej, a wsmarowywanie tych wszystkich kremow? Moj mezczyzna czasami nie chce na mnie patrzec i smieje sie w kulak:)

    A tak na serio, my blogerki urodowe jestesmy traktowane troche dziwnie, zobaczcie jaka prase maja blogerki modowe, a o nas nic, ani slowka.

    Ale my to robimy bo to kochamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shopaholic dream dobrze to podsumowała, cytuję: "dużo osób uważa nas za pustaki, które tylko chwalą się ile cudów mają w swojej kosmetyczce i wydają pieniądze żeby się tapetować". Myślę, że niestety trochę tak jest :/

      Usuń
    2. Piękności Dnia, masz w 100% rację... brak urodowości wynika z jej małego medialnego zasięgu... w końcu łatwiej pisać/promować/obrażać nawet dziewczyny piszące o modzie niż "nudne" kremówki:) wynika to też w dużej mierze z faktu, że nie pokazujemy (z róznych przyczyn) naszych twarzy. No i rynek jeszcze nie dorósł do naszej działalności... najlepszym przykładem kierunek studiów dziennikarstwo mody i stylu (gdzie w programie studiów jest uroda i zdrowie, ale o tym się na głównej stronei nie pisze, bo to mało glamour)

      Usuń
    3. Zgadzam się, że blogerki urodowe są w cieniu blogerek modowych, a w szczególności szafiarek. Ale wynika to chyba ze specyfiki obu branż. Blogi urodowe to w dużej mierze blogi eksperckie, natomiast blogi szafiarskie, nikogo nie obrażając rzecz jasna, to blogi trochę lanserskie, dziewczyny pokazują twarz, nie są anonimowe, a ciężar bloga stanowią zdjęcia i postać blogerki, nie teksty.

      Inna sprawa, że kosmetyki, dbanie o siebie, upiększanie to nadal trochę tabu. Wiele kobiet uparcie będzie twierdzić, że używa szarego mydła i kremu Nivea, a makijaż to tylko na wielkie wyjście z gatunku gali Oscarowej.

      Usuń
    4. A czym dokładnie jest blog ekspercki?

      Usuń
    5. To blog, który nie jest czymś pamiętnikiem (uciekł mi kot, głowa mnie boli), tylko poświęcony jest konkretnej dziedzinie. Jakieś 90% blogów urodowych się kwalifikuje :)

      Usuń
    6. W takim razie kwalifikuje się też tyle samo blogów modowych :)

      Usuń
    7. Modowych, ale niekoniecznie szafiarskich :) Bo jeśli ktoś zamieszcza same zdjęcia, albo zdjęcia plus stwierdzenie, że "dzisiaj chłodno, więc włożyłam ciepłe spodnie" to nie jest to blog ekspercki :)

      Usuń
    8. A według mnie obecność tekstu lub jego brak nie ma większego znaczenia. Jeśli ktoś interesuje się stylizacją, same zdjęcia wystarczą :)

      Usuń
    9. Lusterko, to zupełnie inna kwestia co dla nas się liczy. Nie ja wymyśliłam i zdefiniowałam to określenie.

      Usuń
  18. Nic dodać, nic ująć. Świetnie napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Brawo! W końcu ktoś o tym głośno powiedział.
    Również poświęcam blogowaniu sporo czasu, a testowanie wcale do najłatwiejszych zadań nie należy.

    OdpowiedzUsuń
  20. brawo brawo i jeszcze raz brawo!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. to fakt, taki blog urodowy wymaga sporo czasu..

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie zgodzę się z twierdzeniem, że testowanie kosmetyków to "ciężka praca", jakoś mi to nie pasuje :) Ja myślę, że negatywne komentarza, zarzucające pazerność / fałszowanie informacji i inne tego typu rzeczy, należy po prostu olewać. Nie musimy nikomu udowadniać z jakiego powodu piszemy bloga i że nie jesteśmy głupie, bo interesujemy się kosmetykami - to nasze podwórko, róbmy co chcemy :) Jeśli chodzi o recenzje otrzymanych za darmo kosmetyków, niestety nie da się ukryć - istnieją blogi prowadzone tylko dla korzyści materialnych i tak, zdarzają się wpisy w których autorka zachwyca się produktem, który jest beznadziejny i po prostu nie posiada opisywanych właściwości. Na szczęście takich jest niewiele, albo po prostu ja na nie nie zaglądam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atqo, bardzo fajnie, że poruszyłaś ten temat. Podpisuję się pod niemal wszystkim.
      Popieram też Em. Testowania samego w sobie nie odczuwam jako ciężkiej pracy. Raczej prowadzenie bloga - tj. odpisywanie na komentarze, pisanie notek, robienie zdjęć. Schodzi na to dużo czasu, którego wciąż brakuje. Dzielenie życia na czas zawodowy, prywatny i ten wirtualny bywa uciążliwe.

      Śmieszy mnie też i jednocześnie odrobinę denerwuje właśnie takie myślenie o blogerkach urodowych: nic w życiu nie robi tylko się tapetuje, smaruje, pindrzy przed lusterkiem i czeka na kolejne darmowe błyszczyki czy lakiery... W większości to bzdura, aczkolwiek znam blogi, swoją drogą bardzo popularne, które są swoistym product placement, gdzie autorka pisze wyłącznie wtedy, gdy coś dostanie...

      Obracam się w środowisku ludzi, jak sądzę, inteligentnych, zadbanych i świadomych wagi wyglądu we współczesnym świecie, jednak szczerze powiedziawszy, nie przyznaję się z chęcią do prowadzenia bloga osobom z poza kręgu najbliższych. Chyba nie mam cierpliwości do odpowiadania na pytania: a po co ci ten blog? a skąd masz tyle kosmetyków? czy te firmy ci płacą? a chce ci się tym wszystkim smarować? Bo i takie pytania padają...
      Można o tym pisać i pisać, w każdym razie blogerki modowe mają lepiej, tzn. są jakby lepiej rozumiane. W końcu ciuch czy but to nie błyszczyk. Ubiór jest w Polsce ważniejszym elementem wyglądu niż zadbana twarz czy włosy, co często można zauważyć na ulicach - niezłe buty, torba, spodnie i jednocześnie niedbały makijaż + tlenione włosy popalone od prostownicy...

