-->

sobota, 3 listopada 2012

Retro :: Co ugotować?




Dyspozycja obiadów na cały tydzień.
Niedziela. 1. Zupa pomidorowa czysta z pasztecikami, gulasz wołowy, kuropatwy pieczone z sałatą, krem szodonowy*.
2. Zupa grochowa, rozbef z makaronem, ciasteczka z konfiturami. 
Poniedziałek. 1. Rosół z pasztecikami, sandacz w majonezie, huzarska pieczeń z kartofelkami, krem czekoladowy.
2. Zupa z jarzyn, sznycel z jajkami, legumina z suszonych śliwek. 
Wtorek. 1. Zupa z drobiu, vol-au-vent** z ryb, sarnia pieczeń z sałatą, galareta ananasowa. 
2. Zupa cytrynowa, kotleciki z jarzynkami, legumina parzona. 
Środa. 1. Barszcz ze śmietaną, grzaneczki z kawiorem, liny smażone z sałatą, legumina migdałowa.
2. Zupa z grzybków, karp na szaro, omlet z konfiturami. 
Czwartek. 1. Zupa cytrynowa, pasztet na gorąco, indyk pieczony z sałatą, mleczko waniljowe.
2. Czarnina*** z kluseczkami, kaczki w potrawie z kaszką zacierane, legumina parzona. 
Piątek. 1. Zupa z piwa, karp à la Chambord, karasie smażone z kompotem, omlet z konfiturami.
2. Zupa z grzybków, karp na szaro, szarlotka z jabłek. 
Sobota. 1. Zupa owocowa z grzaneczkami, lin duszony w kapuście czerwonej, szczupak po włosku, legumina z kaszki.
2. Zupa kartoflana ze śmietaną, sandacz z masłem rumianem, naleśniki z sokiem. 
Dobra Gospodyni, nr 47, 22.11.1907.

***

Pomyślałam, że nie jest głupim pomysłem zaplanować w sobotę nadchodzący tydzień, w tym obiadowy jadłospis, żeby spokojnie w sobotę zrobić duże zakupy i nie zastanawiać się "Co dzisiaj na obiad?". Z pomocą przyszła Dobra Gospodyni z wielce przydatną stałą rubryką "Dyspozycja obiadów na cały tydzień." Na każdy dzień tygodnia przewidziano dwa warianty obiadu  według gustu i dostępnych składników. 

Zabrałam się do spisywania listy zakupów  kuropatwy, sarnina, kaczka, karasie, liny, szczupaki, kawior, trufle do karpia à la Chambord... Oj, coś to marnie widzę.

Zwróciłyście uwagę, ile w tym menu jest ryb? Niemal codziennie ryba, co prawda słodkowodna, ale jednak. Szkoda, że się od tego społeczeństwo zupełnie odzwyczaiło i dla wielu osób ryba raz w tygodniu to już straszne poświęcenie.


Przypisy: 
*szodon Wikipedia
**vol-au-vent Wikipedia
***czarnina (czernina) Wikipedia


Zobacz też:

Podziel się!

36 komentarzy:

  1. Dla mnie zjedzenie ryby na wigilię to poświęcenie :). Raz na jakiś czas dziabnę jeszcze wędzonego łososia, czy kotleta ze szczupaka, ale to jak mam ochotę na ryby, a ta pojawia się bardzo rzadko :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że chociaż się suplementujesz kwasami Omega :)

      Usuń
  2. A ja uwielbiam ryby i mogę je jeść co drugi dzień:)
    A co do listy zakupów, to chyba wszystko oprócz niektórych rodzajów dziczyzny dostaniesz w almie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię ryby :)

      Dziczyzna to akurat dla mnie nie problem, bo mój dziadek poluje ;)

      Usuń
    2. Ja nie jem żadnego mięsa z wyjątkiem ryb, więc dla mnie dziczyzna to tym bardziej nie problem ;)

      Usuń
  3. Fajnie zaplanować jadłospis na cały tydzien :)
    Ale zup owocowych bym nie tknęła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też zupy owocowe są nie do przejścia, podobnie zresztą jak chłodniki. Zupa to zupa, ma być z warzyw (+/- mięso lub ryby) i na ciepło :D

