-->

piątek, 17 lutego 2012

Pielęgnacja :: Delarom Exfoliating Face Mask,
czyli złuszczanie na różowo

Dzisiaj recenzja produktu, który dostałam do przetestowania od Magazynu Drogeria – złuszczającej maseczki na bazie różowej glinki francuskiej marki Delarom, która na polskim rynku obecna jest od niedawna. 

Jak dowiedziałam się z broszury, którą dostałam razem z maseczką, marka Delarom łączy tradycję z nowoczesnością, czerpie składniki i zapachy z bogactwa śródziemnomorskich roślin, opierając produkty na olejkach eterycznych. Produkty Delarom nie zawierają parabenów, fenoksyetanolu, silikonów, olejów mineralnych i składników pochodzenia zwierzęcego. 




Delarom Paris, Exfoliating Face Mask




Jak zapewnia dystrybutor, to maska o podwójnym działaniu: w ciągu pierwszych kilku minut wzmacnia skórę i przywraca jej witalność, a następnie (po 7-10 minutach) działa jak peeling, usuwając zanieczyszczenia i zrogowaciałe komórki naskórka. Pozostawia delikatną, miękką w dotyku i oczyszczoną skórę. Twarz staje się promienna i pełna blasku.

Maseczka zawiera oczyszczającą różową glinkę, złuszczający proszek liczi, tonizujący wyciąg z bogatej w witaminę C aceroli, nawilżający wyciąg ze ślazu, przeciwstarzeniowy wyciąg z róży i zmiękczające masło shea.

Skład: AQUA, KAOLIN, CETEARYL ALCOHOL, CERA ALBA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, LITCHI CHINENSIS KERNEL POWDER, CETEARYL GLUCOSIDE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, ROSA DAMASCENA EXTRACT, CARRAGEENAN, MALPIGHIA PUNICIFOLIA EXTRACT, MALVA SYLVESTRIS EXTRACT, PARFUM, BENZYL ALCOHOL, SODIUM DEHYDROACETATE, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, CITRIC ACID.

Producent deklaruje, że maseczka nadaje się do wszystkich typów cery, moim zdaniem wrażliwcy powinni uważać, bo mimo delikatności to jednak maseczka złuszczająca.

Kosmetyk zamknięto w ładnej plastikowej tubce utrzymanej w raczej ascetycznej stylistyce. Tubka jest w miarę miękka, łatwo ją rozciąć, żeby wydobyć resztki maseczki. Nie ma na niej składu produktu – być może tubka pakowana jest jeszcze w kartonik zawierający ulotkę, ja dostałam wersję testową, czyli samą tubkę. 






Maseczka ma postać gęstej pasty w odcieniu rudawego różu, w niej zatopione są małe ścierne ziarenka. Zapach jest umiarkowanie intensywny, trochę ziołowy, nie drażniący. 

Producent zaleca nakładać ją grubą warstwą 1-2 razy w tygodniu na 7-10 minut, po czym usunąć kolistymi ruchami i spłukać ciepłą wodą. Przy pierwszym użyciu byłam bardzo zaskoczona tym, że maseczka nie powoduje w ogóle uczucia ściągnięcia czy mrowienia skóry, a odczuwam coś takiego w przypadku wszystkich maseczek opartych na glinkach. Przepisowe siedem do dziesięciu minut można spokojnie wytrzymać bez spryskiwania twarzy wodą, bo maseczka zasycha jedynie w niewielkim stopniu. Po upływie tego czasu najlepiej trochę zmoczyć palce i opuszkami wymasować twarz. Drobinki ścierne nie są ostre, ale mimo tego efektywnie złuszczają skórę, co bardzo mi odpowiada. Po zmyciu twarzy wodą skóra jest napięta, lekko zaróżowiona, miękka i naprawdę gładka. Błyskawicznie wchłania kolejne kosmetyki pielęgnacyjne i wygląda naprawdę pięknie.

Czy warto ją kupić? Skończyłam tubkę i raczej nie kupię drugiej, mimo że z efektów działania maseczki jestem bardzo zadowolona. Cena jest dla mnie po prostu zaporowa. Ale gdybym szukała kosmetyku górnopółkowego i miała na niego odpowiedni budżet z przyjemnością zamówiłabym kolejną tubkę maseczki i może coś jeszcze marki Delarom (chyba krem nawilżający Acquacomfort).