      Usuń
    2. Dziewczyny, nie napisałam, że testowanie produktów to ciężka praca, jedynie, że to odpowiedzialność (podchodzę do tego systematycznie, robię nawet notatki w trakcie testowania). Pracą wymagającą czasu i zaangażowania określiłam prowadzenie bloga.

      Idalio, ja też nikomu ze znajomych nie chwaliłam się blogiem, bo wiem, że nie zostałoby to zrozumiane.

      Lusterko, takie "sprzedajne" blogi od razu rażą sztucznością, nie sądzę, żeby ktokolwiek traktował je poważnie.

      Usuń
    3. Odniosłam się nie tylko do Twojego posta, ale też do wypowiedzi w komentarzach. Wiem, że Ty tak nie napisałaś :) Co do rażenia sztucznością to niestety nie zawsze tak jest. W niektórych przypadkach tylko osoby zorientowane w temacie są zdolne wyłapać nieścisłość / kłamstwo.

      Usuń
    4. Lusterko, nie chciałam Cię urazić, po prostu wiem, że są osoby, które zaczynają lekturę od komentarzy (poważnie!) i nie chciałam, żeby wyciągnęły błędne wnioski :)

      Mnie zapala się lampka ostrzegawcza jeśli w "recenzji" 70% stanowi informacja od producenta, a reszta też tak brzmi, czyli nie ma podstawowych zwrotów podkreślających, że to własna opinia jak "moim zdaniem", "uważam" :) Są takie blogi... Ale fakt, że niektóre osoby całkiem nieźle się maskują...

      Usuń
    5. Absolutnie mnie nie uraziłaś :) Niektórzy z kolei nie czytają chyba w ogóle nic, bo ilość pytań, na które odpowiedzi bez problemu można znaleźć we wpisie czasem mnie zadziwia... ;)

      Usuń
    6. Zgadzam się z Wami, a Idalia świetnie podsumowała temat. Testowania kosmetyków oczywiście nie można nazwać "ciężką pracą", ale trzeba przede wszystkim znać siebie, swoją cerę. Trzeba mieć czas, być systematyczną (a z tym czasami bywa różnie ;) i trzeba umieć obserwować, wyciągac wnioski. To nie jest tak, że dostanę krem posmaruję się nim 4 razy i recenzja gotowa. Ostatnio dostałam do testowania maseczkę (saszetkę), która po pierwszym uzyciu zapchała mi pory tak, że od kilku tygodni nie mogę pozbyć sie podskórnych pryszczy. Oczywiście przeczytałam skład i byłam świadoma, że gliceryna na drugim miejscu to nie jest to co kocham najbardziej. Zaryzykowałam jednak, żeby się przekonać i nie mam do nikogo pretensji, ze teraz bujam się z doprowadzeniem jej do porządku :)

      Usuń
    7. Lusterko, masz rację, zdarza się, że niektórzy czytają w pośpiechu i wybiórczo, mnie też zdarzyło się, że coś mi w czytanym poście umknęło i zadałam jakieś kretyńskie pytanie i do tej pory mi wstyd...

      Kosmetykoholiczko, zgadzam się.

      Usuń
    8. Zgadzam się z Wami i uważam, że to bardzo ważny temat. Co prawda jestem dopiero ledwo raczkującą blogerką, ale już czuję, że po pierwsze nie będę się do prowadzenia bloga przyznawać w pracy (od razu będzie czy nie szkoda mi czasu na takie bzdury itp.). Poza tym to jest w sumie ciężka praca, bo opisać własne odczucia, jakby nie było subiektywne, nie jest sprawą prostą. Ja póki co spędzam dziennie więcej niż godzinę na samym czytaniu Waszych blogów i komentowaniu. Sprawia mi to ogromną frajdę, ale także w ten sposób się uczę. Potem staram się w swój własny sposób opisać moje doświadczenia. Uwielbiam się malować, testować kosmetyki i czytać o tym. To moja pasja. I boli mnie, że coś takiego uważane jest często za puste i głupie. Bo czy będąc chemikiem i przyszłym (oby!) doktorem nie mogę się czymś takim interesować? Dlaczego literatura, nauka, kultura czy cokolwiek innego jest cenniejsze? Czy można wartościować zainteresowania? [Przepraszam za rozgadanie się]

      Usuń
    9. Toldinka, oczywiście, że wartościowanie zainteresowań jest bez sensu...

      Usuń
  23. Również się zgadzam :)
    Nie ukrywam, że jestem blogerką od niedawna. Powodem założenia bloga absolutnie nie był fakt, że mogłabym ewentualnie dostawać jakieś kosmetyki free (tym bardziej, że jestem z branży i do kosmetyków mam dostęp), postanowiłam pisać bloga aby dzielić się z Wami moim doświadczeniem, wiedzą oraz opiniami odnoście kosmetyków i usług no i oczywiście czerpać z Waszej wiedzy, opinii itd.

    Zgadzam się również z tym, że prowadzenie bloga nie jest prostą sprawą, wymaga czasu i poświęcenia.

    Moje Drogie apeluję do Was!!!!!!!!!!!!!
    Zupełnie nie przejmujcie się tym, że ktoś sądzi, że wszystkie kobiety zajmujące się pisaniem blogów o urodzie i wogóle zajmujące się kosmetykami czy usługami kosetycznymi to pustaki. A niestety pracując w zwodzie, spotkałam się z takimi opiniami. Uważam, że jest to bardzo krzywdzące.
    Dla mnie mój zawód i moja praca to prawdziwa pasja, Kocham kosmetyki i wszystko co jest z nimi związane i mam nadzieję, że będę mogła się realizować w tej branży jak najdłużej.

    Czytaj większość blogów, widzę to samo, piszecie bardzo kompetentnie, interesująco i widać, że wkładacie w to kawał serce. I tak trzymać dalej i nie przejmować się tym co sądzą inni.
    Wiele waszych opinii naprawdę okazuje się bardzo pomocnych i przydatnych osobom, które nie mają pojęcia o kosmetykach.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie współpracowałam z żadną firmą i nie wiem jak taka współpraca wygląda. Jeśli jednak zakłada swego rodzaju umowę między stronami to ta umowa musi miec jakiś status prawny (?)i chyba jednak opiera się na zleceniu "ja Ci daję produkt do testowania i oczekuję czegoś w zamian" - czy ten produkt nie jest swoistym wynagrodzeniem ?

