-->

sobota, 1 lutego 2014

Depilator Braun Silk-épil (recenzja gościnna)

Dzisiaj oddaję głos Kalarepce, która wygrała w styczniowym konkursie i zgodziła się podzielić opinią na temat nagrody, czyli depilatora Braun Silk-épil.




Moje pierwsze doświadczenia z depilacją…


Moja przygoda z depilacją rozpoczęła się bardzo wcześnie, bo już w wieku około 10 lat. Wszystko to zasługa starszej siostry i kolonii nad morzem :) Pamiętam, że wyposażyłyśmy się w maszynki oraz podejrzanej jakości piankę do golenia i po raz pierwszy dokonałyśmy na naszych nogach dzieła zniszczenia. W następnych latach moje doświadczenie wzbogaciło się o plastry z woskiem (które wyrywały 1 włosek na 100) oraz smrodliwe kremy do depilacji (które brudziły całą łazienkę). Wtedy też po raz pierwszy zetknęłam się z depilatorem: był to Braun Silk-épil Soft Perfection, który należał do siostry. Jest ona chyba znacznie bardziej odporna na ból, bo ja nie byłam w stanie przystawić go do nogi nawet na sekundę :) Brzęczał niesamowicie głośno, jak kosiarka, ale był dość dokładny. Ja jednak już wiedziałam: depilator to nie dla mnie! Przez cały okres dojrzewania używałam maszynek do golenia, czasem wzbogacając depilację o plastry. Włoski, które nie zostały usunięte, karczowałam depilatorem siostry i był to jedyny sposób, w jaki byłam w stanie go używać. Dodatkowo tylko na łydkach (z przodu!). Były to jednak rzadkie przypadki. Wciąż przeważały maszynki, a musicie wiedzieć, że żeby cieszyć się gładkimi nogami, musiałam je golić... codziennie. Tak przebiegała ‘moja bezwłosowa historia’ do momentu wygranej w konkursie Braun :)


Po przetestowaniu depilatora Braun Silk-épil 7… 


Na wstępie muszę rozczarować wszystkie dziewczyny, które liczyły na cud. Nie ma cudu, wciąż boli. Pamiętajcie jednak że mówi to posiadaczka mocnych włosków, nieprzywykłych do takiej depilacji. Podobno darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, ale mimo to postaram się dokonać rzetelnej recenzji :)

Zacznę od rzeczy najmniej istotnej, czyli wyglądu. Design depilatora (Silk-épil, Type 5377) podoba mi się, jest kobiecy i nie nachalny – po prostu biały :) Zatopione kryształki brokatu dodają uroku. 

Pierwszą rzeczą jaka mnie uderzyła, kiedy wzięłam go do ręki była jego waga. Skurczybyk jest ciężki! Nie przeszkadza to jednak w żaden sposób w depilacji, więc nie liczę tego za wadę. Niemal o razu po rozpakowaniu paczki mogłam się zabrać do dzieła (włosy zapuszczałam od chwili, kiedy dowiedziałam się o wygranej :)). Jego obsługa jest bardzo prosta, zerknęłam tylko do instrukcji, żeby dowiedzieć się, która nakładka służy do czego. I żeby upewnić się, że NA PEWNO można go używać pod wodą, bo co do tego miałam duże opory. 

Zaczęłam od depilacji na sucho, po uprzednim przetarciu skóry chusteczką chłodzącą (do zestawu jest dodane 16 chusteczek Olay). Pierwsza myśl: hmm, jednak boli. Ale bez większego problemu udało mi się wydepilować całą nogę, co może znaczyć tylko jedno: ból jest dużo mniejszy niż przy użyciu staruszka Soft Perfection. Chyba największym plusem jest to, że depilator naprawdę dopasowuje się do kształtu ciała! Nakładka masująca zapewnia pewną ruchomość głowicy, dzięki czemu depilacja jest dokładniejsza. Przy starszym modelu to zawsze był dla mnie problem. 

Depilator jest nie tylko depilarorem, ale po wymianie głowicy (w zestawie) także elektryczną golarką. W tej roli sprawdza się bez zarzutu.

Jeszcze à propos wody... mimo oporów musiałam zobaczyć jak sprawdzi się depilator! Spodziewałam się elektrowstrząsów, ale – o dziwo! – nic takiego się nie stało :) Po zanurzeniu w wodzie pracuje jeszcze ciszej, a ciepła woda rzeczywiście bardzo uśmierza ból. Będzie to chyba mój ulubiony sposób używania depilatora.


Inne metody depilacji stosowane przez mnie to...


W porównaniu z innymi metodami depilator wypada nieźle i mimo że wciąż jest to dla mnie najbardziej bolesna metoda, to swojego depilatora mam zamiar używać regularnie. Bije na głowę plastry do depilacji, które są dość drogie i niedokładne. Pokonał także maszynki, od których już, muszę przyznać, zaczynałam powoli wariować :).

Podsumowując, depilator Braun Silk-épil 7 zasługuje na pochwałę. Daję mu plusy za dokładność, precyzję i, mimo wszystko, zredukowanie bólu do koniecznego minimum. Czy polecam? Tak, szczególnie dziewczynom, które dopiero zaczynają przygodę z taką formą depilacji.

***

Jakie są Wasze doświadczenia z depilacją?
Ulubiona metoda pozbywania się niechcianych włosków?

Podziel się!

7 komentarzy:

  1. Słyszałam wiele dobrego o depilatorach Braun sama mam depilator Philips i całkiem niezłe sie spisuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. przyznam ze z tego wszystkiego najbardziej intryguje mnie to podwodne uzytkowanie...!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem jednak wierna maszynką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się staram przekonać do depilatorów i jest duża szansa, że w końcu zdecyduję się go kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się, że na początku zawsze trochę boli i faktycznie nie można liczyć na cud bo w końcu to wyrywanie włosków z cebulką a nie przycinanie. Ale naprawdę wystarczy się przemóc kilka razy i jest o niebo lepiej. Znam dziewczynę, która używa już kilka lat i mówi że w ogóle ją to już nie rusza, że traktuje to jako masaż :) Ja dopiero od niedawna używam, też wet&dry ale philipsa i spisuje sie bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja posiadam depilator Rowenta,w jego przypadku ból także jest odczuwalny ale jest to do wytrzymnia,nie rwę włosów z głowy:-)
    ja stosuje różne metody czasem zwykła maszynka,czasem krem,plastry ale i tak efekt po depilatorze utrzymuje się najdłużej,włoski są mniej widoczne,mniej sztywne,choć akurat ten depilator nie jest super precyzyjny,zdarza mu się przeoczyć pojedyncze włoski,to i tak jestem z niego zadowolona:-)

    OdpowiedzUsuń