-->

poniedziałek, 10 lutego 2014

Pielęgnacja :: Jak sprawdziły się kosmetyki André Zagozda Laboratory

O kosmetykach André Zagozda wspominałam już jakiś czas temu, jednak z ostateczną opinią na ich temat musiałam trochę się wstrzymać. Zostały co prawda dobrane specjalnie dla mojej cery (typowa mieszana: strefa T skłonna do błyszczenia i zanieczyszczeń, normalne policzki, wiek 30+), ale za sprawą niekorzystnych czynników (zima, po której nie ma już śladu, ogrzewanie, duży stres) stała się sucha i łuszcząca i byłam zmuszona zmodyfikować strategię pielęgnacyjną. Tymczasowo odstawiłam więc wszystkie kosmetyki, które mogłyby skórę dodatkowo przesuszyć, w tym dwa z produktów André Zagozda. Recenzja się odwlekła, bo chciałam wszystkim produktom dać równe szanse, ale w końcu jest.



André Zagozda Laboratory



Wypróbować miałam okazję sześć kosmetyków André Zagozda Laboratory: oczyszczające mleczko Algae Cleanser Progressive Action, tonik dla cery tłustej Algae Tonic For Oily Skin, peeling Algae Face Peeling, normalizującą emulsję dla cery tłustej i mieszanej Sebum Equilibrating Emulsion, nawilżający krem Cell Revival Cream oraz proszek z witaminą C Active Vitamin C-25% In Powder.



André Zagozda Laboratory
André Zagozda Laboratory


André Zagozda Laboratory, Algae Cleanser Progressive Action



Jednym z kosmetyków, które polubiłam najbardziej jest zdecydowanie Algae Cleanser Progressive Action. Podchodziłam do niego z pewną niechęcią, bo nie lubię mleczek i nie wyobrażam sobie oczyszczania bez wody. Okazało się jednak, że algowe mleczko spłukuje się wodą (cerom nie tolerującym wody producent poleca zmycie mleczka odpowiednim tonikiem). Szybko przekonałam się, jak skutecznie, a zarazem łagodnie oczyszcza, tu zaznaczę jednak, że najpierw wykonywałam demakijaż płynem micelarnym lub płynem do demakijażu oczu, wierzę bowiem w takie podwójne mycie.

Mleczko nie powoduje ściągnięcia skóry, pozostawia ją gładką i miękką, ale bez żadnego wyczuwalnego filmu. Przyznaję, że początkowo trochę dziwnie się czułam myjąc twarz kosmetykiem, który w ogóle się nie pieni, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia.

Mleczko ma dość dziwny roślinny zapach, dla mnie przyjemny, nie są to jednak z pewnością brzoskwinie, o których przeczytałam w pewnym portalu. Nie mam pojęcia, jak wygląda skład INCI, producent niestety nie podaje takich informacji na opakowaniu, co jest dla mnie sprawą dość dziwną. Tak czy owak, gdyby cena mleczka była bardziej przyjazna (kosmetyk kosztuje 95 zł/ 200 ml), chętnie bym je kupiła, bo jestem zadowolona zarówno z jego działania, jak i z wygodnego opakowania z pompką.
   


André Zagozda Laboratory, Algae Tonic For Oily Skin



Tonik Algae Tonic For Oily Skin ma brązowawy kolor i dość mocny, choć trudny do zidentyfikowania botaniczny zapach – ponoć pomarańczowy, ale jakoś jestem coraz mniej przekonana. Zamknięto go w butelce z spryskiwaczem, co jest bardzo wygodne, jednak akurat w przypadku kosmetyku przeznaczonego dla cery tłustej wydaje się zbędne, bo i tak nie można spryskać nim całej twarzy – pewne jej obszary (na przykład okolice oczu) nie potrzebują zwężania porów i redukcji błyszczenia, a ten tonik, choć bezalkoholowy, naprawdę mocno działa.

Błyskawicznie matuje skórę i lekko ją napina. Myślę, że właścicielki cer naprawdę tłustych mogłyby być nim zachwycone, dla mnie okazał się nieco za silny. Czy faktycznie zawiera obiecywane wyciągi z alg, oczaru, żółtego irysa, łopianu, grejpfruta itd. nie wiem, składu INCI brak. Czy dałabym za niego 80 zł (200 ml)? Nie, bo dla mojej cery jest zbyt mocno matujący, ale gdybym borykała się z poważnym łojotokiem i szukała czegoś bezalkoholowego, kto wie.