      Usuń
    2. Zastanawiam się, dlaczego w Polsce jest takie krytykanckie i wręcz krzywdzące podejście do osób, które zajmują się kosmetologią, wizażem? Tzn. że powinno się traktować poważnie i z szacunkiem tylko takie zawody jak lekarz, prawnik, nauczyciel? Że kosmetyczka to taka pani to lubi się wymalować jak ta lala, a w głowie pusto? Nie podoba mi się to.

      Usuń
    3. Krzykla-owszem, w zamian mają recenzję na blogu ;p

      Usuń
    4. cosmetologist, mnie nawet już nie denerwuje to, że ktoś może mnie potraktować jak "pustaka", ale fakt, że niektórzy potrafią odnosić się do blogerek urodowych jak do małych dziewczynek, które będą się cieszyć z byle ochłapu i pisać o marce, która je zaszczyciła takim "prezentem" przez pół roku w co drugim poście.

      Krzykla, jak dotąd nikt nie zaproponował mi żadnej umowy. Wiele firm przysyła produkty jednorazowo, nie jest to jakiś stały układ. Tak jak napisałam to transakcja wymienna - dostaję produkt, a w zamian o nim piszę, ale tylko to co naprawdę o nim myślę.

      Idalio, w Polsce po pierwsze pokutuje przekonanie, że dbanie o siebie to próżność, a po drugie nie docenia się tego, że kosmetyczka, wizażystka itd. to tak samo specjalista jak prawnik czy programista. Też mi się to nie podoba :/

      Usuń
    5. Idalio, daleka jestem od takiego podejścia :)- ostatecznie sama prowadzę bloga kosmetycznego mimo, że profesjonalistą nie jestem i dla mnie to raczej miłe spędzenie czasu. Chodzi mi tylko o to, że skoro rozpoczynamy taki wątek i pojawia się artykuł (tu akurat autorstwa Atqui) to opiszmy ze szczegółami jak taka współpraca wygląda tak aby ludzie tacy jak ja, niefachowcy mogli miec jasnośc sytuacji. I nie chodzi tu o zamieszczanie korespondencji bloggierka-firma a o założenia takiej współpracy.
      Szczerze Ci powiem, że niechętnie czytam blogi, na których pojawiają się tylko i wyłącznie produkty ze współprac, ponieważ w większości są to: a) te same firmy i produkty, b) recenzje są podobne.

      Usuń
    6. Krzyklo, a nie mam wielkiego doświadczenia we współpracach z firmami, ale przyznam szczerze, że nigdy nie zgodziłabym się na jakąkolwiek umowę typu dajemy Ci kosmetyki, a Ty wstawiasz recenzje pozytywną. Uważam, że to byłaby śmierć dla mojego bloga i utrata wiarygodności w oczach czytelników. Część nie zorientuje się, że to post sponsorowany, ale stałe czytelniczki będą w stanie zauważyć zmianę. Druga sprawa to taka, że jeśli raz czy drugi wstawisz recenzję nie do końca pozytywną to tzw "współpraca" zakończy się z automatu, no chyba, że sie mylę ;)

      Usuń
    7. "Druga sprawa to taka, że jeśli raz czy drugi wstawisz recenzję nie do końca pozytywną to tzw "współpraca" zakończy się z automatu, no chyba, że sie mylę ;)" cyt. Wyznania - a widzisz, czyli jednak firmy oczekują raczej ochów i achów.
      No ale ostatecznie takie są prawa rynku - nic za darmo no chyba, że rozdanko ale tu też jest wymierna korzysc w postaci wzrastającej w błyskawicznym tempie liczby obserwatorów ;)

      Usuń
    8. Tak jak pisałam nie mam dużego doświadczenia we współpracach. Do tej pory ze współpracy opisałam na swoim blogu dwa kosmetyki, a rozdanie robiłam z własnej kieszeni.
      Firmy z tego co zdążyłam się zorientować (w większości przypadków) nie wymuszają pozytywnych recenzji, ale jest to dla mnie logiczne, ze chcieliby przeczytać pozytywy na temat swoich kosmetyków (ale nie chcę znowu generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka :)
      Ostatnio kupiłam serum i bardzo podejrzane było dla mnie to, że w sieci znalazłam kilkanaście komentarzy i to 100% pozytywnych (pisałam zresztą o tym na blogu), zapala mi się od razu czerwona lampka bo ideały nie istnieją ;), a może jednak? Sprawdzam to wlaśnie ;)

      Usuń
    9. Krzyklo i Kosmetykoholiczko, mam wrażenie, że firmy PR często robią po prostu takie jednorazowe akcje "roześlemy blogerkom produkty". Mało która firma faktycznie stale współpracuje z wybranymi blogami, więc to, że nie dostało się kolejnych rzeczy do testów wcale nie musi oznaczać, że się na nas obrażono, bo recenzja nie była pełna zachwytów.

      Kosmetykoholiczko, ja również nie odczułam, żeby ktoś oczekiwał pozytywnej recenzji. Tym postem bardziej chciałam pokazać czytelnikom, że na moim blogu nie ma żadnej ściemy. Czekam na Twoją opinię o serum :)

      Usuń
    10. Krzykla, mojej odpowiedzi nie odniosłam bezpośredniio do Ciebie, a do wypowiedzi Cosmetologist :-) (to tak gwoli ścisłości ;-)).

      W moim przypadku jedynym warunkiem podjętych współprac jest rzetelna, niewymuszona czasowo recenzja. Miałam tylko raz niefajną, nieuczciwą propozycję od portalu L*****, którego
      przedstawiciel zapragnął aby ewent. recenzje negatywne napływały wyłącznie na jego e-mail, natomiast na blogu miały pojawiać się jedynie te pozytywne. Nigdy na takie warunki nie ptzystanę, kłóci się to z moją etyka blogerską. To ja wyłącznie decyduję czy dany produkt zasługuje na pochwałę.

      Usuń
    11. Na temat współpracy z portalem La Diva było już sporo dyskusji i z tego co widziałam, niewielu osobom przeszkadzał zakaz publikowania negatywnych recenzji.

      Usuń
    12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    13. Atqo, Em., w moim przypadku była to firma Lamode.

      Usuń
    14. Dobrze, że sprostowałaś. No to ładne kwiatki...

