-->

wtorek, 25 września 2012

Inauguracja sezonu skarpetkowo-świeczkowego

Otwieram oficjalnie sezon skarpetkowo-świeczkowy. Kupiłam sobie dzisiaj kilka par grubych i ciepłych skarpetek, które mój mąż nazywa "gapciowymi", a na osłodę ciemnych wieczorów – pachnącą świeczkę "Złociste ogrody jesieni" Air Wick. Jak się okazało, z bajerem, bo zmienia kolor i wygląda to całkiem fajnie, niestety zdjęcie tego nie oddaje. Co ciekawe, nie trzeba nawet jej zapalać, żeby świeciła i zmieniała barwę, wystarczy postawić ją w pobliżu źródła światła. 




Jak sobie uprzyjemniacie chłodne wieczory, które zaczynają się coraz wcześniej?





66 komentarzy:

  1. u mnie tez juz sie rozpoczal sezon swieczkowo-skarpetkowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie świeczkowo-skarpetowo-termoforowy, czyli podobnie ;)

      Usuń
    2. U mnie się od poniedziałku zacznie, podobno w akademiku straszne mrozy - a sezon grzewczy z tego co pamiętam zacznie się około połowy października dopiero :(

      Usuń
    3. antii, muszę sobie kupić termofor :D

      Iwillbethereonly4U, współczuję :/

      Usuń
  2. Pierwszy raz widzę tą świecę. Miałam zmieniającą kolor ale bez tego wzoru. Gdzie kupiłaś? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nowość. Kupiłam dzisiaj w Rossmannie (17,99 zł), była jeszcze druga wersja z innym wzorkiem i zapachem, jakimś owocowym, chyba jeżyna i figa.

      Usuń
  3. Łoooo, ale bajerancka świeczka :D. Ja od kilku dni palę świeczki, a dziś wybrałam się po kominek i woski, ale jakoś nie miałam nastroju na zakupy i wyszłam z niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intrygują mnie pachnące woski. Wkłada się je do kominka zapachowego zamiast olejku po prostu?

      Usuń
    2. Hah, my ostatnio zaimprowizowaliśmy kominek z popielniczki i wydrążonej puszki po kukurydzy. ;) Ale myślę, że kominek zapachowy to lepsza opcja i że trzeba wosk położyć tam, gdzie wlewa się olejek (nad podgrzewaczem). Ten wosk, który miałam, był moim pierwszym. Całkowicie się rozpuścił (jak olejek) i pachniał znacznie intensywniej niż zapachowe świeczki. Gdy zgasiłam podgrzewacz, to zastygł w popielniczce. I teraz mam popielniczkę z woskiem.

      Usuń
    3. Dzięki, Słomko, zachęciłaś mnie :) Na szczęście mam kominek (prawdę mówiąc to nawet sześć...), skuszę się chyba na woski :)

      Usuń
    4. Atqa polecam woski! Mam olejki, ale wosk jest lepszy. Zapach jest zdecydowanie trwalszy i intensywniejszy. Nawet po zgaszeniu kominka długo jeszcze czuć zapach tarty. Olejki szybciej wietrzeją...

      A ta świeczka genialna :)

      Usuń
    5. Eee, Słomek ma dar przekonywania, chyba wrócę jutro po ten kominek i upatrzony wosk Beach Walk :D. Kupiłam na pocieszenie podgrzewacze z Biedronki, ale nawet 5 nie daje takiego zapachu jak choćby świece w szkle z Ikei...

      Usuń
    6. Super! Ja mam wosk Vanilla Satin z Yankee Candle i pachnie naprawdę intensywnie. W zapachowych świeczkach denerwuje mnie to, że one pachną słabo albo wcale. Mój nos domaga się konkretów ;)

      Usuń
    7. Ale mnie kusicie :D Chyba sobie jutro prezent zrobię!

      Usuń
    8. Zrób, zrób, trzeba się nagradzać :D

      Usuń
    9. Zoila dobrze prawi. Polać jej. Grzańca.

