SILVER LINING Sally Hansen z serii Complete Salon Manircure to jeden z lakierów, które zalegają w mojej lakierowej kolekcji. Lubię wyjąć go z pudełka, które nazywam lakierowym czyśćcem (lądują tam lakiery, których losy się jeszcze ważą) i pooglądać, ale nigdy go nie używam. Nie można odmówić mu urody, pięknie się mieni i jest dość oryginalny, jednak czuję się z nim źle, jakoś zupełnie do mnie nie pasuje. Chociaż na zdjęciach tego nawet tak nie widać, sprawia, że dłonie wydają się jakieś czerwone (uwielbiam angielskie określenie lobster hands, bardzo adekwatne) i w ogóle mało ciekawe.