-->

piątek, 2 stycznia 2015

Niekosmetycznie :: 12 postanowień noworocznych, których nie wypełnię

Przełom roku to dla wielu osób symboliczny moment deklarowania zmian. Schudnąć, zacząć się wysypiać, lepiej się odżywiać, oszczędzać, czytać książki – ile z tego udaje się zrealizować? Niestety niewiele. Zapału starcza na styczeń, a kolejne miesiące to tylko kumulowanie postanowień na jutro, przyszły tydzień, kolejny miesiąc, a w końcu rok. Dlatego moim jedynym postanowieniem noworocznym jest realistyczne przyjrzenie się moim spontanicznym postanowieniom – małym i dużym.


12 postanowień noworocznych, których nie wypełnię



1/ Przestanę eksperymentować z włosami. Koniec z farbowaniem, rozjaśnianiem, katowaniem prostownicą i lokówką. 
Mimo tych wszystkich grzechów przeciw włosom, są one w niezłej kondycji, bo o nie systematycznie dbam. A poza tym, no risk, no fun...

2/ Poeksperymentuję z makijażem póki jestem (względnie) młoda.
E tam, i tak skończy się na sprawdzonych technikach i neutralnych kolorach na oczach. Raz, że raczej wolałabym nie pokazywać się w pracy wyglądając niezbyt właściwie do miejsca i czasu, dwa, że wiem, co mi pasuje i w czym dobrze się czuję, po co więc cokolwiek zmieniać?

3/ Przejrzę ubrania i skomponuję nowe zestawy, żeby nie chodzić ciągle w tym samym.
I tak będę nosić ciągle te same ciuchy. Skoro je wybieram, to najwyraźniej po prostu je lubię i dobrze się w nich czuję. Nic na siłę.

4/ Zrobię wielkie porządki, pozbędę się rzeczy, które nie są mi potrzebne, odchudzę "zbiory" kosmetyczne.
Kompletnie bez sensu, bo na ich miejsce pojawią się nowe. Jak to się w ogóle dzieje?

5/ Przestanę przejmować się rzeczami, które ode mnie nie zależą.
Chciałabym mieć wpływ na wiele rzeczy – od zapewnienia szczęścia wszystkim bliskim mi ludziom, po pokój i dobrobyt w całym wszechświecie. Ale to po prostu niemożliwe, pora sobie trochę sobie odpuścić. 

6/ Zacznę ufać swojej intuicji w ważnych i mniej ważnych dziedzinach życia.
Zawsze, kiedy zignoruję pierwszy impuls i zacznę coś rozważać, wybieram źle. Kobieca intuicjo, prowadź! Mały rozumku śpij i nie przeszkadzaj.

7/ Przestanę przejmować się drobiazgami.
Oczywiście, że nie. I tak uważam, że zrobiłam postępy i wiele rzeczy przestało mnie dręczyć. Ale, chociaż drobiazgi potrafią zatruć życie, czasem lżej patrzeć na nie, niż na rzeczy duże i poważne. Dobrze kombinuję?   

8/ Przestanę się gryźć.
To niezależne ode mnie niestety. Niemal codziennie budzę się z przygryzionym policzkiem lub wargą. Chyba pora coś zrobić ze stresem.

9/ Zrobię coś ze stresem.
Taaaaaaa...

10/ Popracuję nad wadami.
To robię akurat codziennie i zaczęłam się zastanawiać, że nie należałoby zadbać też o zalety, żeby nie zaśniedziały.

11/ Przestanę narzekać i marudzić.
Jak się dobrze zastanowię, dochodzę do wniosku, że wcale tak dużo nie narzekam, jak mi się wydaje. Poza tym niepokoją mnie ludzie, którym zawsze wszystko odpowiada i wszystko jest super. To podejrzane :D

12/ Będę bardziej wierzyć w siebie.
Zazdroszczę ludziom, którzy mają wewnętrzną pewność, że zawsze i ze wszystkim sobie poradzą, niczego się nie boją ani nie wstydzą. Ale z tym chyba po prostu trzeba się urodzić...





Jakich postanowień nie spełnicie w tym roku?


Podziel się!

20 komentarzy:

  1. Nie robię postanowień noworocznych, staram się co jakiś czas przywoływać się do porządku w dziedzinach życia, które zaniedbuje;) I całkiem nieźle mi to idzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha i to lubię!:D czasem sobie zastanawiam kto jeszcze robi postanowienia noworoczne;P

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja znowu nie zacznę się uczyć nowego języka, jakoś mi to po prostu nie idzie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja się zawsze w pierwszym tygodniu stycznia mocno zapieram i realizuję wszytsko na raz... Szkoda, że tylko na początku :P Zmontowałam sobie tym razem grafiki, które wiszą mi nad głową, może to coś da...

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwierz w siebie! do odważnych świat należy i raz się żyje :)
    A tak całkiem poważnie, to zawsze warto iść do przodu i nie bać się życia. Cała reszta to tylko dodatki. I nie, z tym się nie rodzisz, tego się uczysz codziennie każdego dnia/wynosisz z domu/czerpiesz z bliskich.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Nie będę jeść słodycz" ;). No bzdura;).

    OdpowiedzUsuń
  7. nareszcie normalny wpis noworoczny, a nie to utyskiwanie co się zrealizowało, a co nie...co to za bzdura z tymi postanowieniami, czy potrzeba zmiany roku, by coś zmieniać w życiu; na zmiany musi też być odpowiednia pora, więc keep calm i coś tam, coś tam :) ; pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdrowe podejście. Trzeba mierzyć siły na zamiary :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W styczniu jest sesja, trzeba się skupić na przetrwaniu i na zmienianie swojego życia nie ma już czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ma szans żebym popracowała nad swoim angielskim w takim stopniu w jakim powinnam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie prawdziwe.. U mnie też makijaż raczej zakończy się na typowym nudziaku, ewentualnie z kolorową kreską :]

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie postanowienia noworoczne by nie przeszły.... więc nigdy ich nie robię :D

    OdpowiedzUsuń
  13. "należałoby zadbać też o zalety, żeby nie zaśniedziały" <3
    Nie będę sprzątać na bieżąco, nie będę wstawać rano, nie zrezygnuję z frytek, boczku i sera :D

    OdpowiedzUsuń
  14. 9 - hmmm skąd ja to znam :) z resztą większość mam bardzo podobnie, chcę, a nie mogę wyzbyć się niektórych nawyków ... także życzę powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hah, znakomite postanowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja zawsze robię postanowienia - to dobry moment na zastanowienie się czego tak właściwie, gdzieś głęboko mi brakuje. A przynajmniej wydaje mi się, że to wymaga szybkiej zmiany :) Ale tak jak piszesz - większość z nich pada bardzo szybko i nie ma siły się podnieść. W tym roku mam jedynie ogólne wskazówki na życie, ale życzę powodzenia i Tobie i sobie - w spełnianiu lub niespełnianiu postanowień :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiele postanowień noworocznych mamy podobnych :D Też muszę ze stresem walczyć, ostatnio na zajęciach z Learning Strategies wyszło na to, że stres kompletnie mnie paraliżuje i powinnam unikać go jak ognia. Taaa łatwo powiedzieć jak dla mnie zapytanie o coś w sklepie to niesamowity wyczyn :P

    OdpowiedzUsuń
  18. super tekst, w końcu do głosu doszedł rozsądek, a już się bałam że ja jakaś nienormalna :D

    OdpowiedzUsuń