-->

środa, 30 grudnia 2015

Zapachy :: Premiere Luxe i Premiere Luxe Gold Blush AVON

Nowy rok otwieram zapachowo, dwiema kompozycjami marki AVON, które są w mojej kolekcji już dość długo, ale nie doczekały się jeszcze prezentacji na blogu. To z mojej strony spore przeoczenie, bo jeden z nich należy do moich ulubionych, dość często po niego sięgam i zdecydowanie uważam za godny polecenia.






AVON, Premiere Luxe, EDP



Woda perfumowana Premiere Luxe AVON została wprowadzona na rynek w 2013 roku i od tego czasu chętnie po niego sięgam, najczęściej jesienią i zimą, bo to zapach z gatunku ciepłych i cięższych. Nie jest to jednak żaden dusiciel, który w ciepły letni wieczór unieszkodliwiłby eleganckie towarzystwo na przyjęciu czy dżentelmena na randce.

Z moich obserwacji wynika, że zapachy AVON mają zazwyczaj jakiś wspólny mianownik, jakąś nieuchwytną, acz charakterystyczną nutę, która pozwala przypisać zapach tej marce. Moje zapachowe skojarzenie w przypadku AVON to coś chłodnego, nieco metalicznego. Wyczuwam tę nutę między innymi w Luck, Femme, Femme Icon, Christian Lacroix Bijou, Today Tomorrow Always Amour, Today Tomorrow Always Together czy Little Black Dress.

Premiere Luxe jest w moim odczuciu jakimś zupełnym zapachowym odszczepieńcem, nie ma w sobie nic "avonowego". Pachnie szlachetniej i drożej, bardziej ekskluzywnie (nie żebym uważała, że inne kompozycje AVON pachną "tanio"). To zapach pełny, wyważony, spójny, długotrwały i wybrzmiewający do samego końca. Należy ponoć do kategorii kwiatowo-owocowo-gourmand, chociaż akurat ten "jadalny" aspekt jest dla mnie najmniej wyczuwalny, jakoś trudno mi doszukać apetycznej pralinki, która ma ponoć skrywać się w bazie.

Po kolei. Nutę głowy stanowią owoce: czarna porzeczka, granat i grejpfrut. Gorzki grejpfrut wkracza jako pierwszy, jednak szybko ustępuje słodyczy porzeczki i granatu. Później delikatnie zaczynają przebijać kwiaty – subtelna magnolia, gardenia i jaśmin. Niekiedy taka kwiatowa mieszanka jest dla mnie migrenogennym killerem, w Premiere Luxe na szczęście mi nie przeszkadza. Baza jest ciepła, miękka i otulająca – drzewo sandałowe, paczula w umiarkowanej ilości i pralinka, którą – jak już wspomniałam – tylko czasem w tej mieszance  jestem w stanie wyłapać. Całość jest w jakiś przedziwny sposób jednocześnie mocna i subtelna, intensywna, jednak nie narzucająca się. Pomimo, że nie ma w nim kadzidlanej powagi, szyprowego wyrafinowania czy pudrowo-mydlanej babciowatości (przepraszam za to określenie, mam nadzieję, że wiecie, co mam na myśli), nie jest to w moim przekonaniu zapach dla bardzo młodych kobiet, powiedziałabym, że raczej dla kobiet po trzydziestce (tak, to nadal młoda kobieta, ale już bez "bardzo"). Jestem przekonana, że to zapach ponadczasowy i za dziesięć lat nie będzie krzyczał "nie jestem z tej epoki!", jak na przykład wiele kwiatowo-owocowych słodziaków.



AVON, Premiere Luxe Gold Blush



Rok po premierze Premiere Luxe pojawił się flanker tego zapachu – Premiere Luxe Gold Blush. Flakon jest bardzo podobny, równie wytworny i elegancki, zmieniono jednak jego kolorystykę. Szkło jest jasne, a metalowa obwódka z ornamentem, w pierwotnej wersji złota, w Gold Blush zastąpiona została różowym złotem.

Niestety, o ile Premiere Luxe, mimo że w żadnym wypadku nie należy do zapachów przełomowych, odkrywczych i przez to rozpoznawalnych, ma charakter, to Premiere Luxe Gold Blush jest już tworem bardziej banalnym, chociaż nie mogę odmówić mu uroku.

