-->

czwartek, 1 marca 2012

Makijaż :: Jeszcze raz o Catrice Intensif'Eye Wet&Dry Shadow 010

Pisałam wczoraj o rozczarowaniu cieniem Catrice Intensif'Eye Wet&Dry Shadow w odcieniu 010 Black or White Swan?!, ale dzisiaj muszę coś jeszcze dodać. 

Otóż próbowałam zrobić dzisiaj jeszcze jedno ostateczne podejście i narysować nim na mokro kreskę. Ogółem użyłam tego cienia zaledwie parę razy (poniżej dziesięciu, bo jak już pisałam, cień jest beznadziejny), więc wyobraźcie sobie moje zdumienie, kiedy natrafiłam na coś twardego. Tak, to dno. Cień to tylko ta wypukła część, która znika z prędkością światła. Pod spodem jest gruby krążek, który udaje cień, żeby wydawało nam się, że jest go więcej...

Cienia w opakowaniu jest 0,8 g, ale ta ilość mnie nie szokuje, bo zdarzają się takie cienie. Natomiast nie potrafię uwierzyć jak szybko cień Catrice znika. Tak niewydajnego cienia nie miałam nigdy w życiu...





Podziel się!

Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z wyszukiwarki u góry strony lub zajrzyj do katalogu.

28 komentarzy:

  1. Masakra jakaś z tym cieniem :/

    OdpowiedzUsuń
  2. A to ci dopiero! Nawet dno zrobili pod kolor XD
    Trzeba patrzeć na pozytywy, przynajmniej zużyje się chociaż jeden cień w całości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale w tydzień??? To do księgi Guinessa się nadaje :P

      Usuń
  3. Cień? W tydzień? Moje wypiekane Artdeco mam 2 rok i wyrzucę tylko dlatego, że nie lubię przeterminowanych kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się częściej zdarza wyrzucać cienie niż zużyć do końca. Tym bardziej jestem w szoku...

      Usuń
  4. A to psikus! Nieładnie Catrice, tak robić w jajo klientki.. :/

    OdpowiedzUsuń
  5. no jeszcze czegoś takiego nie widziałam ;O masakra.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha, przynajmniej wiem, że swój jakoś zużyję :D Choć przyznam, że z "Lunch At Tiffany's" nie jestem aż tak bardzo niezadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie pewnie pójdzie wolniej, bo chyba go można używać na sucho.

      Usuń
  7. mhh muszę się im przypatrzeć, szczególnie tym ze starych limitek... nie fajnie, nie fajnie .....

    OdpowiedzUsuń
  8. :| jestem w szoku. Nie lubię takich opakowań - nie ważne czy to krem, cień, czy inny kosmetyk - gdzie opakowanie jest kilka razy większe niż zawartość.

    OdpowiedzUsuń
  9. A to Ci dopiero psikus! ;p nieźle Catrice nas zaskoczyło...

    OdpowiedzUsuń
  10. A bo my tak wszystkie narzekamy, że kolorówka się nie chce zużywać... To może w końcu się zużyje. :P
    Chociaż... skoro taki bubel.

    OdpowiedzUsuń
  11. no to Catrice poleciało w kulki ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. W poniedziałek patrzyłam na nie, macałam nawet, ale mnie nie zachwyciły - nie lubię cieni typu mozaika. Bardzo dobrze, jak widać w tym wypadku.

    Współczuję, że musiałaś się z nim użerać.

    OdpowiedzUsuń
  13. może ktoś w nim grzebał zanim kupiłaś ciekawskimi paluchami? ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja jestem bardzo zadowolona z Lunchu u Tiffaniego, takie kolorowe dna to żadna nowość, masa moich kosmetyków ma te podkładki i szczerze mówiąc, spodziewałam się ich w tych cieniach, kiedy przecierając oczy przeczytałam "0,8 g"...............

    OdpowiedzUsuń
  15. ja akurat lubię, kiedy kolorówka ma "zużywalną" pojemność :)

    OdpowiedzUsuń
  16. juz dno?!

    ciekawe czy tylko tem cien jest taki felerny czy inne tej marki tez tak znikaja...

    niemily zabieg z tym grubym dnem...

    OdpowiedzUsuń
  17. Też go kupiłam ostatnio ale własnie się oburzyłam.. Nie dośś że tani nie jest to jeszcze taki badziew!?
    W sobotę robiłam nim makijaż pierwszy raz i ogólnie cień jest spoko i ładniusi :)

    OdpowiedzUsuń