-->

sobota, 19 października 2013

Rossmannie, Rossmannie...

Miało być dzisiaj o czymś innym, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Przynajmniej tak się mówi, w praktyce bywa różnie, bo wszechświat potrafi różne niespodzianki przygotować. Temat otwieranych i macanych w sklepach kosmetyków wiecznie żywy i ciągle równie wkurzający. Do szału doprowadzają mnie klientki, które same otwierają kosmetyki, a także obsługa, która nie reaguje. Ale obsługa sama otwierająca kosmetyki to już dla mnie całkowicie nie do zniesienia.






Wczoraj w jednym z krakowskich Rossmannów uprzejma pani ekspedientka pokazywała klientce szczoteczkę tuszu. Tester? Oczywiście, że nie, "tu nie mamy testerka, ale ja pani pokażę" i rozdziewiczanie nowego tuszu. Czy tej pani nikt nie powiedział, że tak nie można? Nikt nie przeszkolił? W tym samym sklepie kupiłam lakier Wibo. W domu okazał się kompletnym glutem, bo ktoś go wcześniej otwierał, o czym świadczyła całkiem oblepiona szyjka butelki. To niby tylko parę złotych, ale szlag mnie trafia! Całkiem serio mówię – na dziesięć kupowanych przeze mnie kosmetyków średnio sześć było wcześniej przez kogoś macanych (nie tylko w Rossmannie), a specjalnie staram się sięgać gdzieś głębiej, w przekonaniu, że to te pierwsze w rządku mogą być przez jakąś ciekawską otwierane. Okazuje się niestety, że to nie tylko polska domena, bo jeden z kupionych w Hamburgu Color Tattoo również miał odciśnięte paluchy, podobnie jak korektor kupiony w czeskim DM. No chyba że to znak, że nasi tam byli...

Skoro niektórym klientkom i ekspedientkom brakuje podstaw kultury, to apeluję do producentów: plombujcie kosmetyki i dostarczajcie do sklepów odpowiednią ilość testerów. 

***

O drugiej sprawie, która mnie zaniepokoiła, pisałam wczoraj na Facebooku: 


Post użytkownika Atqa Beauty.


Mam nadzieję, że Rossmann nie rezygnuje z Bourjois. Manhattan bym bez problemu przebolała, ale Bourjois? Podobno w niektórych Rossmannach pojawiają się szafy Eveline i Revlon, no ale ani jedno, ani drugie Bourjois by mi nie zastąpiło... Wiecie coś? Zauważyłyście jakieś dziwne zmiany w Waszych Rossmannach? EDIT: Z tego co widzę, Rossmanny się w tej chwili mocno różnicują – w jednych kolorówka znika, w innych marek przybywa, powiększyły się też działy z przeróżnymi suplementami. 


Podziel się!

97 komentarzy:

  1. u mnie w jednym z Rossmannów pojawiło się właśnie Eveline i Revlon ale nie kosztem jakiejś innej szafy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na temat znikania szaf nic mi niestety nie wiadomo, ale ku pokrzepieniu serc powiem, że ostatnio jak byłam w Rossmannie to ekspedientka grzecznie acz stanowczo zwracała uwagę każdemu, kto uważał pierwszy z brzegu produkt za tester. W końcu! Szkoda, że to wciąż rzadkość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze!
      Dodatkowo trafna uwaga odnośnie ilości testerów. testery + "zaplombowane: produkty" + czujna obsługa = zadowolone klientki!

      Usuń
    2. Nena, właśnie tych plomb często brakuje na kosmetykach, szczególnie na tuszach do rzęs :/

      Usuń
    3. Ostatnio jak byłam w Rossmannie to słyszałam, jak ekspedientka zwracała uwagę dziewczynom, żeby tuszów nie otwierały. W duchu jej podziękowałam, że o to dba :D

      Usuń
  3. Jeśli zlikwidują Bourjois z Rossmanna to mój podkład healthy mix bede mogła kupić jedynie w Hebe :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, to byłoby przywalone na max, nie dość że w DE nie mam dostępu do Bourjois to przyjeżdżając do PL właśnie do tej szafy wybieram się na łupy :D ale jeszcze parę dni temu byłam w rossie tutaj w Szczecinie i szafy wyżej wymienionych marek stały normalnie, więc nie wiem, może tamtego rossmana likwidują?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko możliwe. U nas ostatnio pojawił sie Revlon , tylko nie sprawdziłam czy coś zniknęło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio kupując Color Tattoo został tylko jeden egzemplarz odcienia, który chciałam, ale folia była naderwana, więc podeszłam do ekspedientki i poprosiłam o sprawdzenie czy są nowe. Pani zgodziła się, ale powiedziała też, że przecież ten cień jest tylko otwarty.. Jak dla mnie to nie jest TYLKO... Otworzyła cień, a tam w środku paluch. Całe szczęście w szufladzie znalazła nierozpakowane w folii, więc miałam pewność, że nikt nie maczał paluchów w moim cieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, "TYLKO otwarty", dobre... Otwarty cień bez palucha w środku to by był niezły ewenement!

