-->

czwartek, 26 stycznia 2012

Makijaż :: Cienie Kobo w nowym domku

Skarżyłam się parę miesięcy temu, że w jednej z moich poczwórnych palet cieni Kobo ukruszyło się zamknięcie. Niestety ten sam los spotkał w zeszłym tygodniu kolejną paletę, postanowiłam więc znaleźć cieniom nowy domek. Rozważałam różne opcje, w tym m.in. pokazywany przez różne blogerki GlamBox, ale w końcu zdecydowałam się na supertrwałą magnetyczną kasetkę Inglot. 



Po pierwsze paleta Inglot jest estetyczna, po drugie kosztuje tylko 18 zł, a po trzecie mogę ją dopiąć do innych moich palet Inglota, mieć zawsze pod ręką i w końcu cienie zużyć.



W palecie rozgościło się dziesięć cieni (w kolejności od lewej do prawej):

127 - matowy popielaty, dość twardy i niespecjalnie napigmentowany, nie należy do moich ulubionych, ale jednak czasem po niego sięgam.

* - cień z wiosennej (2011) palety Delicious, jasny ciepły brąz z lekko fioletowymi tonami, czasem wpadający w rudy, bardzo ładny, miękki i trwały. Satynowe wykończenie.

114 - kolejny mat, za którym nie przepadam. Twardy, trzeba go wręcz skrobać, ale kolor da się ładnie stopniować, więc mu wybaczam. Kiepsko się niestety rozciera.

205 - jedyny cień, którego nazwę pamiętam :) Słynny Golden Rose, czyli jak sama nazwa wskazuje, róż mieniący się na złoto. Piękny kolor, bardzo głęboki, tworzy zaskakujące efekty. Daje mocno błyszczące, wręcz metaliczne wykończenie. Nie wszyscy lubią jakby woskową, tępą konsystencję tych cieni, bo faktycznie ciężko się je rozciera pędzlem, ale ja lubię to, że można je po prosty wklepać palcem w powiekę, lekko rozetrzeć krawędzie pędzlem i super efektowny makijaż gotowy.

* - drugi cień z palety Delicious. Jasny, satynowy chłodny róż, świetny jako kolor bazowy.

214 - metaliczna leśna zieleń. Głęboka i bardzo mocno nasycona. Świetnie wygląda jako dodatek do czarnego smoky eye. Spisuje się też nałożony na mokro jako eyeliner.

208 - metaliczny brąz, raczej ciepły. Lubię go jako cień dzienny, można nim szybko uzyskać ładny dzienny smoky eye. Podobnie jak nr 214 wygląda świetnie jako eyeliner (nałożony na mokro).

209 - piękny metaliczny fiolet. Trzeba go jednak nakładać dużo, bo roztarty staje się dla mnie zbyt szary.

201 - bardzo jasny metaliczny róż z bardziej intensywną różową poświatą. Świetnie wygląda nawet solo.

202 - jasny fiolet z bardziej intensywną fioletową poświatą. Lubię zestawiać go z brązem 208 lub fioletem 209.


Mała wskazówka: jeśli przypadkiem któryś z tych "woskowych" cieni uda wam się pokruszyć wystarczy go po prostu ugnieść palcem z powrotem na miejsce. Będzie się trzymał :)


W czym składujecie pojedyncze cienie (tj. wkłady)? Lubicie cienie Kobo?




40 komentarzy:

  1. ostatnio przeprowadziłam pojedyncze cienie do paletki inglot, takiej bez przegródek, i na nowo odkryłam nieco zapomniane cienie Kobo ;) próbowałam nawet nakładac pędzelkiem i niektore maestro dają radę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też odkrywam je na nowo, wygrzebałam z szuflady, poużywałam dwa dni po czym kasetka się rozleciała :P A te paletki Inglotowe bez przegródek dobrze się trzymają?

      Usuń
    2. prawdę mówiąc mam ją od niedawna, a raczej używam od niedawna - bo trochę sobie poczekała na zapelnienie ;)

      Usuń
  2. no i świetny pomysł :) chyba sie skusze na pare cieni, fajne kolorki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw je obmacaj porządnie i się zastanów, czy Ci pasują. Bo to cienie kontrowersyjne :)

      Usuń
  3. Uwielbiam cienie Kobo :) A moje trzymam w paletce-czwórce, póki co opakowanie mi się nie rozwaliło :) Gdyby nie fakt, że mam ponad 100 cieni (ostatnio policzyłam wszystkie moje cienie - zgroza!), to pewnie kupiłabym więcej cieni Kobo :P

    OdpowiedzUsuń
  4. no cóz ja należę do antyfanek kobo - mam golden rose i nie mam ochoty na więcej, ta woskowa formuła mi absolutnie nie odpowiada.. wolę inglota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam do Kobo ambiwalentny stosunek. Właśnie tę woskową formułę lubię, ale nie przepadam za matami Kobo, poza tym moim zdaniem są za drogie. Z resztą, o moich preferencjach może świadczyć to, że z Kobo mam dziesięć cieni, a z Inglota pięćdziesiąt :D

      Usuń
  5. wstyd przyznać ale jeszcze nie wypróbowywałam cieni Kobo..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd, nie jest to jakiś obowiązkowy przystanek :p

      Usuń
  6. nie mam żadnego cienia Kobo ale chyba skuszę się na kultowy już Golden Rose, lubię takie kolory solo + czarna bądź brązowa kreska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Golden Rose wygląda świetnie z okiem obrysowanym na czarno :)

      Usuń
  7. Mam 3 cienie z kobo, w tym pokazany przez Ciebie 208 ;) Ale mogłyby być tańsze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, za drogie, tym bardziej, że cień jest niewielki.

      Usuń
  8. Pomyśleć, że nie mam żadnego cienia KOBO :) Jednak mam tyle Inglotów, że z cieniami muszę na razie przystopować.
    Mam kilka tych palet magnetycznych, są świetne i bardzo poręczne. Fajnie, że można je ze sobą łączyć, mniejszy bałagan w kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz Ingloty to Kobo mogłyby być szokiem :) Dla mnie w sumie były, dlatego chciałam ich spróbować :)

      Uważam, że Inglotowe magnetyczne palety są genialne. Chociaż trochę ważą (tak, zabrałam kiedyś ze sobą na wyjazd cztery palety po dziesięć cieni, ale już się opamiętałam...).

      Usuń
  9. Mam pięć cieni z Kobo, m.in. Golden Rose. Są całkiem fajne, ale troszkę się sypią za bardzo. Leżą i kwiczą samotne, ale chyba dzisiaj je odkurzę i zobaczę jak żyją (mam lepszy pędzelek już w sumie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj nakładać je płaskim syntetycznym pędzlem, dociskając do skóry, wtedy się nie sypią. Mam na myśli te o woskowej konsystencji.

      Usuń
  10. śliczne cienie, Golden Rose mam i uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nr 209 to Aubergine? Mam go i faktycznie robi się szary przy rozcieraniu. Szkoda, bo w opakowaniu prezentuje sie pieknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, 209 to Aubergine. Szkoda, że nie ma nazw na panach, tylko sam numer :/ Co ciekawe, ten mat 114 też się nazywa Aubergine z tego co pamiętam.

      Usuń
  12. Bardzo lubię Kobo. Mam kilka wkładów i wszystkie z Kolekcji Elegance. Jedynki "składuję' albo we Freedom System Inglota albo w tym https://www.starsmakeuphaven.com/product_info.php?cPath=57&products_id=795
    :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam cienie kobo, odpowiadają mi o wiele bardziej niż Inglot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A maty lubisz? Dla mnie są zbyt twarde, trzeba je skrobać :/

      Usuń
  14. Uwielbiam produkty KOBO! :)
    Mam teraz sypki puder i jest genialny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam sypańca Kobo i wyjątkowo się z nim nie lubiłam :) Ale dobrze, że Tobie odpowiada!

      Usuń
  15. nie mam jeszcze żadnego cienia Kobo, ale chyba się skuszę na jakieś do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  16. mam z KOBO na razie tlyko Golden Rose zachwycajacy jest :)

    OdpowiedzUsuń
  17. moja mama ma kobo ja nie ale są ładne
    świetny blog i super blog zazdroszczę
    w wolnej chwili zapraszam do mnie :)
    obserwujemy .?
    Artykuł o tobie :)
    Jeżeli chcesz, aby jeden z takich artykułów był o
    Tobie to napisz do mnie : paulina_mrr@interia.pl
    Na pewno odpisze .!
    Warunek : musisz o tym artykule, lub dodać jego
    link na blogu , zostać obserwatorem .

    Zachęcam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zauroczyły mnie 205 i 209 :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Atqa, when I saw this post... I said "I need INGLOT NOW!!!" hahaha... I was looking in my country, and Inglot is only sold faraway.... 500 km of my house! hahaha So I contacted with the brand and they say me, it could be possible to sell by telephone (very strange, yeah...); and I was thinking about it. I REALLY LOVE, LOVE, LOVE, LOVE some of your showed eyeshadows:
    127: is like MAC Club, but, without anything shimmer.. It's simply BEAUTIFUL!!
    214: waoooooooo!! It's humid of MAC!!! SO SO SO SPECIAL!! I fell in love... hahaha
    205: EXCUSE ME? GOLDEN ROSE? It's the most beautiful eyeshadow I've ever seen!!!!!!!!!!! I need it I need it I need it

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saskia, these aren't Inglot eyeshadows, only the empty palette is by Inglot. Sorry, I guess I didn't make it clear :(. The shadows are by another Polish brand Kobo Professional. They have weird waxy-like texture that some people love (including me) and other hate. So it's much more safe to buy some Inglot eyeshadows :)

      By the way, if you'd ever want to buy something only available in Poland or arrange some kind of swap just email me :)

      Usuń
  20. bardzo spodobal mi sie ten 214 i 201, chyba przy najblizszej okazji wymacam, czaje sie tez na caffe latee mono. Mam już kilka cienie KOBO i naprawde są dla mnie extremalnie świetne! ;)

    OdpowiedzUsuń