Poza
prasowanymi cieniami jednym z moich ulubionych produktów Inglota są sypkie cienie. Zebrałam już ich dwanaście (kiedy ja to wszystko zużyję?): 31 (perłowa, głęboka ciemna zieleń), 88 (matowa czerń z diamentowymi drobinami), 75 (perłowa biel), 30 (bardzo jasne złoto), 21 (fiolet), 14 (perłowy złotawy beż), 12 (perłowy różowawy beż), 52 (perłowy jasny brąz z oliwkowym połyskiem), 34 (perłowa fuksja), 48 (perłowy ciemny róż wpadający w miedź), 70 (matowy turkus), 85 (perłowa miedź z oliwkowym połyskiem – przepiękna!!!). Nie przypadły mi do gustu oba matowe pigmenty (turkus i czerń). Źle się je nakłada, osypują się i nie są na skórze odpowiednio intensywne. Ale to chyba w ogóle cecha wielu matowych cieni.