      Usuń
  7. Właśnie dlatego zaczęłam robić zakupy kosmetyczne tylko w Hebe, bo tam ani razu nie zdarzyło mi się kupić niczego macanego i też nie widziałam by jakiś babsztyl coś macał. Poza tym np. tusze są zaklejone, więc mam pewność, że nie kupię wyschniętego. W Rossmannie kupuję już tylko ręczniki papierowe do twarzy i szampon Babydream ;) Co do znikających szaf to niestety nie wiem jak to u nas jest, bo już wieki nie byłam w Rossmannie.

    OdpowiedzUsuń
  8. hehe ostatnio widzialam jak w Boots laseczka otworzyla tusz do rzęs i się zaczeła malować, podeszła do niej ekpedientka i pyta laski czy to jej tusz, kiedy dziewczyna zaprzeczyła, ekpedientka powiedziała jej że nie wolno otwierać tuszów i się nimi malować bo to nie chigieniczne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie w dwóch jest już Eveline i Revlon, w jednym Bourjois na pewno został, a w drugim nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety macanie i otwieranie jest wszechobecne. Ja już od dłuższego czasu nie robię zakupów kosmetycznych w Rossmanie czy Naturze bo nie mam zaufania do ich kosmetyków. Ucieszył mnie jednak fakt, że w Super Pharm pojawiły się naklejki na kolorówce które mają zabezpieczyć przed otwarciem. Wiadomo nie do końca zabezpieczają ale przynajmniej widać który produkt był macany:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Obstawiam, że NASI tam byli... niestety

    OdpowiedzUsuń
  12. Też tego nie znoszę, ale równie bardzo mnie boli, gdy nie ma testerów... z zakupu wielu kosmetyków już z tego powodu zrezygnowałam.
    W rossmannie natomiast robię zakupy tylko jak muszę (najczęściej jak chcę kupić którąś z ich marek), bo nie mogę przeboleć snujących się ochroniarzy, którzy potrafią mi siedzieć na plecach całe zakupy i przejść za mną cały sklep we wszystkie strony;) Nieraz ich mierzyłam wzrokiem wyzywająco gmerając po półkach;) Hebe w tym wypadku wygrywa i bardzo się cieszę, że mam kilka w pobliżu

    OdpowiedzUsuń
  13. We Wrocławiu, w Galerii Dominikańskiej zniknęła szafa Maybelline. Bourjois stoi (jeszcze?). Ale chyba jest tak, jak piszesz - chcą nas czymś zaskoczyć :D. Bo część produktów z M. stoi na jakichś innych stojakach w dziale z kolorówką.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety niektóre szafy w Rossmannie wyglądają okropnie:/

    OdpowiedzUsuń
  15. Też tego nienawidzę! Nie znoszę tego jak wracam do domu podniecona kosmetykiem, a gdy otwieram to widzę cale wieczko uwalone w produkcie i brudne, bo ktoś chciał powąchać, albo zerknąć. Dlatego nauczyłam się nie brać kosmetyku pierwszego z brzegu, tylko drugiego, albo trzeciego, a jeżeli moja ręka sięgnie to najlepiej ostatniego :) Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szafiarko, jak napisałam, zawsze biorę gdzieś ze środka lub z końca, a i tak trafiam na macane brudasy...

      Usuń
  16. Tak w Koninie też zastąpiono L'Oreal szafą Eveline i Revlon. Bourjois o dziwo jeszcze stoi ale mam wrażenie, że jest wyprzedawana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szafa L'Oreal zniknęła? To już w ogóle koniec świata...

      Usuń
  17. Wiem, że szafy Maybelline zostają wymieniane na nowe. Pracuję w drogerii i same już przeszłyśmy taką wymianę. Jednak wszystko odbyło się na zasadzie przełożenia kosmetyków z jednej szafy do drugiej, dlatego dziwne, że w Rossmannach przełożono wszystko na półki. Miejmy nadzieję, że do rewolucji nie dojdzie i nie usną, żadnej z firm ze swoich sklepów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam właśnie, że L'oreal/Maybelline wymienia swoje szafy, ale dziwne, że teraz wszystko trafiło na regały - wygląda wyjątkowo zniechęcająco.

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziwne strasznie, że te szafy znikają bez żadnego ostrzeżenia.... Bez adnotacji... hm.
    co do macanych testerów - kiedyś byłam świadkiem w rossmannie jak pani ekspedientka brała po kolei KAŻDY tusz (był to albo asortyment Rimmela albo Wibo) i otwierała, patrzyła na szczoteczkę i zakręcała stawiając na półkę. Na moją pełną oburzenia reakcję pt. "ale co Pani robi, ktoś ten tusz potem kupi i będzie zdziwiony, że suchy albo kiepski?!" Pani odpowiedziała, wykręcając się, że coś tam sprawdza bo jakaś tam partia była zła (nie zrozumiałam o co jej chodziło, bardzo to niejasno tłumaczyła) i że przecież I TAK ONE SIĘ SPRZEDAJĄ DOSŁOWNIE W 2 DNI więc długo taki otwarty nie poleży na półce... :OOO Błagam o jakieś szkolenia dla nich. Ludzie często nieświadomie sięgają po produkty zamiast testerów, starsze pokolenie w ogóle czasem nie kuma o co chodzi a i w sieciówkach jest taki bałagan, że produkty stoją często tam, gdzie powinny być testery i można się pogubić. :/ Bałagan. Eh.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja na własne oczy widziałam jak ekspedientka pokazywała klientce właśnie tusz, nie tylko go otwierając (oczywiście nie był to tester), ale i pokazując efekt jaki daje poprzez malowanie nim swoich własnych rzęs...Powiem, że od tamtego czasu szukam tylko zaklejonych tuszy, np w SP się takie zdarzają.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dlatego lubię po Burżuja do Super-Pharm się wybrać .Raz, że w 2 przypadkach na 3 jest na coś akurat promocja ( nie tyczy się to tylko Bourjois ,oczywiście ) ,a dwa wszystko (większość ) sprytnie zabezpieczone bezlitosną nalepką z logo SP .

    Co do sprawy z Fejsa.
    Jak już wspomniałam w komentarzu , też mi witki opadły na moja pytanie ,a pani radosny szczebiot, że "tak , już nie mają B w ofercie sklepu " ..., ale powód do szczęścia .

    OdpowiedzUsuń
  22. Wkurza mnie otwieranie kolorówki... Chciałam cień Color Tatoo - no nie, ostatni w poszukiwanym kolorze był zmacany. A tester chyba był dostępny. Otwieranie tuszy, żeby zobaczyć, jak wygląda szczoteczka - koszmar. Jestem za tym, żeby pełnowartościowe kosmetyki były zaklejane (porządnie, a nie ledwo widoczną i łatwą do zerwania tasiemką), a jednocześnie, żeby testery były dostępne dla czego się da. Bo jednak wiedza jak wygląda szczotka w tuszu jest przydatna. Nie usprawiedliwia otwierania pierwszego z brzegu egzemplarza, ale no... czasami dobrze byłoby wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  23. ja kiedys widzialam jak straznik czyscil paznokcie u rak szczotka do stop po czym odlozył ją na półke...
    u mnie z szafami na razie ok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, teraz chyba wszystko, co kupię, będę przelewać wrzątkiem...

      Usuń
    2. Ale skąd wiesz, że gdzie indziej jest lepiej? Swoją drogą macane kosmetyki trafiają mi się wszędzie, łącznie z Douglasem...

      Usuń
  24. ehh ja kiedys kupiłam pół pudru w musie po prostu ktoś włożył do niego palucha i wyciągnął ;/
    http://to-co-daje-szczescie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. hmm ja nie otwieram kosmetyków poza.. błyszczykami i pomadkami. Nie wiem właśnie, czy tego też nie można robić? Bo przecież jakoś muszę zobaczyć kolor na żywo. Tyle że nie mażę się tym, jedynie oglądam. Poza tym zauważyłam, że dużo osób otwiera najróżniejsze kosmetyki :( Widziałam jak dziewczyny otwierają balsamy do ciała, a jedna z blogerek pokazywała nawet pomalowany paznokieć jednym z lakierów essie z superpharm, mimo, że tam nie ma testerów, chyba nie będę tam więcej kupować essiaków :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Świat schodzi na psy. Ludzie nie myślą o innych, bo przecież, jeśli otwiera, to albo on sam coś kupi, albo go to nie będzie obchodzić :/

    OdpowiedzUsuń
  27. Często widzę, że obsługa otwiera nowe produkty, żeby pokazać kolor, czy szczoteczkę :/ Dlatego mimo sięgania po dalsze sztuki zawsze otwieram produkt jeśli jestem pewna, że chcę go kupić i sprawdzam, czy nie ma nigdzie palucha albo nikt nie testował np szminki.

