-->

niedziela, 1 maja 2011

Makijaż :: Skośny pędzel KOBO

Kupiłam ostatnio na próbę ukośnie ścięty pędzel marki KOBO Professional, dostępnej w Drogeriach Natura. Producent pisze na opakowaniu, że jest to "Profesjonalny, ukośny pędzel do nanoszenia sypkiego pudru lub różu na policzki. Ergonomiczny kształt pozwala na perfekcyjne i precyzyjne rozprowadzenie kosmetyku na skórze."



Cóż, nakładanie nim sypkiego pudru to raczej kiepski pomysł, bo pędzel z racji swojej budowy (gęste, elastyczne syntetyczne i sztywne włosie, w dodatku płasko ułożone) nakłada kosmetyk na bardzo małej powierzchni. Zresztą pod tym względem bardzo przypomina syntetyczny pędzel do podkładu. Bardzo wygodnie nakłada się nim rozświetlacz na kości policzkowe czy grzbiet nosa i to zarówno rozświetlacz w kamieniu, jak i w kremie czy płynie. Pędzel wygląda bardzo elegancko, ma dość krótką czerwono-czarną rączkę, a włosie jest rude i błyszczące.

Jest to zupełnie inny pędzel niż pędzel do różu 3P z Inglota. Jak już wspomniałam, pędzel KOBO jest płaski i sztywny, natomiast pędzel Inglot ma krótsze włosie, jest grubszy i bardziej puchaty, dzięki czemu dobrze sprawdza się jako pędzel do zacierania granic, na przykład różu czy pudru brązującego. KOBO jest świetny do precyzyjnej aplikacji.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to opakowanie, w jakich sprzedawane są pędzle KOBO. Przyzwyczaiłam się do tego, że pędzel jest szczelnie zamknięty (wzór to sterylne pędzle Inglota), niestety opakowania pędzli KOBO łatwo otworzyć nawet jedną ręką, bo nie są nawet zaklejone. Jakoś nie lubię macanych przez obce osoby pędzli... Na szczęście syntetyczne pędzle szybko schną. Szkoda też, że pędzle KOBO nie mają oznaczeń i trzeba je nazywać opisowo.

Ogólnie, jak na pędzel za 14,99 zł udany produkt.


Skośny pędzel KOBO vs. pędzel 3P Inglot




3 komentarze:

  1. Też go kupiłam, razem z pędzlem do podkładu, na pewno to nie była miłość od pierwszego użycia, wręcz byłam pewna ze go sprzedam na All, ale trochę ćwiczeń i nauka nakładania spowodowały, że pędzel został u mnie. Jest całkowicie inny od tych, które miałam do tej pory, sztywność i sprężystość są trochę wkurzające w tym pędzlu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz, kiedy próbowałam go użyć pomyślałam, że chyba się do niego nie przekonam. Ale tę sprężystość i sztywność można wykorzystać - naprawdę fajnie się spisuje na wystających (przynajmniej teoretycznie ;-) ) częściach twarzy o np. na obojczykach.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja do nakładania różu używam pędzla z Essence, z którego jestem bardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń