W lutym tak się miło złożyło, że najczęściej używane kosmetyki mogę w większości nazwać ulubieńcami. Jest ich sporo, przejdę więc od razu do prezentacji. Dwa zdania wstępu chyba wystarczą ;)
W ubiegły piątek miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji prasowej zorganizowanej w Warszawie przez NIVEA, prezentującej nowe opakowania kosmetyków.
Z kolekcji Mariah Carey dla OPI intrygowały mnie przede wszystkim lakiery piaskowe, tymczasem to właśnie ten opalizujący nudziak, czyli A BUTTERFLY MOMENT★, skradł moje serce.
Unikałam kiedyś takich kolorów. Wydawały mi się, hmmm ...zbyt poważne? Odważne? Sama nie wiem. W każdym razie opamiętałam się i teraz mogę się rozkoszować pięknymi śliwkami, których w mojej kolekcji ostatnio trochę przybyło.
Na Shine Caresse czekałam, odkąd zobaczyłam je u amerykańskich youtubowiczek. Wiele osób porównuje je do słynnych już lakierów do ust YSL, podkreślając, że koncern L'Oreal jest właścicielem tej marki i należy spodziewać się podobieństw między tymi produktami. Nie wiem, jak jest w rzeczywistości, bo cena YSL skutecznie mnie odstraszyła. Mogę powiedzieć jedynie, że z Caresse Shine jestem bardzo zadowolona.