    OdpowiedzUsuń
  28. W Hebe to samo, chciałam kupić tusz z Essence na 6 tuszy wszystkie był otwarte, połowa nie domknięta......

    OdpowiedzUsuń
  29. Ekspedientka otwierająca kosmetyk to faktycznie skandal,ale opanować klientki jest trudno-wiem bo sama pracowałam w Rossmannie i nie raz upominałam-jeszcze się obrażały że nie wolno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że opanować klientki trudno, szczególnie, jeśli w sklepie jest spory ruch. Ale jeśli ludzi jest mało i dokładnie widać co robią, to jednak uwagę wypadałoby zwrócić, o ile oczywiście jest się świadomym, że takie "macanie" jest nie w porządku. Jednak na ekspedientki otwierające kosmetyki nie mam słów.

      Usuń
  30. też mi się już zdarzyło kupić nowy, ale "używany" produkt z drogerii… to jest szokujące! najgorsza rzecz to, że nie można tego później zwrócić :/ w Stanach niedość, że pakują dokładnie produkty, by w sklepie ich nikt nie otwierał (np. tusze do rzęs w kartonikach) to jeszcze można zwracać nawet używane kosmetyki, które się nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  31. Dobrze by bylo jakby sprzedawali tusze tak jak w ameryce np. Wtedy nie ma bata zrby ktoś sobie nim pomakowal rzęsy i jeszcze odlozyl zle zamknięty na półkę :) a i szczoteczkę wtedy widac z opakowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolałabym taki sposób pakowania!

      Usuń
    2. Bell tak pakuje swoje biedronkowe mascary - fiolka z tuszem ma zakrętkę, obok czysta szczoteczka, wszystko na kartoniku, pod folią/plastikiem. Dzisiaj Bell, jutro... kto wie, może inne marki też oświeci :)

      Usuń
    3. Pyra Z Bzikiem, oby :)

      W sumie jestem przeciwniczką niepotrzebnych opakowań, ale w przypadku kosmetyków, które mogą przenieść jakieś bakterie czy grzyby zdecydowanie wolałabym, żeby były dobrze zabezpieczone.

      Usuń
  32. kupowalam jakis czas temu tusz w Hebe i bardzo pozytywnie zaskoczylo mnie to, ze byl zaklejony! nie wiem czy cala siec to praktykuje czyy tylko dany sklep ale bardzo sie ucieszylam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zobaczyć jak to wygląda w Krakowie.

      Swoją drogą widziałam kiedyś w pewnej niesieciowej drogerii, w której tusze i inne kosmetyki były zaklejone taśmą, jak ekspedientka zrywała taśmę, żeby pokazać szczoteczkę w tuszu, a później przyklejała ją na miejsce...

      Usuń
    2. No coz, tak tez mozna postapic... Mysle ze warto to wtedy zglosic wlascicielowi drogerii.

      Usuń
  33. mnie często zdarza się, że kupuję kosmetyk 'muśnięty' przez kogoś.. ale uważam, że w większości przypadków jest to spowodowane brakiem testera co mnie doprowadza do szału !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie ma testera, to nie kupuję w danym sklepie, szukam innego z testerami. Ale fakt faktem, że mieszkam w dużym mieście i mogę sobie takie obrażalstwo pozwolić.

      Usuń
  34. W moich oczach Rossmann stracił wiele po ostatniej akcji 40% zniżki na kolorówkę i pielęgnację twarzy. 90% produktów było zmacanych, szczytem wszystkiego była pomadka Maybelline, wzięłam jedną z ostatnich i już szłam do kasy kiedy spostrzegłam, że skuwka jest jakby niedomknięta, otwieram, a tam co?! Piękny odcisk zębisk na pomadce. Zdębiałam po prostu. Apocalips Rimmela musiałam przegrzebać cały stojak i znalazłam jedną jedyną nie macaną sztukę. Do Rossmanna w tej chwili chodzę tylko po dezodoranty, chusteczki i takie tam, po kolorówkę tylko jak muszę i kupuję jak mam 100% pewność, że nikt w niej paluchem nie grzebał. O Naturze to już nawet się nie wypowiadam bo tam to prawdziwy dramat, ostatnio chciałam kupić błyszczyki, testery stały do wszystkich kolorów, ale każda sztuka, która nim nie była była zmacana do tego stopnia, że umazana i oblepiona błyszczykiem. Oczywiście swoje niezadowolenie przekazałam Pani z obsługi, która tylko wzruszyła ramionami i powiedziała, że jej przykro, chociaż widziałam, że wcale przykro jej nie było. Pod tym względem najlepiej wypadają Super Pharm i Hebe.