André Zagozda Laboratory, Algae Face Peeling



Przyjemny, jednak nie wyróżniający się niczym specjalnym okazał się peeling Algae Face Peeling. Jest bardzo łagodny, rozprowadzony na wilgotnej skórze ma jak na mój gust zbyt małe właściwości ścierne, wolę więc używać go na suchą skórę. Opakowanie z pompką typu air less to zawsze fajna sprawa w kosmetyku, jednak pompka peelingu często się zacina, co w połączeniu z dość lekką i płynną konsystencją peelingu może prowadzić do katastrofy, zalecałabym więc ostrożność. Dodam jeszcze, że peeling nie jest perfumowany i ma przedziwny zapach, który może okazać się dla niektórych kontrowersyjny, mnie jednak nie przeszkadza. 

Według producenta jednym z głównych składników peelingu jest wysoko skoncentrowany wyciąg z alg Laminaria Digitata. Niestety wystarczy rzucić okiem na skład (zapożyczony od  Obsession, bo na opakowaniach nigdzie nie ma INCI), żeby przekonać się, że wspomniany wyciąg znajduje się dość nisko w składzie. Poza tym nie widzę tu w ogóle deklarowanego wyciągu z oczaru i skrzypu (jeśli ktoś go jednak wypatrzy, koniecznie zwróćcie mi uwagę). Gdyby ten peeling kosztował przynajmniej o połowę mniej, mogłabym go polecić, jednak nie widzę w nim nic wyjątkowego; nic, za co chciałabym zapłacić 99 zł/ 50 ml.

Skład: AQUA, KAOLIN, GLYCERYL STEARATE (AND) STEARIC ACID, CETEARETH-6 (AND) STEARYL ALCOHOL, POLYETHYLENE, PARAFFIN, CYCLOMETHICONE, GLYCERIN (AND) SODIUM LACTATE (AND) LACTIC ACID (AND) SERINE (AND) SORBITOL (AND) TEA-LACTATE (AND) UREA (AND) SODIUM CHLORIDE (AND) LAURYL DIETHYLENEDIAMINOGLYCINE (AND) LAURYL AMINOPROPYLGLYCINE (AND) ALLANTOIN, LINOLENIC ACID (AND) OLEIC ACID (AND) LINOLEIC ACID (AND) PALMITIC ACID, PROPYLENE GLYCOL, CUCUMIS SATIVUS, PARAFFINUM PERLIQUIDUM, BUTYLHYDROXYANISOL (AND) BUTYLHYDROXYTOLUEN (AND), PROPOYL GALLATE (AND) CITRIC ACID (AND) ARACHIS HYPOGAEA, TRIETHANOLAMINE - PHENOXYETHANOL (AND) METHYLPARABEN (AND) BUTYLPARABEN (AND) ETHYLPARABEN (AND) PROPYLPARABEN, PARFUM, LAMINARIA DIGITATA, PLANKTON EXTRACT, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE (AND) METHYLISOTHIAZOLINONE, CITRAL, CITRONELLOL, COUMARIN, LIMONENE, GERANIOL, HEXYL CINNAMAL, HYDROXYCITRONELLAL, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LINALOOL.



André Zagozda Laboratory
André Zagozda Laboratory
André Zagozda Laboratory


André Zagozda Laboratory, Sebum Equilibrating Emulsion



Emulsja pielęgnacyjno-ochronna dla cery mieszanej i tłustej dla mojej cery okazała się za mało nawilżająca i zbyt matująca. Po jej zastosowaniu miałam nieprzyjemne wrażenie ściągnięcia skóry, podejrzewam jednak, że – podobnie jak w przypadku wspomnianego wyżej toniku dla cery tłustej – posiadaczki cery tłustej mogłyby być zadowolone, bo emulsja naprawdę skutecznie matuje, nieco napina i wygładza skórę. Wolałabym, żeby emulsję zapakowano w coś bardziej higienicznego niż szklany słoiczek, chociaż urody nie mogę mu odmówić. Podoba mi się konsystencja emulsji – lekka, budyniowa, jakby na wpół żelowa. Składu INCI nie znam, nie mogę więc ocenić, czy emulsja faktycznie zawiera obiecanych piętnaście składników aktywnych, w jakich występują one ilościach i proporcjach i czy warto wydać 160 zł za słoik o pojemności 50 ml.



André Zagozda Laboratory, Cell Revival Cream



Zdecydowanie bardziej niż emulsja dla cery mieszanej i tłustej spodobał mi się Cell Revival Cream – krem odżywczo-witalizujący i nawilżający, którego niestety miałam tylko miniaturę. Ma ładny zapach, apetyczny brzoskwiniowy kolor, lekką konsystencję i do tego naprawdę przyjemnie nawilża skórę, pozostawiając ją gładką i miękką. Stosowałam go również w okolicy oczu i tu spisał się świetnie. Ciekawa jestem, co tak naprawdę jest w jego składzie, ale nie spodziewam się jednak cudów.