      Usuń
    15. Przepraszam za pomyłkę!! Chodziło oczywiście o Lamode.

      Usuń
  24. Hmmm, zawsze zastanawiało mnie jak firmy to rozliczają, wpuszczają te "prezenty" w koszty PR, marketingu?

    OdpowiedzUsuń
  25. Dokładnie, w końcu ktoś to wszystko zebrał i napisał ;) Szczególnie denerwuje mnie przekonanie, że jeśli mi coś prześlą to będę to wychwalać, tylko dlatego, że to dostałam... Tak jak napisałam, za kosmetyk warty kilkanaście zł nikt nie będzie ryzykował utraty zaufania czytelników ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nikt na razie nie wymagał ode mnie jednej słusznej recenzji, ale zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy czytelnicy mogą myśleć w ten sposób recenzjach i uważać je za niewiarygodne. Między innymi stąd ten post :)

      Usuń
  26. Bardzo mi się podoba artykuł, zwłaszcza punkt o obiektywnej recenzji :). Prowadzenie bloga to może nie ciężka, ale na pewno absorbująca praca, jeśli chce się to robić porządnie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ech, ten post jest moim zdaniem zupełnie zbędny, Atqo. Czemu? Bo jesteś dla mnie ostatnią osobą, którą podejrzewałabym o niecne intencje. :) Uważam Cię za blogerkę na wskroś profesjonalną i rzetelną. Nie zapominam przy tym, że każda z nas ma inne wymagania. I już. Jeśli coś mi gdzieś brzydko pachnie, nie zaglądam - po co marnować czas na smrody? Dziękuję, że jesteś, i mam nadzieję, że długo, długo nie znikniesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wiesz, naprawdę się wzruszyłam. Jeszcze raz dziękuję :*

      Usuń
  28. Lepiej tego ująć nie mogłaś ! Dokładnie podejście do blogów urodowych jest na prawdę straszne - z tego powodu raczej niechętnie przyznaję się do prowadzenia bloga poza najbliższym gronem znajomych. Z drugiej jednak strony staram się zrozumieć skąd taki, a nie inny pogląd się wziął. Sama jestem przerażona ilością blogów nastawionych wyłącznie na zysk, gdzie dziewczyny hurtowo wysyłają prośby o współpracę metodą kopiuj-wklej gotowe przyjąć do testów dosłownie wszystko(swoją drogą znajomy prowadzący drogerię internetową raz pokazał mi jak te prośby wyglądają - większość z nich zaczyna się od "hejka", a reszty treści można się domyślić)czy organizują giveaway'e nieraz z używanymi czy zniszczonymi rzeczami (sama organizuję konkursy u siebie, ale dbam o jakość nagród z racji szacunku do czytelników). Ludzie lubią wrzucać wszystkich do jednego worka, więc myślę, że poniekąd stąd właśnie jest taka a nie inna opinia o blogach - niestety krzywdząca dla tych z nas, które podchodzą do swoich blogów w pełni profesjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle kwestia jakości korespondencji to coś nad czym bardzo ubolewam. Nie wiem czemu, ale niektórym ludziom wydaje się, że mail to nie list. Pewnie nigdy by nie napisali na kartce do obcej osoby "Hejka" itp., ale korespondencja elektroniczna to dla nich coś zupełnie niezobowiązującego :/ To taka uwaga ogólna, nie dotycząca bezpośrednio kwestii testowania produktów :)

      Usuń
    2. Atqo, również ubolewam nad kwestią korespondencji (używanych zwrotów itd.). Dla mnie ostatnim szokiem był e-mail z prośbą o wysłanie próbek kosmetyków, cieni (z dokładnym określeniem zakresu kolorystycznego) i innych darmowych gadżetów. Nadawca zastrzegł, że chce otrzymać wszystko za free...

      Usuń
    3. no właśnie wspomniana "hejka" pochodzi z tego typu maila...później było tylko coś o prowadzeniu takiego i takiego "blogaska" i "fajnie by było dostać jakieś kosmetyki za darmo do testów".

      Nic tylko siąść i płakać ;)

      Usuń
    4. Idalio, też mi się parokrotnie zdarzyło, że ktoś chciał, żebym mu przesłała próbki moich produktów :D Hm, może powinnam uruchomić jakąś produkcję? Swoją drogą zupełnie rozbraja mnie kiedy ktoś zadaje sobie trud napisać maila, ale nie chce sprawdzić co to właściwie jest atqabeauty.com :) Ostatnio ktoś nachalnie chce mi opchnąć torebki papierowe i opakowania kartonowe :D :D :D

      Craving, no bo fajnie by było :D :D :D "Blogasek" to urocze słowo, muszę sobie zapisać :D

      Usuń
    5. Atqo, torebki papierowe?! No bez jaj! :D

      Usuń
    6. Poważnie :D Ewidentnie ktoś wyłowił blog na hasła "kosmetyki", "producent" i postanowił zaoferować opakowania :D

      Usuń
  29. Świetnie napisane i trafnie ujęte - zgadzam się z tym w 100 % - niestety zawsze znajdzie się kilka mniej rozgarniętych, które myślą, że jak założą bloga to już zaraz od razu firmy będą się do nich pchały drzwiami i oknami. Tymczasem tak jak w innych dziedzinach nie ma nic za darmo bez ciężkiej pracy - i tak samo blogowanie to coś czemu trzeba poświęcić trochę czasu jeśli chce się to robić jak należy.

    OdpowiedzUsuń
  30. całkowicie się zgadzam z Twoimi przemyśleniami.
    a po jednej (niespecjalnie udanej) współpracy postanowiłam, że mój blog będzie całkowicie "niesponsorowany".
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo trafnie :) Sama spotykam się czasem z takimi opiniami... Kilka współprac też odrzuciłam właśnie ze względu na jakieś dziwne zapędy firmy do narzucania co ma być w mojej ocenie...

    OdpowiedzUsuń
  32. Zgadzam się ze wszystkimi punktami!

    OdpowiedzUsuń
  33. Dobrze ujęty temat. Profesjonalnie się w to wgryzłaś :) Zgadzam się w pełni. Dodatkowo poczytałam różne linki dotyczące tematu - warto się zagłębić!