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj tak, otwierane kosmetyki potrafią doprowadzić do szewskiej pasji. Mam nadzieję,że każda osoba,która kiedykolwiek tak zrobiła będzie do tej pory trafiała na tylko takie kosmetyki !

    ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja już nawet nie mam siły tego komentować. Od pewnego czasu, gdy jestem pewna, że chcę kupić dany kosmetyk to otwieram go w sklepie i sprawdzam, czy właśnie nie był macany. Tym sposobem już wiele razy trafiłam albo na paluchy, albo na używaną szminkę :/ Najbardziej wściekałam się gdy polowałam na określony kolor szminki i tester wyglądał lepiej niż dwa pełnowartościowe produkty. Najgorsza masakra była w trakcie 40% obniżki kolorówki w Rossmannach, ekspedientki nawet nie starały się zwracać uwagi głupim babiszonom :/ Nigdy tego nie zaakceptuję, ale niestety moje koleżanki też macają wszystko w sklepach bp " nie będą kupować kota w worku ". Przykre...

    OdpowiedzUsuń
  37. Współczuję... Na całe szczęście u mnie w małej drogerii Jolka, zawsze są testery przy kolorówce i macać nie można! :D Chyba że ktoś się dorwie do kosmetyków do pielęgnacji, to od razu widać, które otwierane. To tak jakby ktoś otworzył mrożonkę, zrezygnował i odłożył do chłodziarki w sklepie. Po prostu brak słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umyjpache, po pierwsze uwielbiam Twój nick ;) Po drugie przypomniałaś mi o kwestii, która mnie od dawna nurtuje: co się dzieje z mrożonkami, wędlinami, nabiałem i innymi "chłodniczymi" produktami, które ludzie porzucają w różnych miejscach sklepu, choćby przy kasie. Podróżowało toto trochę po sklepie w koszyku, później się ktoś rozmyślił, rzucił byle źle i tak sobie leży, czeka. I co dalej? Obsługa odnosi do lodówki? Podejrzewam, że tak, bo czasem trafiam np. na mrożonki, które ewidentnie rozmroziły się, a potem ponownie zamroziły.

      Usuń
    2. Pracowałam kiedyś jako inwentaryzator i produkt, który był uszkodzony, otwarty lub był w zupełnie innym miejscu odkładało się "na bok", czyli do wyrzucenia, a sklep później liczy straty...

      Usuń
    3. BeSomeoneElse92, ciekawa jestem, jak duże są te straty. Chyba ogromne :/

      Usuń
  38. Ja z tego powodu zrezygnowałam z kupowania tuszy do rzęs w drogeriach samoobsługowych. Wszystkie ostatnio tam kupowane nie nadawały się do użytku. Bardzo bym sobie życzyła aby wszystkie kosmetyki plombować tak jak robi to np. Avon.
    Niepokoi mnie jeszcze jedna kwestia a mianowicie psucie się kosmetyków pod wpływem ciepła emitowanego przez non stop palące się światła w szafach. Produkty stojące w pobliżu żarówek są tak ciepłe, że nie ma mowy o tym, by zawartość zachowała stosowną konsystencję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, Avon chyba wszystko foliuje. Sephora chyba też.

      To grzanie lampami to strasznie powszechny problem. W drogeriach dotyczy zazwyczaj kolorówki, ale w perfumeriach (Sephora!) grzeje się pielęgnacja i perfumy.

      Usuń
  39. Nienawidzę tego, od czegoś testery są!

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja ostatnio widziałam jak pani w naturze pomalowala sobie paznokcie lakierem essence i odłożyła go na stojak. Szczęka mi opadła i poturlala się po podłodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam kiedyś taką scenkę w Rossmannie, a nawet dwie. Raz pracownica próbowała różne lakiery na paznokciach, kiedy indziej widziałam, jak klientka - na oko gimnazjalistka - pomalowała paznokcie jakimś Wibo, pomachała trochę rękami, żeby lakier szybciej wysechł, odstawiła butelkę na półkę i wyszła...

      Usuń
    2. Podobno niektórzy ochraniacze w rossie lubią sobie kremować ręce- nie wiem ile w tym prawdy, bo to wyczytane. Ale jestem w stanie uwierzyć.

      Usuń
  41. Nie wiem, jakie zasady obowiązują w Rossmannie, ale w drogerii, w której pracuje moja koleżanka, ekspedientka nie ma prawa zwrócić uwagi klientce. Tego typu komunikaty podobno zniechęcają konsumentów do ponownych odwiedzin, co przekłada się na straty finansowe. Szkoda, że właściciel nie bierze pod uwagę faktu, iż klient, który wydaje pieniądze na zaschnięte kosmetyki, następnym razem zrobi zakupy u konkurencji.