      Usuń
  4. Ja uwielbiam ryby i szkoda, że są tak niedoceniane ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda, bo przecież są zdrowe :(

      Usuń
  5. Uwielbiam ryby i mogłabym jeść codziennie. Szkoda,że te świeże są u nas takie drogie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mogłabym jeść codziennie, no może co drugi dzień :)

      Usuń
  6. luuubię ryby! ale może nie tak codziennie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież do wyboru jest też mięsko :)

      Usuń
  7. Lubię dobrą rybkę. Za to czarniny nie jadam. Moja mama za to uwielbia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarniny w życiu nie jadłam, w sumie jestem ciekawa jak to smakuje :)

      Usuń
  8. Ja też bardzo lubię ryby. Nie wszystkie, ale większośc zjem bez problemu. Nie rozumiem ludzi którzy je nie jedzą wcale ryb xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie rozumiem! Chociaż jest cała masa rzeczy, których sama nie jem, więc powinnam rozumieć, że ryb ktoś nie lubi :D

      Usuń
  9. Ja ryby uwielbiam i jem bardzo często, szczególnie, że w kraju, gdzie mieszkam, są tanie i świeże. Uwielbiam pieczonego łososia - zdrowy i smaczny. Albo świeżo filetowane rybki. Pyszne i zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zazdroszczę dostępu do tanich świeżych ryb! Co ja bym za to dała... Mniaaaam!!!

      Usuń
  10. uwielbiam ryby aczkolwiek mało ich w moim menu, problemem jest dostać naprawdę dobrą rybę no i czasami ceny ... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz więcej ryb można kupić, nie jest źle. Byle tylko nie kupować dziadostwa, jak np. panga.

      Usuń
  11. ryby fajne, ale bez przesady. znam osobę, która non stop je ryby i aż sama nimi śmierdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, nie wiem czy to kwestia ryb, czy jakiś higienicznych zaniedbań... :>

      Usuń
  12. Ja tez bardzo lubie jesc ryby, mniej je przyzadzac... natomiast moj mezczyzna nie znosi zup, nad czym wielce ubolewam i ich nie gotuje, a nie ma nic lepszego niz pomidorowa czy barszczyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak można nie znosić zup? Toż to chyba trzeba leczyć! :D

      Usuń
  13. Ja też nie lubię zup ;) Gotuję dla TŻa (nie bardzo często) a sama ich nie jem ;)
    Ciekawe że nic się nie powtarza w jadłospisie (bo taki chyba sens takich "dyspozycji" a karp na szaro i zupa z grzybków się powtarza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że wariant numer 2 to taki bieda-obiad w porównaniu z wariantem numer 1, może stąd powtórzenie? :-)

      Jak możesz zup nie lubić? Od zawsze tak? Może ktoś Cię kiedyś zupowo skrzywdził? Jakąś ohydną breję dostałeś w przedszkolu czy co? ;-)

      Usuń
  14. No i zrobili karpika na szaro.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że tak mało teraz jemy ryb...Szczerze mówiąc, nawet nie bardzo wiem jak porządnie przyrządzić taką rybę, poza opanierowaniem i usmażeniem, ewentualnie upieczeniem. Trzeba się nawrócić na ryby ;)
    Swoją drogą, też chyba zacznę planować taki jadłospis chociaż na kilka dni naprzód, bo codziennie tracę masę czasu na wymyślanie, co by tu ugotować, a potem i tak trzeba po coś iść do sklepu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trzeba się nawrócić :) Najlepiej na te morskie, pomijając gatunki zagrożone.

      Takie planowanie to naprawdę dobra sprawa, chociaż z doświadczenia wiem, że nagle może przyjść ochota na coś zupełnie spoza listy :)

      Usuń
  16. Z tego co słyszałam od wcześniejszego pokolenia, ryby były kiedyś zwyczajnie dużo tańsze niż mięso. Stąd takie zainteresowanie nimi ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo fajne te retro wpisy, aż się zaczytałam :)

    OdpowiedzUsuń