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo dobry wpis, trudno się z nim nie zgodzić. Niestety na waszą niekorzyść (mam na myśli blogerki, które poważnie podchodzą do prowadzenia bloga i wkładają wysiłek w tworzenie wartościowych wpisów) działają osoby zakładające blogi z myślą o ewentualnym zysku, lub (co jest moim zdaniem znacznie gorsze) porywające się z motyką na słońce, wyraźnie nieradzące sobie z pisaniem składnych artykułów i recenzji czy przygotowywaniem grafik. Aktualnie prowadzę prywatnego bloga, bardziej w charakterze notesu, w którym piszę o aktualnych sprawach (często błahych) i przemyśleniach, bo nie potrafię na stałe zerwać z blogowaniem, w którym tkwię od kilku lat. Spokojnie obserwuję zmiany zachodzące w świecie w jakimś stopniu wciąż mi bliskim. Mogę powiedzieć, że jest wiele blogów, które z przyjemnością obserwuję, czerpię z nich informacje o produktach, które mnie interesują i bardzo chętnie czytam. Niestety jest też sporo takich, które niesamowicie mnie rażą. Przede wszystkim dobijają mnie prowadzące je niunie w różnym wieku piszące recenzje, z których niewiele wynika, w swojej wielkiej fajności w fajny sposób pokazujące swe fajne ubrania i równie fajne kosmetyki. Myślę, że wasz wizerunek bardziej niszczą blogi udające profesjonalne, niż te nastawione na zysk i wygłaszające wyłącznie pozytywne opinie o produktach otrzymanych za darmo. Wolę lekko zakamuflowaną nieuczciwość niż partactwo i głupotę. Czytelnik musi mieć swój rozum i właściwie wykorzystywać recenzje. To oczywiste, że zawarte w nich opinie są mniej lub bardziej uczciwie, dlatego właśnie subskrybuje się pewne blogi i obserwuje poczynania blogerek. Rozsąsdny odwiedzający dosyć szybko rozpozna bloga ewidentnie 'sponsorowanego' i przestanie się liczyć z opiniami wygłaszanymi przez osobę piszącą go.

    Dobra, dosyć tego marudzenia ;-) Podsumowując, życzę wam, prawdziwe blogerki, dużo zapału i siły, ktoś musi przecież budować jakość i właściwy obraz 'urodowego blogowania'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, prawda, prawda . . . mnie jednak cały czas najbardzie boli lekceważące i krzywdzące podejście do osób zajmujących się tym "profesjonalnie" . . .ale wynika to m.in. z tego, tak jak wspomniałaś Aniu, że za pisanie biorą się osoby, które kompletnie nie mają o tym pojęcia i mało kompetentne. Absolutnie nie chce skreślać takich osób, tylko zalećić więcej pokory i pracy. . .

      Usuń
    2. To jak i z jakich powodów ktoś pisze właściwie nie powinno, przynajmniej w teorii, mieć wpływu na jakość treści, ale w rzeczywistości jednak niestety ma. W moim odbiorze najciekawiej piszą po prostu pasjonaci...

      Usuń
  35. Zacznę od tego, że bardzo lubię Twojego bloga; uważam, że Twoje recenzje są rzetelne i przemyślane, niezależnie, czy dany kosmetyk kupiłaś sama, czy został Ci przysłany.

    Z mitem nr 6 spotykam się bardzo często. Wiele osób (zwłaszcza tu, w UK) kiedy dowiaduje się, że prowadzę bloga urodowego, zaczyna traktować mnie jako osobę płytką. Uważają też, że chyba nie mam czego robić ze swoim czasem. A ja również przeznaczam na pisanie bloga i odwiedzanie innych blogów kilka godzin dziennie.

    Co do mitu nr 5; niestety nie wziął się znikąd. Istnieje rzesza blogerek starających się o coraz to nowe "współprace" i piszących same pozytywne recenzje. Ja takich blogów nie obserwuję, ale wiem, że istnieją i mają się dobrze. Natomiast mnie cieszy, kiedy blogerki w moim odczuciu rzetelne i profesjonalne dostają coś do przetestowania. To w pewnym sensie forma docenienia ich ciężkiej pracy.

    Post bardzo ciekawy :) zgadzam się z tym, co napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*

      Co do mitu nr 6 chodziło raczej o to, że niektórzy traktują blogerki jak jakieś żebraczki, którym wystarczy rzucić marną pomadkę i będą po stopach całować, piszczeć z radości i wychwalać po wsze czasy... A co do bycia płytką - cóż, tajniaczę się przed znajomymi...

      Zdaję sobie sprawę z tego, że mit numer 5 nie wziął się znikąd, ale z drugiej strony rzetelne blogerki są z automatu krzywdzone takimi opiniami i wiele osób nie zadaje sobie trudu, żeby się w dany blog "wgryźć" i zrewidować swoje poglądy.

      Usuń
  36. Super post! Podpisuję się rękami i nogami.

    Bloga prowadzę z trzema innymi blogerkami. Jakiś czas temu zgłosiła się do mnie pewna dziewczyna, która chciała prowadzić bloga ze mną. Odmówiłam grzecznie, a ona od tamtego czasu zaczyna mieć zawsze jakieś "ale". Czepiała się zdjęć, że słaba jakość, że robione kalkulatorem itd. (choć na jej blogu zdjęcia urodą nie grzeszą) Ale najbardziej wkurzyła mnie posądzając mnie o to, że piszę sponsorowane recenzje. Takie opinie naprawdę bolą, kiedy wkłada się w blog taką część siebie. Sporadycznie dostaję komentarze, że piszę same pozytywy i żadnych recenzji kosmetyków, które kupiłam sama. Co jest kompletnym absurdem! Taki komentarz pojawił się u mnie pod postem z recenzją korektora Rimmel, który kupiłam sama. Oskarżył mnie Pan Anonim o to, że piszę same recenzje pozytywne i wszytskie kosmetyki otrzymuję za darmo. Odpisałam, że np. te kosmetyk kupiłam sama, na co dostałam odpowiedź w stylu "raz uzbierała i się chwali". Nie kontynuowałam rozmowy... Denerwuje mnie taka zawiść i złosśliwość.

    A na moim blogu największą popularnością cieszy się post pt. "FAQ: Współpraca z firmą kosmetyczną" ;)) http://stardoll-styles-2010.blogspot.com/2011/05/faq-wspopraca-z-firma-kosmetyczna.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misza, po prostu zawsze znajdą się ludzie zawistni i trolowaci, grunt to się nie przejmować i robić swoje. Wierzę, że jakość się obroni. Swoją drogą zastanawiające, że zazwyczaj jeśli na blogach pojawiają się komentarze pełne jadu to są one anonimowe...