    Podejrzewam, że ekspedientki otwierają pełnowymiarowe kosmetyki w przekonaniu, iż wychodzą naprzeciw oczekiwaniom konsumenta. Uważam, że firmy powinny przeprowadzić stosowne szkolenia, na których wyjaśnią, że takie zadanie jest niedopuszczalne, ponieważ później ktoś kupuje zaschnięty tusz.

    Nie zauważyłam, żeby w moim Rossmannie znikały szafy z kolorówką. Może za parę dni kosmetyki pojawią się w innej części drogerii? Gdy produkty Maybelline zostały objęte promocją, część z nich została przeniesiona na regały, które znajdują się nieopodal kas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, z jednej strony to rozumiem – zwrócenie komuś uwagi jest równoznaczne z wytknięciem mu głupoty czy braku wychowania, ale tak jak piszesz, jeśli sklep toleruje takie zachowania klientów to i tak będzie ich tracił. Czy nie lepiej grzecznie wyeliminować karygodne otwieranie kosmetyków? Tym bardziej, że nie robią tego wszyscy przecież, tylko wybrane jednostki.

      Zgadzam się, firmy powinny szkolić pracowników, narzucić im jakiś zbiór zasad, których powinni przestrzegać, ale też dbać o to, żeby były testery. Życzyłabym sobie, żeby dostępne były też testery kosmetyków pielęgnacyjnych. Już kilka razy zdarzyło mi się kupić krem czy maskę do włosów, w których zabezpieczająca folia pod zakrętką była zerwana - ktoś zaglądał do środka.

      Usuń
  42. Niestety są takie wyspy kosmetyczne, gdzie nakazane jest przez szefostwo, że lakiery oglądać od środka można, jeśli klientka sobie życzy a testerów nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  43. We Wrocławiu zniknęło Maybelline, a pojawiło się Eveline (straszna kupa) i Revlon. Pozostałe stoją, jak stały.

    OdpowiedzUsuń
  44. ja podczas ostatniej rossmannowskiej promocji kupiłam 2 color tatoo, w tym jeden okazał się w domu zmacany :/

    OdpowiedzUsuń
  45. Od dawna boję się kupować w Naturze, od jakiegoś czasu także w Rossmanie- raz, że bywają rzeczy macane, a dwa to przecież te lampy nagrzewają potwornie te kosmetyki :/ A kosmetyki lubią raczej temp. 15 stopni niż 30.

    W Hebe chociaż są zafoliowane, ale problem nagrzewania jest nadal. W czeskich drogeriach tusze także zafoliowane.

    Można poprosić z szuflady zawsze, te są chociaż mniej przegrzane. Pozostaje mi więc Hebe i proszenie o takie z szuflady.

    Nawet w Douglasach potrafią otworzyć tusz, bo nie wiem ktoś chce filletowy a testera nie ma. I zapłać 120 zł za otwierany tusz...


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w Douglasie otwierają opakowania, widziałam to nie raz :(

      Usuń
  46. A Rossman chce się chyba do Hebe upodobnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie, mogliby się upodobnić kartami lojalnościowymi.

      Usuń
    2. oby nie upodobnili się pod względem nachalności.. w Hebe nic spokojnie nie można zrobić, nawet postać minuty w samotności, zaraz ktoś musi podejść, by odejść i podejść za chwilę znowu i tak ciągle

      Usuń
    3. Mnie to nawet nie denerwuje tak bardzo, jak ochroniarze głośno witający i żegnający przy drzwiach :P

      Usuń
    4. PS. Szczególnie to "Witamy w Hebe!"

      Usuń
  47. Wyciapane produkty to rzeczywiście problem. Nie rozumiem dlaczego Bell może plombować swoje kosmetyki, a droższe firmy nie. Póki co maskary kupuję w necie.

    OdpowiedzUsuń
  48. U mnie w rosie faktycznie pojawiły się szafy Eveline i Revlona (i chyba jeszcze jakaś), ale Bourjois nadal jest;)

    Oj w Naturze to samo mają...kiedyś aż się zapowietrzyłam z tego szoku...
    dlatego podoba mi się w Hebe, bo wszystko jest zaklejone i jednak nawet jak ktoś oderwie pasek zabezpieczający i mazidło otworzy, to jednak później to widać i już wiadomo żeby tego nie brać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba nie wszystko w Hebe jest zaklejane? Kupowałam ostatnio dwie kredki/rozświetlacze Catrice i nie pamiętam, żeby były czymkolwiek zaklejone (na szczęście nie były macane).

