-->

piątek, 25 listopada 2011

Makijaż :: Podróżny niezbędnik

Nie lubię się pakować, zawsze wydaje mi się, że czegoś zapomniałam. Zazwyczaj zaczynam od skompletowania kosmetyczki, czyli od najprzyjemniejszego etapu. Jutro wybieram się do rodziny, pokażę więc co zazwyczaj jeździ ze mną. Może to i dużo kosmetyków, ale przynajmniej mam pewność, że jestem przygotowana na różne okazje i że nie jestem skazana na jeden "look".






:: Twarz ::



  1. transparentny puder (Dior, Diorskin, Loose Powder, 001 Transparent Light). Nie używam innych pudrów niż transparentne, bo po prostu wszystkie barwione są zbyt ciemne. Puder Diora jest dobry, może nie rewelacyjny, ale bardzo go lubię. Nie biorę do niego pędzla, bo wolę nakładać go puszkiem.
  2. podkład (Bourjois, Flower Perfecion, 51 Light Vanilla). Musi być sprawdzony i uniwersalny, dający możliwość stopniowania krycia na wypadek gdybym musiała wyglądać olśniewająco :). Podkład Bourjois to moja nowa miłość, jest świetny! Niestety z powodu tej dziwnej zakrętki z gąbką zajmuje sporo miejsca w kosmetyczce. 
  3. korektor (L'oreal, True Match, 1 Ivory). Musi nadawać się zarówno do ukrycia cieni pod oczami jak i drobnych niedoskonałości. True Match sprawdza się bardzo dobrze.
  4. róż (Kobo Professional, 105 Rose Petal). Wybieram róż w neutralnym kolorze, nie za ciepły, nie za chłodny; taki, który będzie pasował do mojej cery w makijażu dziennym i wieczorowym bez względu na kolorystykę makijażu oczu.
  5. rozświetlacz w pudrze (Catrice, Enter Wonderland Highlighting Powder). Nakładam go na kości policzkowe, łuki brwiowe, grzbiet nosa, czasem na dekolt. Jest cudowny, szkoda, że nie trafił do stałej oferty Catrice. 



:: Oczy ::



  1. paleta matowych cieni (theBalm, Meet Matt(e) Eyeshadow Palette). Ta niewielka paleta dziewięciu cieni idealnie nadaje się na podróż. Nie jestem wielką fanką matów, ale muszę przyznać, że są uniwersalne. A blask zapewniają inne produkty :)
  2. baza pod cienie (MAC, Paint Pot, Painterly). Absolutny must have. Painterly to kremowy cień w cielistym odcieniu, genialnie wyrównujący koloryt powieki, podbijający kolor i zapewniający pudrowym cieniom trwałość.
  3. czarny eyeliner (Manhattan Cosmetics, Gel Eyeliner). Nic tak nie podkreśla oka, jak czarna kreska!
  4. złotawy cień w kremie (Catrice, Made to Stay, Longlasting Eyeshadow, # 040 Lord of the Blings). Taki połyskliwy kremowy cień spisze się w połączeniu z roztartą kreską narysowaną kredką lub wyrazistą namalowaną eyelinerem. Idealny sposób na błyskawiczny efektowny makijaż wyjściowy. Nada się również jako baza pod inne cienie. Cień Catrice jest trwały i ma piękny kolor.
  5. żel do brwi (IsaDora, Color & Shape Eye Brow Gel, 43 Soft Brown). Ujarzmia niesforne włoski, nadaje odrobinę koloru. W żelu IsaDory nie lubię niestety szczoteczki, ale chcę go zużyć.
  6. kredka do brwi (Catrice, Eye Brow Stylist, 020 Date With Ash-ton). Niezbędna do małych poprawek, kiedy chcę, żeby brwi były idealne. Kredka Catrice jest trwała i ma całkiem niezły kolor, chociaż mogłaby być odrobinę chłodniejsza.
  7. czarny tusz do rzęs (Manhattan Cosmetics, Go4Big Lashes Mascara). Jeden z najlepszych jakie miałam! 
  8. brązowa kredka (Bourjois, Effet Smoky, 80 Sparkling Mocha). Niezbędna, jeśli zdecyduję się na bardzo naturalny makijaż. Kredka Bourjois jest miękka i świetnie się rozciera.
  9. czarna kredka (Pupa, Multiplay, 09). Daje delikatniejszy efekt niż czarny eyeliner, nadaje się świetnie na linię wodną, jeśli postawię na mocniejszy makijaż. Kredka Pupa to jedna z najlepszych jakie miałam, zawsze kupuję ponownie kiedy się skończy. 
  10. kredka do efektów specjalnych (Sephora, Jumbo Liner, 16 Glitter Black). Na wypadek, gdybym musiała makijaż szybko przerobić na imprezowy. 



