-->

niedziela, 26 sierpnia 2018

Makijaż :: Bombastyczne rzęsy?
(GOSH Boombastic XXL Swirl) [recenzja]

Przez pewien czas używałam niemal wyłącznie tuszu wodoodpornego (Max Factor False Lash Effect i L'Oreal Paradis Extatic). Wiadomo, jest trwalszy, nie rozmaże się z byle powodu, wytrzyma drzemkę i niekontrolowany potok łez. Używałabym wodoodpornych maskar nadal, niestety zauważyłam, że dwufazowe płyny do demakijażu, bez których zmycie takiego tuszu jest niemożliwe, zwiększają u mnie ilość prosaków wokół oczu. Nie znoszę tego dziadostwa, walka z nim to walka z wiatrakami, postanowiłam więc odstawić wszystkie wodoodporne wynalazki i kupić zwykły tusz. Na szybko złapałam w Hebe podkręcający tusz do rzęs BOOMBASTIC XXL SWIRL duńskiej marki GOSH, bo akurat był w jakiejś mega promocji (poniżej 20 zł za 13 ml).



GOSH Boombastic XXL Swirl



CO MÓWI PRODUCENT


Jak przeczytałam na polskiej stronie producenta, "Pogrubiająco-podkręcający Boombastic XXL Swirl to mascara dająca Pewność Efektu rzęs w rozmiarze XXL", cokolwiek to właściwie znaczy. Formuła  kosmetyku wzbogacona została olejkiem arganowym oraz ekstraktem z bambusa, dzięki czemu ma dbać o rzęsy. Nie zawiera parabenów, jeśli to dla kogoś ważne, ani substancji zapachowych, co jest dla mnie dużym plusem.


SZCZOTECZKA I FORMUŁA


Tusz ma ogromną silikonową szczoteczkę w kształcie spirali. Jej zadaniem jest tak rozprowadzać tusz, żeby rzęsy wydłużyć, pogrubić i podkręcić bez pozostawiania grudek.

Rozmiar szczoteczki robi wrażenie... Zdecydowanie kłopotliwe będzie używanie jej w przypadku małych oczu i/lub krótkich rzęs. Nie polecam też osobom, które nie mają zbyt dużej wprawy w malowaniu rzęs, bo manewrowanie taką szczotą wymaga sporo skupienia i precyzji. Zresztą popatrzcie na zdjęcie: szczoteczka jest praktycznie większa od mojego oka.



GOSH Boombastic XXL Swirl
GOSH Boombastic XXL Swirl



Muszę przyznać, że chociaż za pierwszym razem szczoteczka nieco mnie przeraziła, malowanie poszło mi całkiem nieźle i nie miałam później żadnych problemów. Spisuje się całkiem nieźle: gładko i równomiernie rozprowadza tusz, chociaż jego formuła jest dość rzadka i trzeba uważać, żeby na szczoteczce nie znalazło się za dużo kosmetyku, bo wtedy łatwo o posklejane rzęsy, a takich bardzo nie lubię. Czy podkręca? Prawdę mówiąc, nie wierzę w podkręcające tusze do rzęs i zawsze sięgam po sprawdzoną zalotkę.

W sumie tusz Boombastic ma nadspodziewanie wiele zalet. Mimo, że nie jest wodoodporny, nie rozmazuje się przy pierwszym lepszym wzruszeniu. Nie osypuje się w ciągu dnia, nie znika z rzęs. Nie wiem, czy kupię go po raz kolejny, bo jednak lubię poeksperymentować, ale kto wie, może kiedyś do niego wrócę.

♥♥♥♥♥ (4/5)



Próbowałyście tego tuszu?
Lubicie kosmetyki GOSH?
Jaki tusz jest teraz waszym ulubionym?


Podziel się!
Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z WYSZUKIWARKI u góry strony lub zajrzyj do KATALOGU.
Bez względu na to, jak dany kosmetyk do mnie trafił, opisuję wrażenia z jego stosowania całkowicie szczerze. Pamiętajcie, że siłą rzeczy są to opinie osobiste, więc subiektywne. Nie mogę zagwarantować, że dany kosmetyk sprawdzi się u kogoś innego. Produkty, które przysłano mi do wypróbowania, oznaczam symbolem ★.

7 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa szczoteczka, szkode ze nie pokazalas efektu koncowego na rzesach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie również wciąż eksperymenty, jednak na ten jeszcze nie trafiłam :D Ostatnio testuję nowości z WIbo - obecnie używam Burlesque ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z firmy GOSH mam paletkę do brwi i chętnie jeszcze coś przetestuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie się ten tusz osypuje, ale catchy eyes uwielbiam <3 :)

    OdpowiedzUsuń