      Usuń
  49. Ja gdy kupowałam Color Tattoo czy Rimmel Apocalips dokładnie oglądałam każdy egzemplarz sprawdzając czy folia zabezpieczająca nie jest przerwana. To mnie uratowało. Niestety nie każdy kosmetyk ma taką folię. Z lakierami czy tuszami w Rossmannach jest masakra. Co do lakierów to rozwala mnie też natężenie światła szaf, w których stoją, czasem biorę do ręki gorącą buteleczkę, a lakier niemal wrze! Ja nie zauważyłam nic w swoich Rossmannach, za Burjois bym nie tęskniła, ale taki Revlon czy Eveline chętnie bym przytuliła :) W ogóle to poproszę o mnie Hebe, Naturę i Jasmin, bo Rossów jest aż 3 i mają monopol na drogerie.

    OdpowiedzUsuń
  50. ja strasznie nie lubię kupować w rossmanie tuszy do rzęs, bo zawsze ale to zawsze są już "starawe" i dużo szybciej przestają się nadawać do użytku. choć tutaj przyznaję, że chyba jako jedna na milion uwielbiam świeże tusze i absolutnie nie uważam, że tusz należy odłożyć, żeby trochę zgęstniał... no ale to już inna bajka ;]

    i niestety sama również otwieram w rossmanie produkty do makijażu, ale tylko jak chcę już ten konkretny egzemplarz kupić. wtedy najzwyczajniej w świecie sprawdzam czy czasem ktoś mi już tej szminki/lakieru/tuszu itd. nie zmacał, żeby potem się nie rozczarować w domu i wkurzać, że kupiłam "używany" produkt ;/

    i w tym miejscu mogę baaaardzo chętnie pochwalić hebe, bo zawsze jak tam kupuję jakieś kosmetyki to mają je ładnie zabezpieczone małą naklejką i jestem pewna, że nikt mi nic nie otwierał i kupuję pełnowartościowy produkt :) i w hebe już niczego nie muszę dla sprawdzania otwierać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W SuperPharmie też zdarzyło mi się kupić wyschnięty tusz – ktoś go rozkleił, a później zakleił... U mnie różnie – niektóre tusze dobre są od razu (dla mnie większość), ale zdarzają się też takie "dojrzewające" :)

      Chyba też zacznę zawsze przed zapłaceniem sprawdzać, czy kosmetyk nie był już przez kogoś otwierany. Ostatnio chciałam kupić ten nowy lip balm Catrice w Naturze. Testerów nie było, wybrałam kolor trochę w ciemno i byłam zdecydowana na zakup, ale coś mnie tknęło, żeby zajrzeć do środka: pierwsza kredka – używana, druga – dziabnięta, ktoś nie mógł skuwką trafić, trzecia – używana, czwarta – niespodzianka –dziabnięta...

      Usuń
  51. Atqo droga!
    Macanie kosmetyków - brrrr! Ale sama otwieram, choć nie macam ;) Otwieram np. szminki, jeśli nie są zabezpieczone, żeby zobaczyć czy ktoś np. nie odcisnął na niej zębów (ta historia z komentarza wyżej będzie mi się chyba śniła). Rozwiązanie - takie proste (plombowanie plus testery), a chyba za trudne dla producentów / dystrybutorów. Ale może z czasem...

    Ale ja w innej sprawie. Atqo powinnam piać hymny pochwalne nad Twoim blogiem. Ale to takie oczywiste ;)
    Będę piała hymny nad Twoją dbałością o język i inteligentną nim zabawę - Paletmistrz, Oko wpadające w oko, no i Rossmannie, Rossmannie niczym Absalomie, Absalomie.
    Sprawiasz czytelniczkom przyjemność na wielu poziomach ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. bardzo ciężko trafić na nie otwarty kosmetyk w ros.

    OdpowiedzUsuń
  53. w Hebe widziałam sytuację jak dziewczyna otworzyła masło do ciała, rozerwała paluchem folię zabezpieczającą, wydobyła trochę produktu po czym wsmarowała go w dłonie "by sprawdzić zapach" - żal; od tamtej pory każde masło i peeling otwieram przed kasami by sprawdzić czy nie zostały przez nikogo otwarte wczesniej; w koncu takie produkty maja zazwyczaj termin do zużycia od otwarcia ok 6 msc