Kosmetyki Delarom Paris dostępne są w internetowej perfumerii tagomago.pl, będącej wyłącznym dystrybutorem tej marki na Polskę. Cena nie jest niestety niska - 124 zł/50 ml.


Zalety
  • świetnie działa na cerę,
  • przyjemny zapach,
  • nie powoduje ściągnięcia czy mrowienia skóry,

Wady
  • wysoka cena


Ogółem♥♥♥♥♥ (3/5) (jeden punkt odejmuję za cenę)

* Fakt ten nie ma wpływu na moją ocenę produktu.



Podziel się!
Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z WYSZUKIWARKI u góry strony lub zajrzyj do KATALOGU.
Bez względu na to, jak dany kosmetyk do mnie trafił, opisuję wrażenia z jego stosowania całkowicie szczerze. Pamiętajcie, że siłą rzeczy są to opinie osobiste, więc subiektywne. Nie mogę zagwarantować, że dany kosmetyk sprawdzi się u kogoś innego. Produkty, które przysłano mi do wypróbowania, oznaczam symbolem ★.

25 komentarzy:

  1. Oj tak cena jest piorunująca....

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię maseczki na bazie glinki, dobrze działają na moją skórę. Podoba mi się, że ma sporo drobinek i ten proszek z liczi (czyżby działał jak bromelaina z ananasa?).
    Szkoda, że cena jest wysoka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena powala... Ogólnie bardzo fajny kosmetyk, ale właśnie ze względu na cenę nie kupię, bo nie jest to nic powalającego i wyjątkowego. Natomiast bez zająknięcia wydam podobne pieniądze na serum Botani, bo uważam, że nie ma go czym zastąpić.

      Usuń
  3. tez testowałam produkty Delarom, bardzo ciekawe są ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo też o niej pisałam :) bardzo ja lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może znasz coś podobnego tylko w niższej cenie?

      Usuń
  5. Rzeczywiście, cena za wysoka..

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglada jak cos, co by sie na mnei super sprawdzilo ;) Ale jak na maseczke to jednak za droga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jest po prostu zbójecka. Tzn. jeśli ktoś jest przyzwyczajony do górnopółkowych kosmetyków, wydaje na nie dużo kasy i nigdy nie zagląda do drogerii dla zwykłych śmiertelników to jest to produkt, który bym poleciła. Ale po prostu nie wydaje mi się, żeby nie istniało nic tańszego o podobnych właściwościach.

      Usuń
    2. Atqa masz rację, skład przyzowity, ale cena nie adekwatna do jakości (tzn, zdecydowanie za wysoka) jest mnóstwo kosmetyków podobnych składowo, porónywalnych a także lepszych, a cena dużo niższa.

      Usuń
    3. Myślę, że samemu w domku, można sobie "ukręcić" podobny kosmetyk.
      Proponuję: zamiast wody, hydrolat np. z oczaru wirginijskiego lub z kwiatów gorzkiej pomarańczy, glinkę np. rózową (Catier ma super), troszeczkę masła Shea (trezba rozpuscić, bo zazwyczaj jest w postaci stałej-twardej), jako drobinki złuszczające polecam pestki malin lub truskawek, mozna dodać jakiegoś fajnego ekstraktu w zależnosci od rodzaju skóry. Wymieszać, położyź na buźkę. Wyjdzie dużo taniej.

      A jesli znajdę jakiś podobny gotowy odpowiednik dam znać :)

      Usuń
  7. kurcze zachecajaca recenzja na prawde, ale cena no za maske zdeydowanie za duuuzoooo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, tym bardziej, że producent poleca nakładać grubą warstwę...

      Usuń
  8. Zapamiętam ją sobie :D muszę ją obejrzeć bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie te kosmetyki są dostępne tylko przez internet, ale coś mi się obiło o uszy, że mają być dostępne też stacjonarnie w przyszłości.

      Usuń
  9. podzielam zdanie Urbi :) dokładnie to samo miałam napisać

    OdpowiedzUsuń
  10. Kupię sobie. Jak wygram te 30 milionów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, wtedy kupisz całą fabrykę :D

      Usuń
    2. Hehe, najlepiej wszystkiego :D

      Usuń
  11. Faktycznie cenowo trochę nie do przeskoczenia... Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  12. Łaaa, cena mnie zabiła. A tak fajnie wygląda. Powiedziałabym nawet, że na tyle smakowicie, że pewnie bym się nią wypaćkała od razu.

    OdpowiedzUsuń