      Usuń
    10. oooo, grzańca to ja też bym się napiła :D

      Usuń
    11. Uderz w grzańca, a Simply się odezwie ;)

      Usuń
    12. no bo co ja poradzę, że lubię?

      choć moje naczynka bardzo, bardzo grzańca nie lubią :((((

      Usuń
  4. heh to widzę, że ja gorąca dziewczyna jestem ponieważ do tej godziny lubię mieć otwarte okno;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej! Mnie jest zimno cały czas. A nocą śpię pod kołdrą i dwoma kocami :D

      Usuń
  5. U mnie to będzie dobra, ciepła herbatka. I czasem kocyk - gdy skarpety nie wystarczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz Inspirację, ale bardzo lubię też Bajkową głębię, Muskat blue, Black Mojito i Hiszpańską mandarynkę. Ostatnio poczęstowano mnie również grzańcem Loyd Tea (było na nim napisane, że "z prądem") i teraz na niego poluję.

      Usuń
    2. Mam ten grzaniec Loyd Tea o smaku śliwkowym :) Jest genialny! Smakuje tak trochę ogniskiem ;) Nie wiem jak to określić.

      Ja rok temu kupiłam go w Biedronce :)

      Usuń
    3. O, "Inspirację" znam i bardzo lubię. Próbowałaś kiedyś "Pędzące renifery"? To jedna z moich ukochanych herbat z Czasu na Herbatę, ale w stacjonarnych sklepach pojawia się tylko w okolicy Gwiazdki, czekam na nią co roku.

      Usuń
    4. A ja nie mam herbaty na okres jesienny... Chlip, chlip.

      Usuń
    5. Nie znam, ale masz jak w banku, że ja też zapoluję na renifery! :))))

      Tak, Bello, to był właśnie śliwkowy! Om nom nom.

      Usuń
    6. Słomko, polecam! Jest pyszna, bardzo odprężająca, i w dodatku, w jakiś dziwny sposób, przywołuje lato, może to przez rumianek :)

      Usuń
    7. Słomko, małż mi właśnie w prezencie urodzinowym kupił Zielonego skoczka, Inspirację i Enigmę :) Tej ostatniej nigdy nie próbowałam, ale pięknie pachnie - jest z miętą.

      Usuń
    8. Jeśli z miętą, to będzie moja! Uwielbiam miętowe herbatki.
      Fantastyczny ten Twój małż ;)

      No i oczywiście wszystkiego dobrego! Spóźnione, ale szczere :)

      Usuń
    9. Dziękuję :) Spóźnione tylko jeden dzień, jak tradycyjna kartka pocztowa :D

      Usuń
  6. Kocham świeczki, ciepłe koce i gorace kakao.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, zrobiłaś mi ochotę na kakao, wieki nie piłam (unikam mleka)!

      Usuń
  7. Jutro idę szukać takiej świeczki :-D jest mega!
    A skarpetki także już kolekcjonuję, chociaż dziś pogoda miło mnie zaskoczyła. Pomimo, że u mnie od morza zawsze jest zimniej niż wszędzie indziej :-P to dziś i u mnie było znośnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że nawet jeśli w ciągu dnia jest upalnie, to potem w nocy można zamarznąć :/ Zazdroszczę morza!!!

      Usuń
  8. Świeczka bajerancka :D
    Ja nie należę do osób namiętnie palących świeczki, choć nie powiem, lubię to :) Ale świeczkowy nastrój mam przeważnie w okolicach Bożego Narodzenia.
    Obecnie jesień oznacza dla mnie nieodłączny koc i kubki gorącej herbaty, nic więcej mi nie trzeba (poza Lubym obok).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaką herbatę pijesz? Jestem okropnym herbatopijcą i zawsze rozglądam się za nowymi doznaniami, stąd moja wścibskość w tej kwestii :)

      Usuń
  9. też zaczynam palić świeczki, to mój niezastąpiony element jesiennych i zimowych wieczorów:)

    OdpowiedzUsuń
  10. palimy , jaramy az furczy ;P
    Obecnie jaram IKEowskie ,ale mam tak niedaleczko do Yanke , że muszę mimo cen coś zakupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ceny faktycznie tak trochę ością w gardle stają, ale chyba też się skuszę, chociaż na woski :)