      Usuń
  37. BRAWO!!Świetny, mądry wpis. Sama osobiście mam "młodego" bloga, ze staże 3 miesięcznym, teraz udało mi się nawiązać pierwszą współprace i czekam na paczkę, ale przyznam że nigdy w ten sposób nie patrzyłam na blogerki bardzo popularnych blogów, które otrzymuja mnóstwo kosmetyków do recenzji. Uwazam, ze to odpowiedzialność, trzeba się z umowy wywiązać, na czas, trzeba poświęcić dużo czasu takim recenzjom, prowadzenie bloga to na prawdę bardzo czaso i energochłonne zajęcie.Przykre to jak nie raz widziałam zawistne komentarze, wydaje mi się że to z zazdrosci, tylko blogerki zamiast wziąć się do roboty chciałaby żeby każdy odwiedzał ich bloga, proponował współpracę a same od siebie nie wiele dają. Świetny wpis na prawdę świetny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że wiernych czytelników zyskują blogi autentyczne, w których widać pracę i zaangażowanie. Po prostu się trzeba starać :)

      Usuń
  38. Mogłabym się rozpisać, ale w sumie napiszę tylko tyle,że zgadzam się z tym co napisałaś w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  39. proszę o przycisk 'Lubię to!'.

    Dobrze napisane.

    OdpowiedzUsuń
  40. Atqa! Jesteś ostatnią osobą, która powinna się 'tłumaczyć' z jakiś współpracy czy innych pierdół! :P Twój blog jest po prostu rzetelny i 'prawdziwy', co tu więcej gadać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*, naprawdę miło mi to słyszeć!

      Usuń
  41. Temat dla mnie na czasie - zwłaszcza że w opiniach nt. bloga z okazji rocznego rozdania pojawiły się i takie "nie podoba mi się że robisz recenzje sponsorowane..."
    Zgadzam się z Tobą Atqa w pełni, dziewczyny już skomentowały to dokładnie tak jak sama czuje. Ostatnio odmówiłam 3 firmom, które totalnie nie leżały w moim guście. Dodatkowo nie boję się pisać recenzji na nie produktów które otrzymałam do testów (właśnie szykuję negatywną recenzje kremów Farmony :) ) ale jednak sporo jest blogów które biorą wszystko i piszą tylko pięknie, nie dbają o zdjęcia, estetyke, odwzorowanie i tworzą nam ten czarny PR ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się takimi głosami. Choćby nie wiem co się robiło zawsze znajdzie się ktoś, komu się coś nie podoba albo po prostu będzie się chciał najzwyczajniej w świecie przekomarzać.

      Usuń
  42. poczytuje w wolnej chwili i powiem Wam,że ja pomalu dochodze,że takie współpracę podcinaja jednak skrzydła blogom i bloggerka, co za własne to za własne:)
    ja tak z własnej perpsektywy uważam, bo tak jak piszecie jesli nawet firma nie narzuca dobrej opinii to na nia liczy:) Jak jej nie ma to koniec wspólpracy?:)
    Własny wybór kosmetyków do testownaia jets duz elastyczniejszy, kupuje i piszę o tym co uzywam , co lubię i z własnej perspetywy.Poza tym jak dana bloggerka ma małe porówanie ksometyczne to co to za opinia?
    Ja sie nie zgadzam się do konca z tym,że sredniopółkowce i wysokopółkowce zbliżają sie do siebie jakościowo, choc zauważam takie przypadki, byc może spowodowane to jest tym,że ja mam inne doświadczenia, i nie jest związane z zafiksowaniem na szkolenia danej firmy. Ale mam swoje ale.
    Ja Wam powiem róbmy co lubimy, i jak chcemy:)
    Blogi sponsorowane robią sie dla mnie nudne:)
    Liczy sie pasja, wiarygodność i wnoszenie w temat tego cos.
    Atqa gratulacje za taki temat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypominam sobie, żeby zasugerowano mi jaka ma być recenzja, nie sądzę więc, żeby rozsądne firmy w ogóle kombinowały w ten sposób. Wydaje mi się, że taki swojego rodzaju "placement" produktu na blogu, bez względu jaka jest o nim opinia blogera, służy temu, żeby marka zaistniała w świadomości konsumentów i to jest absolutnie ok. A co do kończenia współpracy po jednej krytycznej recenzji to jak już pisałam źródło jest chyba inne - po prostu wiele firm przeprowadza jednorazowe akcje i nie utrzymuje stałego kontaktu z wybranymi blogerkami. Czy to dobrze czy źle to już zupełnie inna sprawa.

      Jeśli chodzi o o wybór kosmetyków i ich porównywanie wszystko zależy od kosmetycznego konsumenckiego doświadczenia danej osoby. Mam trzydzieści lat, zdążyłam zjeść już tony szminek z różnych przedziałów cenowych, zużyć hektolitry różnych szamponów, wetrzeć w siebie kosmiczne ilości różnych mazideł i uważam się za osobę w miarę kompetentną w tej dziedzinie :) Niemniej jednak nie odrzucam blogów, na których bardzo młoda osoba pisze coś w rodzaju kosmetycznego pamiętnika i opisuje swoje kolejne doświadczenia. To również ma swój urok, po prostu trzeba brać pod uwagę to, że to czyjaś osobista opinia.

      Co do kwestii średnio i górnopółkowców masz prawo się nie zgadzać ze mną właśnie dlatego, że mamy różne doświadczenie, różne oczekiwania etc. :)

      Podpisuję się pod tym, że liczy się pasja i dbanie o wiarygodność.