Klasyfikowany jest jako zapach szyprowo-kwiatowo-drzewny. Nutę głowy stanowią granat i brzoskwinia, przyprawione szczyptą różowego pieprzu. Muszę przyznać, że nie jestem fanką tego pierwszego akordu, wydaje mi się dość płaski i mało zachęcający. Ale później wyczuwalne stają się przyjemne kwiaty – dość wyrazista, ciepła róża, jaśmin i orchidea, podbite esencjonalną paczulą, ambrą i syntetycznym piżmem.

Oprócz słabszej kompozycji, Premiere Luxe Gold Blush charakteryzuje się też mniejszą trwałością, chociaż i tak jest ona całkiem niezła.







Oba zapachy cały czas dostępne są w ofercie AVON, nie należą do najtańszych (oczywiście jak na realia avonowe) – 50 ml wody perfumowanej kosztuje zazwyczaj około 100 złotych. 




Znacie te zapachy?
Macie jakiś ulubiony zapach AVON?
Co sądzicie o flankerach?


Podziel się!
Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z WYSZUKIWARKI u góry strony lub zajrzyj do KATALOGU.
Bez względu na to, jak dany kosmetyk do mnie trafił, opisuję wrażenia z jego stosowania całkowicie szczerze. Pamiętajcie, że siłą rzeczy są to opinie osobiste, więc subiektywne. Nie mogę zagwarantować, że dany kosmetyk sprawdzi się u kogoś innego. Produkty, które przysłano mi do wypróbowania, oznaczam symbolem ★.

11 komentarzy:

  1. Bardzo ładne flakony, nigdy nie używałam perfum z Avonu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dostałam na gwiazdkę avonowy zapach Attraction i muszę przyznać, że spodobał mi się bardzo. Twoich propozycji niestety nie znam, ale po tak obrazowym opisie chętnie bym powąchała oba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam Attraction i muszę przyznać, że mi się podoba. Tylko reklamowanie go przez Justynę S. uważam za pomyłkę ;)

      Usuń
  3. Miałam te złote perfumy :) Są bardzo wyraziste oraz zapach utrzymywał się dość długo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam te złote i to jedyny zapach z Avon, który tak ciężko mi się zużywa (to już trzecia zima, kiedy próbuję wykończyć jeden flakonik) - dla mnie są zbyt intensywne i ciężkie, nie wyczuwam w nich tych słodkich nut. Ale fakt - utrzymują się baaaaaaaaaaardzo długo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy to w stu procentach kwestia gustu. W mojej kolekcji też mam zapachy, których jakoś nie mogę zużyć, bo po prostu mi nie leżą - lekkie, zwiewne... ;)

      Usuń
    2. Zapachy to w stu procentach kwestia gustu. W mojej kolekcji też mam zapachy, których jakoś nie mogę zużyć, bo po prostu mi nie leżą - lekkie, zwiewne... ;)

      Usuń
  5. Ależ się uśmiałam! Jestem młoda, ale już bez "bardzo", hi hi hi :) Co do Premiere Luxe, to kojarzą mi się ze względu na flakoniki ze starymi produktami Avon, z lat 50-tych czy 60-tych. Mają w sobie jakiś taki urok vintage :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie jest tak? :D

      Właśnie, te flakony są jakieś takie retro.

      Usuń
  6. Ja znam Premiere Luxe EDP. Nie mogę powiedzieć, że ten zapach należy do szczególnie wytwornych. Nie jest również jakoś specjalnie oryginalny. Jest to typowo elegancka, intensywna woda, jakich jest wiele. Raczej niczym nie zaskakuje.
    Skłamałabym jednak, twierdząc, że mi się nie podoba. Zapaszek jest ładny, cieplutki, mocny, ostatecznie przyjemny. Nie ma w nim nic takiego, co mogłoby odpychać. Na co dzień zbyt ciężki, można używać sporadycznie, najlepiej na wieczorne wyjścia.
    Trwałość na plus, natomiast cena zbyt wysoka.


    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie: http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń