-->

niedziela, 6 stycznia 2013

Tydzień w dzień (30 grudnia 2012 - 5 stycznia 2013)




W minionym tygodniu pożegnałam stary rok, z ulgą, bo był dla mnie dość trudny. Nowy przywitałam niby małą, ale przykrą katastrofą – utopiłam swój smartfon. I żeby było jeszcze głupiej, wcale w sylwestra nie imprezowałam (tak wyglądał mój sylwester), a telefon zalałam szklanką wody, którą postawiłam sobie na noc na stoliku nocnym... Korzystając z okazji powiem wam, że w takiej sytuacji najlepiej telefon wyłączyć, otworzyć, wyjąć baterię, delikatnie przetrzeć czymś, żeby usunąć wodę i od razu zanieść do dobrego serwisu, tam będą wiedzieli jak się za biedaka zabrać, żeby odzyskał sprawność. Mój niestety cały Nowy Rok musiał przeczekać, bo przecież to wolny dzień. Na szczęście panowie w serwisie telefon odratowali, chociaż wyglądało to już niebyt ciekawie, bo na niektórych złączach zaczęła pojawiać się śniedź i ewidentnie było jakieś zwarcie. 

Chociaż mam powody, żeby na miniony rok psioczyć, z przyjemnością podsumowałam go kosmetycznie, choć wcale nie było to zadanie łatwe. Możecie przeczytać o moich ulubieńcach pielęgnacyjnych [Ulubione w 2012 roku :: Pielęgnacja] i makijażowych [Ulubione w 2012 roku :: Makijaż i paznokcie]. Myślę, że to jednak nie koniec podsumowań i jeszcze coś się w tym tygodniu pojawi.

Pokazałam wam mój sylwestrowo-noworoczny mani [Paznokcie :: Sylwestrowo-noworocznie], który spodobał mi się na tyle, że mam ochotę go szybko powtórzyć. W tej chwili mam na paznokciach całkiem udany lakier F&F z Tesco [Paznokcie :: Noce w kasynie] i mam ochotę wybrać się po jeszcze jakiś kolor.

Przy okazji pewnej reklamy zapytałam was o ulubiony krem [Różne bywają kremy...] – nadal jestem ciekawa, co lubicie najbardziej. Napiszcie!



Miłej lektury!


Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z wyszukiwarki u góry strony lub zajrzyj do katalogu.



11 komentarzy:

  1. Znam kogoś, kto utopił telefon w szklane herbaty, do dziś nie wiem jak to zrobił, ale sprzęt zmarł na miejscu mimo reanimacji. Dobrze, że u Ciebie skończyło się inaczej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie temperatura herbaty miała niszczycielski wpływ, a może jeszcze herbata była słodzona...

      Prawda jest taka, że śmiejemy się z takich opowieści, a później nam się coś takiego przydarza i już wiemy, że to jak najbardziej możliwe...

      Usuń
  2. Ty wylałaś szklankę a mi telefon wpadł około 5 rano do wanny z wodą i pianą. Od razu go rozebrałam i suszyłam suszarką i na grzejniku suszył się kilka godzin. Około 12 w południe wszystko było już prawie ok a wieczorem jakby nic się nie stało, dodam, że w telefonie mam ekran dotykowy i klawiaturę quwerty i zero uszkodzeń :) nokia jest mocna :D


    Zapraszam do mnie :))


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak radzę Ci telefon zanieść do serwisu. Suszenie suszarką to bardzo ryzykowna sprawa, bo po pierwsze można telefon przegrzać, a po drugie wydmuchiwane przez suszarkę powietrze wtłacza wodę głębiej do flaków telefonu. W serwisie Ci telefon rozbiorą całkiem i popatrzą, czy na płycie głównej coś się nie zaczęło złego dziać. To niestety taka bomba z opóźnionym zapłonem, telefon może nie dawać po sobie poznać, że coś się dzieje, a później nagle padnie. Oczywiście nie życzę!

      Usuń
  3. Mi kiedyś chłopak przez przypadek wrzucił telefon do gorącej czekolady, ale działał bez zarzutu :)
    Później również przez przypadek chłopak w torebce rozlał mi piwo, w środku oczywiście był telefon i tak pływał przez 10 min aż torebka zaczęła przeciekać.
    Wysuszyłam go i działa na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. telefony lubią...się kąpać!
    Mój skończył w wannie, mojego znajomego w ..studni, a koleżanki w sedesie! Także Twój miał szczęście! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że udało się uratować telefon :) Mojemu TŻ raz się zalał telefon, jak zakładał buty i wpadł mu do miski z wodą dla psa... Na szczęście działał dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mojej koleżance kiedyś wpadł do kałuży. Wysuszyła go suszarką i nic się na szczęście nie stało. ale stracha miała, bo telefon był nowiutki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda telefonu.
    Mam nadzieję, że sylwester był udany w takim towarzystwie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny blog, bardzo mi się podoba! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń