Nie kuszą mnie raczej nigdy zapachy o jednej nucie, okazuje się jednak, że czasem fajnie jest poeksplorować unikane dotąd rejony, na co dowodem jest Sublime Nature Tonka Bean marki Oriflame.
Lubię różnego rodzaju serum, eliksiry, koncentraty i zazwyczaj stosuję warstwową pielęgnację, nie ograniczając się tylko do kremu. Dlatego ucieszyło mnie, że tego typu kosmetyk znalazł się w linii AA Golden Ceramides, z której dwa produkty bardzo przypadły mi do gustu (Bogaty krem-maska odbudowująca ze złotem koloidalnym oraz Odżywczy krem przeciwzmarszczkowy). Czy Złoty eliksir młodości się sprawdził?
Zawsze wydawało mi się, że moja skóra już na wieki pozostanie mieszana z tendencją do błyszczenia i różnych niespodzianek. Będę ją porządnie nawilżać i tyle wystarczy. A tu niespodzianka – może to wiek (nie mówcie, że tak), może globalne ocieplenie, może cieki wodne na Marsie czy czarna magia – moja skóra zakomunikowała, że chce czegoś innego.
Ostatnio starałam się uporządkować kosmetyczne zbiory i odłożyłam sporo kosmetyków kolorowych, których nie używam i nie będę używać. Powód jest zawsze ten sam: coś mi w nich nie pasowało – odcień, konsystencja, trwałość etc. Jednym z takich kosmetyków, które trafiły do koszyka "Pora się rozstać" był rozświetlacz Bell HYPOAllergenic Face&Body Illuminating Powder w odcieniu 01.
Bielenda to jedna z moich ulubionych marek kosmetycznych. Naprawdę nie przesadzając, zawsze mam w codziennym obiegu chociaż jeden kosmetyk Bielendy – zarówno z linii drogeryjnej, jak i profesjonalnej – chociaż dawno o żadnym nie pisałam. Dzisiaj recenzja dwóch kosmetyków, które zużyłam już dawno (stąd te słoneczne letnie zdjęcia), jednak nie doczekała się publikacji, tonąc wśród wersji roboczych wpisów.
Naczytałam się o dobrodziejstwach płynących ze stosowania peelingu do skóry głowy – że poprawia ukrwienie, skóry głowy, pobudza wzrost włosów, oczyszcza, niwelując przy tym swędzenie skóry głowy, które bywa spowodowane nagromadzeniem osadów z kosmetyków, ułatwia przyswajanie składników pielęgnacyjnych itd. – i postanowiłam spróbować. Nie robiłam jakiegoś szczególnego researchu, peeling Natura Siberica rzucił mi się w oczy na półce w Tesco i zawędrował do koszyka (około 24 zł/ 200 ml).