-->

środa, 7 grudnia 2011

Pielęgnacja :: Mollon Lip Balm Therapy
(balsam do ust)

Ochronnych balsamów do ust używam przez cały rok, bo mam usta skłonne do wysuszenia. Siłą rzeczy wypróbowałam więc wiele różnych balsamów. Dzisiaj o kosmetyku, który mnie niestety nie zachwycił: Mollon Cosmetics, Lip Balm Therapy, 6.


Mollon Cosmetics, Lip Balm Therapy, 6!!!



Od producenta: "Balsam do ust zawierający czyste woski naturalne (pszczeli i carnauba), witaminę E, substancje silnie nawilżające i naturalne ekstrakty roślinne. Pielęgnuje i chroni suche i spierzchnięte usta o każdej porze roku, dnia i nocy. Substancje silnie nawilżające - nawilżają, zmiękczają, uelastyczniają skórę. Skuteczna ochrona ust przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Doskonałe nawilżenie suchej skóry ust i zabezpieczenie przed ponowną utratą wilgoci. Pełna ochrona przed działaniem promieni UVA i UVB. Regeneracja, natłuszczenie, złagodzenie podrażnień, odżywienie. Natychmiastowa ulga dla suchych i popękanych ust."


Balsam kosztuje około 6 zł/ 3 g. Dostępny jest w ośmiu wariantach: #1 Dzika róża, #2 Wiesiołek, #3 Drzewo herbaciane, #4 Rumianek, #5 Rokitnik zwyczajny, #6 Substancje nawilżające, #7 Zielona herbata, #8 Aloes. Listę sklepów oferujących produkty marki Mollon znajdziecie tutaj.

Nie będę ukrywać: moim zdaniem opakowanie jest okropne, pod każdym względem. Po pierwsze nieestetyczne. Po drugie fatalnie wykonane (dawno nie widziałam tak brzydkiego plastiku). Po trzecie nie da się z niego usunąć etykiety, która jednocześnie jest plombą zabezpieczającą. Po czwarte: przyznaję, że sposób wysuwania sztyftu jest sprytny, ale ma też ogromną wadę. W tradycyjnych pomadkach bez względu na to ile sztyftu wykręcimy aplikacja jest w miarę higieniczna, bo część ze sztyftem zawsze chroniona jest przez skuwkę. W przypadku mechanizmu w pomadce ochronnej Mollon sztyft trzeba wysunąć maksymalnie, żeby nie dotykać ustami opakowania, które przecież czyste nie jest, szczególnie, jeśli nosimy je w torebce. Dopóki pomadka jest nowa a sztyft długi nie jest to problem (chyba że, tak jak mnie, pomadka się złamie...), ale im mniej pomadki, tym bliżej do brudnego plastiku.





Do wypróbowania otrzymałam pomadkę numer 6, czyli "Substancje nawilżające". Pomadka ma mdły słodkawy smak, trochę wazelinowy. Nie powiem, żeby przypadł mi do gustu. Za bardzo rozpieściły mnie smakowite balsamy The Body Shop czy Figs & Rouge. Jest mało wydajna, łatwo się łamie. Nie zachwyciły mnie właściwości ochronne ani nawilżające. Ot, przeciętniak, nie zaszkodzi, ale też żaden cud. 



!!! – kosmetyku nie ma już w ofercie marki
Podziel się!
Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z WYSZUKIWARKI u góry strony lub zajrzyj do KATALOGU.
Bez względu na to, jak dany kosmetyk do mnie trafił, opisuję wrażenia z jego stosowania całkowicie szczerze. Pamiętajcie, że siłą rzeczy są to opinie osobiste, więc subiektywne. Nie mogę zagwarantować, że dany kosmetyk sprawdzi się u kogoś innego. Produkty, które przysłano mi do wypróbowania, oznaczam symbolem ★.

5 komentarzy:

  1. Opakowanie wygląda wyjątkowo tandetnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba bym nie kupiła. Lubię gdy pomadka ma ładny zapach i opakowanie. Najczęściej kupuję Nivea i Bebe :). Ale w końcu muszę spróbować tego cudu z TBS :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie ten paskudnik tez czeka na swoja recenzje:D Mam praktycznie identyczne zdanie na jego temat.

    OdpowiedzUsuń
  4. rowniez nie podobaja mi sie takie sztyfty;)

    OdpowiedzUsuń
  5. @ hatsu-hinoiri: Naprawdę jest paskudne.


    @ Mavia: Też lubię pomadki Nivea ;) Ale masełka z TBS są cudowne...


    @ kleopatre: :) A już się martwiłam, że przesadzam :)


    @ monica: Nie dziwię się :)

    OdpowiedzUsuń