:: Usta ::



  1. neutralna pomadka (Max Factor, Color Elixir, 833 Rosewood). Idealna na każdą okazję – i do makijażu dziennego i do poważniejszego smoky. Pomadka Max Factora jest w tej chwili moją ulubioną.
  2. neutralny błyszczyk (Yves Rocher, Couleurs Nature, Plumping Sheer Gloss, 06 Fraise). Nadaje ustom piękny połysk, świetnie wygląda zarówno solo jak i na pomadce. Neutralny błyszczyk jest bezpiecznym wyborem, pasuje niemal do każdego makijażu. Błyszczyki Yves Rocher są trwałe i dają piękny efekt.
  3. błyszczyk w żywym odcieniu (Yves Rocher, Couleurs Nature, Plumping Sheer Gloss, 01 Framboise). Oprócz neutralnych kolorów zawsze biorę też coś w kolorze, który ożywia twarz.



:: Pędzle ::



  1. pędzel do różu i rozświetlacza (Hakuro, H13). Jajowaty nieduży pędzel, którego lubię używać do nakładania zarówno różu jak i rozświetlacza. 
  2. pędzel do rozcierania cieni (Hakuro, H79). Świetny i zawsze muszę mieć go pod ręką. 
  3. duży płaski pędzel (Inglot 28PO). Używam go do nakładania bazowego koloru na całą powiekę. 
  4. syntetyczny płaski pędzel (Sephora, #46). Niezastąpiony do nakładania kremowych cieni, kiedy zależy mi na wyrazistym efekcie.
  5. okrągły pędzel (Hakuro H78). Ołówkowy pędzel idealnie nadaje się do nakładania cienia w załamaniu powieki.
  6. pędzel uniwersalny (EcoTools, Eyeshadow Brush). Używam go chętnie do nakładania cieni jak również do ich rozcierania.
  7. ścięty płaski pędzelek (Inglot, 17TL). Niezbędny do kresek, lubię go do cieni i eyelinerów. Przy okazji dodam, że zdecydowanie wolę do żelowych eyelinerów pędzle z naturalnego włosia niż syntetyczne.
  8. spiralka (Rossmann). Do układania brwi.



:: Inne akcesoria ::



  1. Lash Amplifier (Sephora). Dzięki temu kawałkowi plastiku można idealnie pomalować rzęsy nie brudząc powieki.
  2. gąbka do podkładu (Sephora). Nadaje skórze nieskazitelny wygląd.
  3. pęsetka. Pogromca zbędnych włosków.
  4. zalotka (Elite). Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że oczy wyglądają o wiele ładniej z podkręconymi rzęsami?

    EDIT :: Uprzedzając komentarze typu "dużo":
    Maluję się codziennie i nie ograniczam się jedynie do podkładu i tuszu. W związku z tym, jeśli gdzieś wyjeżdżam nie widzę powodu, żeby wyglądać gorzej niż zwykle :) Staram się zachować rozsądek przy pakowaniu, ale też nie czuję się winna, że biorę trzy błyszczyki.


    Podziel się!
    Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z WYSZUKIWARKI u góry strony lub zajrzyj do KATALOGU.
    Bez względu na to, jak dany kosmetyk do mnie trafił, opisuję wrażenia z jego stosowania całkowicie szczerze. Pamiętajcie, że siłą rzeczy są to opinie osobiste, więc subiektywne. Nie mogę zagwarantować, że dany kosmetyk sprawdzi się u kogoś innego. Produkty, które przysłano mi do wypróbowania, oznaczam symbolem ★.