      Usuń
    2. przepraszam za poprzednie błędy w tekście ale piszę z takiej niespecjalnie miłej mi klawiatury:) Część tekstu wyszła mało czytelna.
      Dokładnie, mamy inne doświadczenia i oczekiwania ale z czegoś one wynikają, prawda?
      Owszem pracuję na wysokopółkowych kosmetykach ale to nie znaczy,że odrzucam średniopółkowe, generalnie jednak czasem gatunkowo jest dzień do nocy i drażni mnie jak ktos np. nie znając innych kosmetyków, wychwala pod niebiosa coś, co ewidentnie różni się wszystkim ,zmikronizowaniem, składem zwłaszcza i technologią, procentową zawartością np. składnika.
      No ale dobra w sumie nieważne, każdy lubi czyjś blog za coś i godzi się na tą treść albo go nie czyta:)
      Pasja i swoja wiarygodność bo jak wspomniałaś każda jest subiektywna a my nie barany i swój rozum mamy:)))Buziaki Atqa, taki post dawno się prosił o napisanie.Generalnie i tak byłaś dymplomatyczna i delikatna.Podziwiam.

      Usuń
    3. Wiesz, ja się nie wdrążam w składniki, oceniam wszystko z punktu widzenia konsumenta, czyli jaki coś ma zapach, konsystencję, jaki daje efekt. Jasne, że analizowanie jakości i ilości składników pewnie wykazało by większą zawartość cukru w cukrze :)

      Wśród blogów panuje demokracja - tak jak piszesz, jeśli komuś się blog podoba to go czyta i już :).

      Dzięki :*

      Usuń
  43. Zbiorczo odpowiem wszystkim osobom, które napisały, że się ze mną zgadzają: cieszę się, że udało mi się wyrazić to, co same myślicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      W sumie to tych wszystkich punktów można byłoby dodać, że często mamy same możliwość wyboru produktu, który chciałybyśmy przetestować. Wtedy zazwyczaj wybieramy produkt, który zebrał dobre opinie i chciałyśmy go kupić, więc nie ma co się dziwić, że recenzja jest pozytywna. Dostosowujemy go również do naszego typu cery i nie bierzemy np. farby do włosów jeżeli nie używamy takich rzeczy, albo zestawu produktów do kuracji anty trądzikowej jeżeli mamy doskonałą skórę. Wiele osób myśli, że bierzemy wszystko jak leci.

      Usuń
    2. No właśnie, rozsądne firmy starają się dostosować produkty do typu cery/włosów/karnacji etc. tym samym nawet nie tyle zwiększając szanse, że blogerce produkt będzie pasował, co raczej minimalizując ryzyko, że go kompletnie "zjedzie" tylko dlatego, że jest brunetką i szampon dla blondynek nic dla niej nie robi... To po czysty pragmatyzm :)

      Usuń
  44. Widać, że poruszyłaś tematu burzę :) Ja po prostu się z Tobą zgodzę, ale pewnie każdy ma inny obraz sytuacji :). Ja o swoim blogu myślę jako o przede wszystkim pasji, którą chcę codziennie pielęgnować :)
    Pozdrawiam! I życzę dużo pasji każdej z nas, która jednak bądź, co bądź przeznacza ten wolny czas na ten wirtualny kosmetyczny świat ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Zgadzam się z Tobą, że pisanie bloga wymaga czasu, więc każdy kto się w to zaangażował, nie będzie ryzykował swojej renomy, żeby dostać krem za 20 zł.

    OdpowiedzUsuń
  46. Kontrowersyjny temat sobie wybrałaś ;p No to ja dorzucę swoje trzy grosze ;) Uważam, że każda recenzja jest subiektywna. Na nią składają się: nasze wcześniejsze doświadczenie z firmą, z tego rodzaju produktem, właśnie fakt, czy same go kupiłyśmy, czy dostałyśmy za free. Kiedy zaczynałam prowadzić bloga, nawet do głowy by mi nie przyszło, że ktoś może do mnie napisać z propozycją współpracy. Bo ja do nikogo nie piszę. Sama mam tyle kosmetyków, że spokojnie mi na długo tematów na posty starczy. Jeśli jakaś firma się zgłosi - spoko, ale na moich warunkach. Jest pewien portal urodowy, który podejmuje współprace, ale wymaga zobowiązania się do nie pisania negatywnych rzeczy. I jeśli czytam jakiegoś bloga i widzę, że recenzuje uzyskany w ten sposób produkt, to lekko mnie krew zalewa, bo każdy może napisać, że fakt, że dostał za darmoszkę coś, zupełnie nie wpływa na jego ocenę. Bullshit. Ja zawsze czytam takie posty z przymrużeniem oka. Poza tym przeczytanie jednej recenzji nie sprawi, że polecę do sklepu i kupię. Mam swój rozum ;p
    Prowadzenie bloga na jakimś tam powiedzmy wyższym poziomie wymaga bardzo dużo czasu i pracy. Ja sama wiem ile zajmuje mi zrobienie swatchy, zdjęć, obróbka w photoshopie i napisanie posta. Nie mówiąc już o kręceniu filmików na mój kanał na YT. Dlatego zdecydowanie obrazą dla mnie jest stwierdzenie, że jestem pustą lalą, która chce mieć za darmo kosmetyki.
    Firmy zawsze mają nadzieję na pozytywną opinię. Kiedyś po niezbyt pochlebnej recenzji pewnego produktu dostałam odpowiedź, że mogłam dodać coś, żeby zmiękczyć to, że produkt jest zły i tego u mnie w recenzji zabrakło... Normalnie jakbym pisała maturę z polskiego i nie wpasowała się w klucz ;p
    Pewna blogerka, która w fajny sposób recenzowała kosmetyki w którymś momencie została tak zasypana przez sponsorów, że każdy jej post był zatytułowany "współpraca z..." - no w tym momencie zaczęłam nabierać podejrzeń :D
    W każdym razie, podsumowując, fajnie, że napisałaś tego posta :d
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kontrowersyjny, ale ważny :)

      Mnie osobiście nie zdarzyło się, żeby firma wymagała określonej recenzji, albo wyraziła ubolewanie, że recenzja nie jest pełna zachwytów. Nigdy. Natomiast chciałam uświadomić czytelnikom, że naprawdę wielu recenzjom można wierzyć, bo porządna i jakby nie było rozsądna osoba nie będzie podcinać gałęzi, na której siedzi, czyli nadużywać zaufania czytelników/widzów. Bo to dla nich się pisze czy nagrywa i bez nich to wszystko nie ma sensu. Oczywiście trzeba brać pod uwagę to, że każda opinia może być inna.

      Ale naprawdę bulwersują mnie opisywane sytuacje, kiedy blogerka została obrażona sugestiami odnośnie recenzji.

      Ach, nie cierpię tych wszystkich "współpraca z...", "nawiązałam współpracę, "nowa współpraca". Przecież to nie jest żaden osobisty sukces, to nie "weszłam na K2" :)

      Usuń
    2. Dokładnie. W życiu bym nie napisała o testowanym produkcie pozytywnej recenzji, jeżeli produkt jest do d*py. Wiem, że wiele osób sugeruje się naszymi notkami o danym szamponie/kredce/cieniu do powiek/ czymkolwiek i szczerość jest dla mnie najważniejsza. Piszę dla siebie, ale też dla innych - traktuję to poważnie i nie wyobrażam sobie oszukiwać czytelnika. Także gdyby jakaś firma zasugerowała mi, że recenzja ma być pozytywna niezależnie od moich odczuć, grzecznie bym podziękowała.

      Usuń
  47. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie (a prosiłam, żeby się podpisywać...), ten post opublikowałam zanim wybuchły te wszystkie afery (popatrz na datę) i nie jest on w żaden sposób głosem w tamtych kwestiach. Dlatego Twój komentarz zaraz skasuję - nie chcę, żeby ta dyskusja zeszła na inne tory. Poza tym nie pozwolę, żeby na moim blogu ktokolwiek kogokolwiek z imienia, czy raczej nicku, oskarżał.

      Usuń
    2. Bardzo nie podoba mi się to, że usunęłaś powyższy komentarz. Według mnie jak najbardziej był na temat i nie było żadnego powodu, żeby go kasować. Ktoś wymienił konkretną osobę, ale uargumentował swoją wypowiedź i ja nie widzę w tym nic złego. Siouxie na pewno by się obroniła, gdyby chciała.

      Usuń
    3. Oczywiście to Twoje podwórko i możesz kasować komentarze kiedy Ci się podoba :) Po prostu z mojej perspektywy nie było tam ani dyskusji na inny temat ani oskarżeń.

      Usuń
    4. Może Ci się nie podobać, każdy ma prawo do własnej opinii i to szanuję. Ale po pierwsze komentarz moim zdaniem zbaczał na inne kwestie, a nie chcę żeby tutaj roztrząsano "aferę" z pewną blogerką. Po drugie, jak sama przyznajesz, to moje podwórko. Nie pozwolę, żeby rzucano tu oskarżenia pod czyimkolwiek adresem podając w dodatku imiona czy nicki. Nie temu służą blogi i najnormalniej nie życzę sobie, żeby ktoś tu robił smrody. I nie ważne jak to argumentuje. Inna kwestia, że jakimś dziwnym trafem osoba pisząca tamten komentarz nie raczyła się podpisać.

      Usuń
  48. Ja nie widziałam tam żadnych oskarżeń. A na miejscu wspomnianej w komentarzu osoby wolałabym mieć okazję, by ustosunkować się do komentarza. Pewnie trochę osób i tak go przeczytało (dla subksrypcji mailowej nie ma znaczenia czy komentarz skasowano czy nie). Notka typowo zachęcająca do dyskusji, więc nic dziwnego, że i taki głos się pojawił. Pisanie jako anonim to już inna sprawa, niektórzy mają odwagę podpisać się pod własnymi słowami, a inni nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, te powtórzenia... Brakuje mi trochę opcji edycji w komentarzach. :)

      Usuń
    2. A ja owszem - że wszystkie recenzje są na plus, a wymowa komentarza była taka, że to podejrzane. I wcale nie chcę, żeby osoba wymieniona w komentarzu tu się do tej uwagi ustosunkowywała, bo nie jest to miejsce na takie osobiste wojny i wojenki.

      Zdaję sobie sprawę, że niektórzy subskrybują komentarze, dlatego nie udaję, że komentarza w ogóle nie było, a mogłabym przecież wszystko wykasować bez śladu.

      A co do edycji komentarzy to w sumie dobrze, że się nie da. Bo wtedy każdy mógłby wypierać się tego co napisał :D

      Usuń
  49. A skąd bierzesz tych dawców produktów do testowania? Sami Cię znajdują? Prowadzę blog z zupełnie innej bajki więc pytam odważnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firmy wyszukują blogerów, do paru napisałam sama (wcale się tego nie wstydzę).

      Usuń
  50. Dokladnie zgadzam się z wszystkim co napisałaś. Co prawda dopiero raczkuje w blogowaniu ale praktycznie wszystko co do tej pory pokazałam na swoim blogu kupiłam sobie. Ostatnio nawiązałam współpracę ale nie zamierzam rozpływac się jedynie w ochach i achach jakie to cudowności skoro może taki kosmetyk komuś krzywdę wyrządzić....
    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych bo uważam że robisz dobra robote i zamierzam Cię czytać na bieżąco :)!

    OdpowiedzUsuń
  51. krótko, zwięźle i na temat.
    zgadzam się w 100%.
    prowadzenie bloga to nie tylko "głupia zabawa".

    OdpowiedzUsuń
  52. ZGADZAM SIE W 100% Z TWOJĄ OPINIĄ- CHOCIAŻ JESTEM POCZĄTKUJĄCA W BLOGOWANIU!!!! WIDAC PO TWOIM POSCIE,ZE MASZ CHARAKTER I SWOJE ZDANIE!!! (A TO SIE W ZYCIU LICZY NAJBARDZIEJ!!!!!!!! POZDRAWIAM SERDECZNIE

    OdpowiedzUsuń
  53. Moim zdaniem na blogach za dużo jest recenzji tych samych kosmetyków,tak jakby każda blogerka od firmy dostawała to samo.Ja nie współpracuję z żadną firmą,czy zielarnią,wszystkie recenzowane kosmetyki są moje,ale nie mówię tez że nigdy nie będę.Jednak tu trzeba zachować rozwagę,bądź co bądź chodzi o markę i dobre imię.

    OdpowiedzUsuń
  54. Oj przykre jest to co Ci się przydarzyło, jednak napisałaś samą prawdę. A co mi doradzicie dziewczyny? Ja jestem początkująca jeśli chodzi o blog - dopiero zaczynam, otrzymałam wiadomość dot. współpracy - odpowiedziałam - ale do tej pory cisza - co zrobić? Albo jak dowiedzieć się, gdzie poszły moje dane?.... Przykre to wszystko - dlatego życzę WAM - aby wasze współprace były tylko i wyłącznie z uczciwymi firmami!

    OdpowiedzUsuń