-->

piątek, 25 grudnia 2015

Co pod choinką?

Wiadomo – w świętach nie chodzi o prezenty, nie one są najważniejsze itd. Ale kto powie, że go nie cieszą? Jakoś nie widzę lasu rąk. Kosztowne, najtańsze, przywiezione z drugiego końca świata, własnoręcznie wykonane, użyteczne czy pełniące wyłącznie funkcję dekoracyjnego kurzołapu – świadczą o tym, że ktoś o nas pomyślał. Czy to nie miłe? Ciekawa jestem, co znalazło się pod waszą choinką...



Co pod choinką?



SPRZĘT AUDIO?

Może była to "TRÓJKA" Philipsa, pierwszy model produkowany w Polsce, zasilany baterią, kosztujący 325 ówczesnych złotych?



Co pod choinką?

Panią nic nie interesuje
Pani woli pozostać w domu...
Bo w domu Pani jest
"TRÓJKA"
PHILIPSA

Demonstracje na wystawie "Radjo i Światło" Philipsa 
Warszawa, Mazowiecka 9.

NAJLEPSZYM PODARUNKIEM GWIAZDKOWYM JEST "TRÓJKA" PHILIPSA.

Reklama prasowa, 1929.




MASAŻER?

A może wyglądający na niezłe narzędzie tortur PUNKT-ROLLER, o którym już kiedyś pisałam. Jak znalazł po świętach – usunie "zbytni tłuszcz" i usprawni przemianę "materji"! Poza tym chyba całkiem nieźle wpisuje się w aktualne "grayowe" trendy...  



Co pod choinką?

Punkt-Roller
aparat do masażu
usuwa nietylko zbytni tłuszcz, lecz dopomaga także znakomicie przemianie materji, usuwając w ten sposób chorobotwórcze składniki.
Niezbędny więc dla każdego!!!

Zważać na oryginalny znak ochronny
Aparat 38,-zł, o podwójnym działaniu 48,- zł, aparat do masażu twarzy 16,50 zł
Produkty z orzeczeniem lekarskiem bezpłatnie nabyć można w każdym składzie sanitarny od firmy B. PRUSIEWICZ - POZNAŃ, PLAC NOWOMIEJSKI 7a

Reklama prasowa, 1928.



PERFUMY?

Niewątpliwie pod czyjąś choinką znalazł się jakiś pachnący prezent. Może któryś z panów został obdarowany wodą kolońską Le Dandy D'Orsay, wprowadzoną na rynek w 1925 roku. Wszak mieszanka whiskey, rumu, brzoskwini, ananasa, śliwki, imbiru, gałki muszkatołowej, kardamony, cynamonu, goździków, drzewa sandałowego benzoesu, paczuli, fasolki tonka, balsamu peruwiańskiego i tytoniu brzmi niesamowicie kusząco. 

Może któraś z czytelniczek obdarowana została którymś z legendarnych zapachów Guerlain. Może szyprowo-owocowym zapachem Mitsouko? Ta wprowadzona na rynek blisko sto lat temu (w 1919 roku) inspirowana Orientem kompozycja cytrusów, jaśminu, bergamotki, róży, bzu, brzoskwini (to jeden z pierwszych zapachów, w którym brzoskwinia jest syntetyczna za sprawą aldehydu C14), ylang-ylang, cynamonu, mchu dębowego i wetiweru uważana jest za symbol początku dwudziestowiecznej emancypacji kobiet. Stworzona przez Jacquesa Guerlain, swą nazwę zawdzięcza bohaterce opublikowanej w 1909 roku kolonialnej powieści Claude'a Farrère'a (to jego pseudonim, naprawdę nazywał się Frédéric-Charles Bargone i publikował również pod własnym nazwiskiem) Bitwa pod Cuszimą (La Bataille). Mitsouko (co po japońsku oznacza "tajemnica") była piękną żoną japońskiego admirała Togo, która w czasie wojny rosyjsko-japońskiej (1904-1905) nawiązała romans z oficerem angielskiej floty. Swoje serce postanawia na zawsze oddać temu z dwóch mężczyzn, który powróci żywy z bitwy. 