    12 komentarzy:

    1. kosmetyczka na wyjazd to także szampon, żel pod prysznic, masło do ciała, krem do twarzy i pod oczy. Ja bym zredukowała pędzelki do 2 szt. Błyszczyk wystarczyłby jeden, paletka do makijażu jedna i ogólnie wybierała produkty 2 w 1 :)

      OdpowiedzUsuń
    2. @ white praline: Ale to jest moja makijażowa kosmetyczka. Pielęgnacja i higiena to inna sprawa i inna kosmetyczka :)

      OdpowiedzUsuń
    3. Oj ja też zawsze zabieram ze sobą mnóstwo kosmetyków :)

      OdpowiedzUsuń
    4. @ Jedwabna.: To nie jest dużo, naprawdę :P Zdarzało mi się kiedyś brać po kilka palet, ale się opanowałam :) Natomiast gdybym wyjeżdżała na przykład na trzy tygodnie to zestaw na pewno byłby większy.

      Kosmetyki, które spakowałam to może nie zestaw całkowicie minimum, ale taki, który pozwala na różne kombinacje.

      OdpowiedzUsuń
    5. jak dla mnie dużo, ale z drugiej strony gdyby ktoś zobaczył ile ja biorę ze sobą niepotrzebnego badziewia jak wyjeżdżam... nie osądzam ;)

      OdpowiedzUsuń
    6. Sporo bierzesz w podróż :D. Każdy ma jakiś niezbędnych- mój na pewno nie jestt mały :D

      OdpowiedzUsuń
    7. jak dla mnie wcale nie zabierasz tego za dużo :) moja wyjazdowa kosmetyczka wygląda podobnie, a nawet jest nieco większa :)

      OdpowiedzUsuń
    8. jak dla mnie tez nie jest tego az tak "duzo"normalan ilosc kosmetykow dla typowej kosmetykoholiczki :DD :)

      OdpowiedzUsuń
    9. moja wyjazdowa kosmetyczka jest nieco bardziej uboga, chociaż wiadomo ze zależy na ile i gdzie jadę (jak się tam bedę malować, czy będzie jakaś specjalna okazja itp itd)

      OdpowiedzUsuń
    10. Też uważam, że to jest rozsądna ilość kosmetyków na wyjazd. Ja biorę zawsze więcej, w końcu sama dźwigam swój bagaż, więc nic nikomu do tego co ja tam napakowałam. Na 7 dniowy wyjazd, na każdy dzień wzięłam inną pomadkę ;P

      OdpowiedzUsuń
    11. Ja też maluję się codziennie, i codziennie mam kolorowy makijaż oka. Ale na wyjazdach wcale nie wyglądam gorzej,mimo,że biorę jedna paletkę i dwa pędzle ;) Tak jak z ciuchami,kwestia przemyślenia zestawienia kolorów i dobrania pędzli :)

      OdpowiedzUsuń
    12. @ strī-linga: Dla mnie to rzeczy niezbędne :)


      @ zoila: :)


      @ simply_a_woman: Zdarzało mi się brać więcej, ale wypracowałam już sobie listę rzeczy niezbędnych :)


      @ ilovemakeup: Święte słowa! :D


      @ Hazel Eyed: :)


      @ messalexa: Zgadzam się z Tobą - jak się samemu nosi swój bagaż to można pakować co się chce, nie ważne czy to ciężka kosmetyczka czy czterotomowy słownik (zdarzyło mi się...). Haha, pomadka na każdy dzień - rozumiem!


      @ Gośka: Z tym wyglądniem gorzej miałam na myśli to, że skoro codziennie używam podkładu, korektora, pudru, różu, rozświetlacza, cieni, kredek i tuszu to niby dlaczego na wyjeździe miałabym używać tylko tuszu :) Zgadzam się z Tobą, to kwestia zrobienia dobrego zestawu.

      OdpowiedzUsuń