André Zagozda Laboratory, Active Vitamin C-25% In Powder



Ponoć Active Vitamin C-25% In Powder to jedyny taki produkt na rynku. Czy faktycznie tak jest, nie wiem, nie badałam tematu. Do stosowania witaminy C nie trzeba mnie zachęcać, a możliwość samodzielnego jej dozowania wydała mi się bardzo atrakcyjna. Producent zaleca stosować jedną część pudru na trzy części kremu, a w przypadku cery tłustej dopuszcza zwiększenie ilości pudru. Uciążliwe okazało się niestety opakowanie. Plastikową fiolkę trudno otworzyć, a wysypanie z niej bezpiecznie odpowiedniej ilości proszku jest dość trudne. Za każdym razem, kiedy skupiałam się na tym, żeby proszku nie rozsypać przed oczami miałam jego cenę (122 zł/ 2,5 g). Obyło się na szczęście bez większych strat. Proszek dość łatwo miesza się z kremem, a jego specyficzny zapach nie pozostawia wątpliwości, że to faktycznie witamina C (producent zapewnia, że aktywna, czysta, ustabilizowana). Czy działa? O tak, działa: skóra po tygodniu wzbogacania kremu proszkiem była jaśniejsza, o równiejszym kolorycie, pory nieco się zmniejszyły, po prostu wyglądała lepiej. 2,5 g proszku może wydawać się ilością bardzo małą, jednak na jedną aplikację potrzeba go naprawdę niewiele.



***


Podsumowując, jakiegoś wyjątkowego szału nie ma, chociaż trzy produkty chętnie był ponownie przywitała w swojej łazience: oczyszczające mleczko Algae Cleanser Progressive Action, sproszkowaną witaminę C oraz Cell Revival Cream. Ceny są jednak zaporowe. Nie chcę być źle zrozumiana, nie odrzucam tych produktów tylko dlatego, że są drogie. Byłabym skłonna odłożyć pieniądze i kupić coś drogiego, o ile byłby to jakiś cud, albo coś zdecydowanie ponad przeciętną. Z wymienionej trójki jedynie witamina C w pudrze wydaje mi się rzeczywiście czymś wyjątkowym.

Podobają mi się opakowania całej linii André Zagozda Laboratory – minimalistyczne, ale efektowne, choć z funkcjonalnością bywa różniej (zacinająca się pompka, trudna w obsłudze fiolka). Dziwny, żeby nie powiedzieć nieco podejrzany, wydaje mi się brak składu INCI (czy przypadkiem nie istnieją jakieś wymogi prawne? chyba tak).  Ulotki są, składu nie ma. Nie jestem specjalistką od składów, ale jest to zawsze dla mnie istotna informacja, tym bardziej, że metodą prób i błędów wytypowałam kilka substancji, których staram się unikać, bo nie służą mojej cerze, ciągle prowadzę też małe prywatne śledztwo pod hasłem "co mi szkodzi".

* Kosmetyki dostałam do wypróbowania. Więcej o produktach i recenzjach na atqabeauty.com.


Podziel się!
Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z WYSZUKIWARKI u góry strony lub zajrzyj do KATALOGU.
Bez względu na to, jak dany kosmetyk do mnie trafił, opisuję wrażenia z jego stosowania całkowicie szczerze. Pamiętajcie, że siłą rzeczy są to opinie osobiste, więc subiektywne. Nie mogę zagwarantować, że dany kosmetyk sprawdzi się u kogoś innego. Produkty, które przysłano mi do wypróbowania, oznaczam symbolem ★.

7 komentarzy:

  1. Niezbyt zachęcające te kosmetyki, choć faktycznie opakowania są śliczne. Może brakuje kartoników z INCI skoro to darmowe produkty? W sklepie przecież bez INCI nie mogą sprzedawać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emulsja normalizująca była w kartoniku, ale na nim również nie było INCI :(

      Usuń
  2. mi ta emulsja matująca sprawdza się doskonale - ale ja mam bardziej mieszaną skórę niż Ty - sama wiesz... Nie wysusza mi skóry a świetnie matuje. Natomiast z witaminą C mam dokładnie takie same przemyślenia - ten proszek ciągle mi gdzieś ucieka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra jest strasznie wrażliwa na odwodnienie i wolę się nawet błyszczeć, niż czuć takie ściągnięcie.

      Z tą fiolką przeżyłam kilka chwil grozy :D I tak dobrze, że nie jest szklana...

      Usuń
  3. Ciekawe produkty, przynajmniej niektóre, chętnie się rozejrzę za jednym z nich.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie ma w większości składów na i w opakowaniu dlatego ja poprosiłam o dosłanie via mejl
    wtedy niestety moja opinia się ostudziła, zresztą prócz kilku ciekawych propozycji szału tu nie ma
    wolę jednak w tej cenie coś z półki Phenome lub opcjonalnie coś tańszego np. Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwi mnie bardzo ten brak składów, nie ma ich też na stronie internetowej i w sklepie. Po opisach spodziewałam się cudów, tymczasem podejrzewam, że reszta kosmetyków też raczej składowo średnia :(

      Usuń