      Usuń
  11. Ale mnie rozśmieszyłaś tym tytułem! U mnie dokładnie tak samo wyglądają jesienne wieczory- skarpety i świeczka musi być :)
    Bardzo ciekawa ta Twoja świeca- nie spotkałam się jeszcze z taką zmieniającą kolor.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja lubię wszelakie świece zapachowe najlepiej o zapachu owoców leśnych :). Jak tylko robi się chłodniej to do latania po domu wciągam grube wełniane skarpety z pluszowymi owcami, ciepłe i pocieszne :p

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie sezon w pełni. Od kilku dni palę świeczki, bo kaloryfery jeszcze nie grzeją i zimno jak diabli. Świeczki dają taką namiastkę kominka ;). A skarpety to już obowiązkowo do spania.

    OdpowiedzUsuń
  14. Na jesienne wieczory jak znalazł aromatyczne świece ;) Słyszałaś o Yankee Candles? Jeśli nie, zobacz filmik http://www.youtube.com/watch?v=6WN6MryVdEk - w gazecie InStyle jest na cały asortyment Yankee Candles w sklepach stacjonarnych zniżka 30% (rabaty w weekend 6-7 paźdz w całej Polsce) ;)

    Polecam!

    Ps. Na wielu blogach są recenzje zapachów; czego potrzebujesz na początek to kominek zapachowy i kilka wosków YC, by wybrać swój ulubiony zapach :) Ja osobiście polecam zapachy Świąt Bożego Narodzenia! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję właśnie kupić woski Yankee :)

      Usuń
  15. Uwielbiam palące się świeczki. Relaksuję się przy tym. Ciepłe skarpety są dopełnieniem wieczoru ze świeczką kocem, gorącą herbatą i książką. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ale swietny efekt :D
    ja wskakuje w cieple kapcie, stawiam swieczki na parapecie i zjadam cos dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Atqo, ta świeczka naprawdę pachnie? W sensie: daje zapach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Może nie jest on bardzo intensywny, ale jeśli wejdzie się do pomieszczenia, w którym świeczka się pali, to go czuć. Później chyba się po prostu nos trochę przyzwyczaja :)

      Usuń
    2. Fajnie. Zakupię więc sobie taką ;-)

      Usuń
  18. jem czekoladę, cieplej się ubieram, więcej herbaty:)

    OdpowiedzUsuń
  19. hahah ja już od miesiąca chodzę w grubych skarpetach... nawet sweter wełniany wyciągam :P zimno mi :(

    OdpowiedzUsuń
  20. u mnie jeszcze świeczek brak za to skarpetki są i ... angina też....

    pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie reanimacyjny zestaw jesienno-zimowy zawiera:
    1. świeczki - a jakże;-) w tym roku zakupiłam mega pakę podgrzewaczy z wosku pszczelego i w całym domu obłędnie pachnie miodem
    2. kocyk i ciepły szlafroczek
    3. kule i sole do kapieli ( w lecie wole prysznic, w zimie musze się wygrzac w wannie)
    4. kakao z miodem i cynamonem ( rozgrzewa)
    5. herbaty - najczesciej rózne biofixy albo winter time teekanne
    6. grzane piwo z sokiem imbirowym i pomaranczami
    7. wyciszająca muzyka ( Leonard Cohen,Sade a teraz jeszcze Imany)
    8. kominek z olejkiem lawendowym
    9. zupy - najchetniej kremy z cukini, dyni, brokułów z czosnkiem, pomidorów ale i krupnik oraz zurek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz przemyślaną strategię :)

      Zrobiłaś mi ochotę na zupę z dyni, chociaż jadłam mniej niż tydzień temu :D

      Usuń
  22. Ale cudownie to ujęłaś. Sezon skaprpetkowo świeczkowy. Jeśli chodzi o zapachy, mam spory zapas wosków YC i 4 świeczki. Muszę się jeszcze zaopatrzyć w ciepłe skarpety i tony herbaty :) Albo gorącej czekolady!

    OdpowiedzUsuń