    OdpowiedzUsuń
  54. Niestety to nie tylko problem Rossmanna, a z podobnymi sytuacjami spotykałam się kilka razy (raz nawet złapałam koleżankę sic! dostała opierdziel, ale co z tego jak obok kobita robiła to samo :D). Kiedy zwróciłam raz uwagę przy kasie, że pracownica otwiera nowy produkt, to usłyszałam 'to nie pani sprawa' ?! Jak nie moja, jak jestem klientem i wymagam świeżego produktu! Skasowany towar zostawiłam kasjerce i wyszłam (niby to był produkt który nie powinien być otwarty - tampony - ale kto to teraz kurde wie?! :D) Znajdą się jednak wyjątki, zapytałam raz o kobietę czy posiadają tester do cienia w szufladzie i po sprawdzeniu nie zaproponowała otworzenia nowego produktu, opisała jego formułę i pokazała zbliżony kolor na innym produkcie <3 Ale to jedna na milion :D I lubię swoją Super-Pharme, nabywałam color tattoo kiedy obok pani otworzyła świeży cień (pomimo tego iż paleta próbników była przeze mnie całkowicie wysunięta i na widoku, ale co tam! :D) i konsultantka od razu zareagowała, zabrała i schowała produkt. Przykro mi tylko, że ludzie jednak niedouczeni są.
    Najbardziej jednak mnie boli to jak kiedyś poszukiwałam dorywczej roboty i aby zostać pracownicą drogerii wymagano ode mnie ukończonych szkół kosmetycznych... jeśli więc patrzeć na to z drugiej strony, jak bardzo niedouczone są te pracownice 'z papierkiem' po szkole... i na co ten papier jest.
    Co do szaf to zniknął Manhattan, ale powiększyli szafę Lovely? Chyba. A lakiery są tak gorące, że aż parzą :D Na szczęście ich nie lubię.
    Kończę marudzenie, bo mogłabym z tego powodu bardzo długo :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  55. Dlatego chyba też zniechęciłam się do Rossmanna. Uwielbiam go za pielęgnację itp., ale kolorówkę kupuję tam od święta, chyba, że Wibo ze względu na dostępność. Zdecydowanie wolę Super-Pharm, gdzie od jakiegoś czasu wszystkie kosmtyki są plombowane i zabezpieczane przed otwarciem przez macantki.

    OdpowiedzUsuń
  56. U mnie w Poznaniu dodano szafy Revlona i Eveline a inne marki pozostały bez zmian.

    Muszę przyznać, że maskara z tym otwieraniem, ale jakoś nigdy nie mam odwagi zwrócić uwagi, bo kłóć się tu z debilem/ką... Raz jak kobieta obok mnie otwierała po kolei lakiery Miss Sporty z tej samej serii tylko inne kolory i bręczała pod nosem, że mają "taaaki pędzelek" to nie mogłam szczeny pozbierać z podłogi. Jak można być tak niekumatym i spodziewać się czegoś innego po innym kolorze z tej samej serii? Innym razem w innej drogerii widziałam super promocję na tinty Maybelline, na prawdę nic tylko brać! Jednak jak obok mnie jakaś rycząca 50tka otwierała jażdy po kolei w tym samym kolorze, maziała nim po ręce i bręczała, że takie kolorowe ona takich nie chce o.O Uciekłam czym prędzej... Kosmetyki powinny być w blistrach, amen!

    OdpowiedzUsuń
  57. U mnie w Rossmannie pojawiła się szafa Eveline i Sally Hanses. L'Oreal również tylko wyłożony na półkach, ale dawno nie byłam więc nie wiem jak w ostatnich 2 tygodniach ma się ta sprawa.
    Co do macania kosmetyków - rozumiem, że każdy chce sprawdzić odcień podkładu, wygląd szczoteczki tuszu, konsystencję balsamu czy zapach żelu pod prysznic, ale bez przesady żeby wszystko otwierać. Wina tutaj nie wiadomo czyja - czy producentów którzy nie dają testerów czy sklepu który na to pozwala. Dlatego coraz częściej kosmetyki zamawiam w Avonie bo większość kosmetyków jest zafoliowana, podana jest data produkcji a nie przydatności i dzięki temu wiadomo ile ten kosmetyk już jest w obiegu, ponadto można zamówić próbki niektórych produktów by nie męczyć się z kolorami itd. Niestety jednak wszystkich kosmetyków które lubię nie mają więc i tak wędruję do Rossmanna czy innych drogerii z nadzieją, że a nuż trafi mi się nowy egzemplarz danego produktu, co graniczy coraz częściej z cudem ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. Ostatnio byłam świadkiem jak matka z córką po kolei otwierały tusze. Nie znoszę takiego zachowania. Wydaje mi się, że powinno być więcej testerów. W Niemczech kosmetyki są zazwyczaj w opakowaniach, zastanawiam się kiedy i u Nas tak będzie... Pzdr.

    OdpowiedzUsuń