Równie ciekawym wyborem byłyby orientalno-kwiatowe perfumy L'Heure Bleue (premiera w 1912 roku). L'heuere bleue to określenie oznaczające trwający około czterdziestu minut okres porannego świtania i wieczornego zmierzchania, kiedy Słońce oddalone jest znacznie od horyzontu i pozostałość promieni przyjmuje niebieskawy odcień (więcej o tym zjawisku przeczytacie w Wikipedii). Czas ten bywa uznawany za tajemniczy i zwodniczy, bo trudno określić czy to poranek, czy wieczór. Na zapachową interpretację tej osobliwej pory składają się aromaty anyżu, bergamotki, róży, goździka, tuberozy, fiołka, neroli, wanilii, fasolki  tonka i benzoesu. 

A może od którejś z was można poczuć Aprés L'Ondée – delikatną mieszankę neroli, fiołka, anyżu, goździków, irysa u wanilii, stworzoną w 1906 roku? Lub Jicky, kompozycję stworzoną w 1889 roku (!), będącą jedną z pierwszych wykorzystujących między innymi składniki syntetyczne. Lawenda, cytrusy, irys, róża, wetiwer, paczuli, wanilia, ambra i piżmo – brzmi całkiem współcześnie, prawda? 

Oprócz czterech powyższych damskich zapachów, Guerlain nadal produkuje też wprowadzony na rynek w 1904 roku męski Mouchoir de Monsieur. Jest to niewątpliwie oryginalna, aczkolwiek wywołująca bardzo różne reakcje mieszanka lawendy, werbeny, bergamotki, fasolki tonka, paczuli, cynamonu, jaśminu, neroli, róży, irysa, ambry, wanilii i mchu. 

Mniejsze szanse, że pod choinką panie znalazły wprowadzone w 1921 roku perfumy Guerlinade. Najwyraźniej mieszanka bergamotki, bzu, kwiatów lipy, róży, jaśminu, irysa, fasolki tonka i wanilii nie została uznana za pasującą do naszych obecnych gustów. Podobnie rzecz ma się z Rue de la Paix z 1908 roku, chociaż kompozycja na brzmi całkiem intrygująco – miód, lawenda, werbena, bergamotka, jaśmin, fiołek, róża, ylang-ylang, skóra, nuty drzewne, piżmian, przyprawy korzenne, piżmo, liście fiołka i irys.  



Co pod choinką?

MIŁY PODAREK
gwiazdkowy stanowią wykwintne perfumy w pięknym flakonie.

D'ORSAY: "Le Dandy" w oryginalnym, czarnym flakonie – 3 wielkości: I – zł. 7,75; II – zł. 24,-; III – zł. 35-.

GUERLAIN: "Mitsouko" – zł. 60,-; "L'heure Bleu" – zł. 60.-; "Guerlinade" – zł. 58,-; "Rue de la Paix" – zł. 56,-; "Aprés L'Ondé" – zł. 34,-; "Jacky" – zł. 22,-; "Mouchoir de Monsieur" – zł. 34,- o wadze 80 gram (bez wagi flakonu).

Duży wybór perfum różnych firm, wody kolońskiej, kwiatowej i mydeł.

BRACIA JABŁKOWSCY
Warszawa, Bracka 25.

Reklama prasowa, 1930.

Co pod choinką?




KANAREK?

Po co lekcje śpiewu, kiedy ma kto śpiewać? I to również wieczorem? Martwiłabym się jednak, gdyby prezentodawca postanowił zamówić kanarka harceńskiego z pierwszej polskiej hodowli pocztą, nawet "z gwarancją dojścia zdrowych na miejsce".



Co pod choinką?

Pierwsza polska hodowla
KANARKÓW HARCEŃSKICH
poleca pilne i doborowe śpiewaki
odznaczone pierwszemi nagrodami na wystawach
śpiewające także i wieczór przy świetle sprzedaje od 25 do 60 zł. Samiczki rozpłodowe od 5 do 10 zł.– Wysyłka pocztą do każdej miejscowości za pobraniem pocztowem z gwarancją dojścia zdrowych na miejsce.

JAN SZUFA
Kraków, ulica Jabłonowskich L. 14.

Reklama prasowa, 1925. 



COŚ DLA PISARKI?

Laptopy, tablety – jakie to banalne. Czy nie ciekawiej znaleźć pod choinką prawdziwą maszynę do pisania? I to najlepszą, niemieckiej marki Seidel & Naumann? Za 130 rubli można mieć lekki przenośny model Erika, za 240 rubli cięższą biurową maszynę Ideal



Co pod choinką?

Najlepsze maszyny do pisania 
"Ideal" 240 RB.
Erika 130 RB.
Adam Klimkiewicz
Warszawa, Wierzbowa 8.

Reklama prasowa, 1913.




SŁOWNIK?

Do maszyny do pisania obowiązkowo powinien dołączony być słownik ortograficzny, najlepiej w eleganckiej płóciennej oprawie (12 zł). Żeby początkująca pisarka nie miała wątpliwości, czy pisze się "wziąść" czy "wziąć", "włanczać" czy "włączać"...



Co pod choinką?

JOT CZY YGREK?
ULEDZ CZY POLEC?
Dziesiątki podobnych wątpliwości powstaje codziennie przy pisaniu listu, wypracowania czy referatu. Każdy przecież pisze, a mało kto jest w stanie zapamiętać wszystkie prawidła i wyjątki tak trudnej pisowni polskiej.

PISANIE BEZ BŁĘDÓW

Umożliwia każdemu i ułatwia świeżo wydany Michała Arcta Słownik Ortograficzny, największy i najkompletniejszy z istniejących. Zawiera on na 356 stronicach przeszło 60,000 wyrazów, podzielonych na zgłoski, z dodaniem końcówek 150,000 form gramatycznych. Wydanie III, opracowane przez prof. St. Szobera.
Kosztuje zł. 10.–. w płóc. opr. 12–

M. ARCTA

SŁOWNIK ORTOGRAFICZNY

DO NABYCIA WE WSZYSTKICH KSIĘGARNIACH

KSIĘGARNIA M. ARCTA
WARSZAWA, NOWY ŚWIAT 35
P.K.O. 156

Reklama prasowa, 1927.




LATARKA?

Co prawda obecnie prawie każdy ma przy sobie telefon, którym można oświetlić sobie drogę, ale wyobrażacie sobie poważnego detektywa, agenta FBI, CIA, komandosa, profesjonalnego (hmmm) łowcę duchów czy UFO świecącego komórką? Latarka Centra Mikro to po prostu konieczność!



Co pod choinką?

Kto latarkę 
Centra Mikro
Wśród ciemności pali,
Ten jest wolny od obawy,
że się gdzieś wywali!

Reklama prasowa, 1928.



SAMOCHÓD?

A może pod choinką, a raczej pod domem, blokiem czy w garażu znalazł się pierwszy polski automobil "Pfa"? Będziecie nim mknąć nawet 70 km/h (byle nie w obszarze zabudowanym!), 



Co pod choinką?

pierwszy polski automobil "Pfa"
skonstruowany przez nasz Oddział Gdański
typ I, 4/12 HO., 4 cylindr., 2-, 33, 4 osobowy, osięga szybkość 70 km na godzinę i potrzebuje najwyżej 5 kg benzyny na 100 km, odznacza się lekkością i precyzyjnem wykonaniem, o konstrukcji pojedyńczej, dzięki czemu po kilku dniach ćwiczeń kierować nim można bez szofera
Telefon nr 2222
Poznańska Fabryka Automobili "Pfa" właśc. W. hempowicz, Poznań, plac Wolności 6
Dostawa w przeciągu miesiąca od dnia zamówienia

Reklama prasowa, 1922.





Pochwalcie się, co znalazło się pod waszą choinką?
Spełniły się życzenia?



Podziel się!

3 komentarze:

  1. Kiedyś marzyła mi się maszyna do pisania. Ciocia miała w pracy taką fajną, staroświecką, i czasami się do niej dorywałam. W dobie komputerów miałaby raczej wymiar sentymentalny niż praktyczny, ale pomysł z takim prezentem byłby oryginalny. Póki co u mnie było skromniutko, perfumy i sukienka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym roku byłam bardzo grzeczna i Mikołaj idealnie trafił :)

    OdpowiedzUsuń