-->

niedziela, 8 kwietnia 2012

Świąteczna wizyta zajączka

Moja Przyjaciółka, 1938, źródło: FBC



Zajączek (zajączki?) w tym roku do mnie dokicał przez kwietniowe śniegi. Przytaszczył torbę pełną dóbr, które mnie bardzo ucieszyły. 

Mój ulubiony filtr Anthelios XL La Roche-Posay właśnie się kończy, więc nowa dostawa jak znalazł. W zestawie "słonecznym" znalazła się też bonusowa woda termalna i kojący krem po opalaniu. Moja cera coś się ostatnio rozszalała (podejrzewam, że zawiniła odżywka do włosów...), więc punktowy Effaclar A.I., pomagający pozbyć się niespodzianek, będzie istnym wybawieniem. Miałam go już wiele razy i jest to jeden z moich ulubionych kosmetyków ratunkowych. Do Effaclaru dołączony był też mały żel do mycia z tej samej linii. Oprócz tego długouchy darczyńca przejął się stanem moich paznokci i podarował mi tabletki Biotebal z biotyną. Nie wiem co się stało, ale ostatnio paznokcie znowu zaczęły mi się łamać i rozdwajać, w związku z czym musiałam odstawić kolorowe lakiery i intensywnie się "nailtekuję". Zobaczymy czy witaminowe wspomaganie wpłynie na moje biedaki.




Ale to nie wszystko. Zostałam również rozpieszczona dwoma kosmetykami kolorowymi, które od jakiegoś czasu chodziły mi po głowie. W końcu mam cień L'Oréal Colour Infaillible w kolorze 009 Permanent Khaki - jest przepiękny! Wzbogaciłam się też o śliczną pomadkę Rouge Caresse w odcieniu 203 Rock'n Mauve.




I jeszcze urocze metalowe pudełko, nowe mieszkanie dla wsuwek i gumek, które zawsze gdzieś gubię. Ach, chciałabym mieć nogi tej pani... (oczywiście, żeby były moimi nogami, a nie stały w kącie :D).





Czy do Was wiosenny (hm, w tym roku nie bardzo) konkurent św. Mikołaja dociera?


Podziel się!

Bądź na bieżąco!
::: Facebook | Twitter | Google+ | Instagram | Pinterest | Bloglovin' :::


28 komentarzy:

  1. U mnie nie ma takich tradycji, ale zatroszczyłam się odpowiednio wcześniej o siebie ;). Napisz w wolnej chwili cos więcej o tej szmineczce L'Oreal, bo nie wiem czy mam wzdychać czy nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja trzecia pomadka Rouge Caresse, uwielbiam :) O odcieniu Hyptonic Red pisałam tutaj :).

      Usuń
  2. fajny zajączek :) u mnie takiej tradycji nie ma :p

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam bardzo niecierpliwie na recenzje pomadki. widzialam jej reklamy w tv i jestem nia strasznie zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już moja kolejna (trzecia) pomadka Rouge Caresse, pisałam o niej w marcu :) KLIK :).

      Usuń
  4. Jak byłam dzieckiem to do mnie zajączek zawsze przychodził, jak była ładna pogoda to rano chodziłam do ogródka szukać co mi przyniósł, szukałam pod choinką, pod doniczką z kwiatkami, itd. To bardzo fajna tradycja, wynikająca też z regionu, z którego pochodzę i mieszkam.
    Teraz jak jestem duża już nie przychodzi, chyba że sama coś sobie kupię albo zasugeruję komuś.

    Również czekam na prezentację pomadki. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie nigdy zajączka nie było;/ kiedyś nawet nie wiedziałam o jego istnieniu, a najbardziej spodobało mi się pudełeczko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny zajączek, u mnie przynosi tylko słodkości ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie jest taka tradycja ale z wiekiem prezenty zamieniły się w pieniądze ;)... a Twój zajączek wyjątkowo udany :D

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie nie ma zwyczaju wielkanocnych prezentów. Ciekawa jestem tego odcienia pomadki Rouge Caresse - ja mam 03 Lovely Rose i jestem nią oczarowana :)

    Czy zajączek zdradził może gdzie nabył to piękne pudełeczko? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ponieważ jestem z dala od domu, zając nie dokicał, ale planuję sama siebie dopieścić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie w zajączki wielkanocne się nie bawimy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wisone winie za stan paznokci, tez biore biotebal i wczoraj zlamal mi sie paznokiec wzdluz - 1 raz w zyciu:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to pewnie wiosna. Zaczęły mi też włosy jakoś bardziej wypadać.

      Byłam pewna, że gdzieś widziałam ostatnio Biotebal - a to u Ciebie :)

      Usuń
  12. Garbaty ten zajączek ; ) od rozmiarów paczki. : )

    OdpowiedzUsuń
  13. hoho, pokaźny Zając ;) u mnie nie ma takiej tradycji:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Do mnie nie dotarł :( Mój mąż szukał prezentu (bo mu schowałam perfumy Bossa), ale o mnie zapomniał. Bywa. Fajne prezenty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A temu kremowi z filtrem jeszcze się nie przyglądałam w aptece. Może on nie ma gliceryny, która mnie zapycha:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dziesiątym miejscu w składzie jest gliceryna :/

      Usuń
    2. Oj szkoda. Ja jestem takim nadwrażliwcem, ze nawet z takiego miejsca jest w stanie zrobić mi krzywdę. Muszę niestety wybierać pomiędzy ochroną przed słońcem a brakiem pryszczy. Jak nie trzeba, nie wychodzę z domu, ale czasami muszę i wtedy mam dylemat...

      Usuń
  16. U mnie nie ma tradycji prezentów, jedyne co to sobie zawsze zażyczam zająca z czekolady, największego w sklepie :P i mam - osobno od rodziców i osobno od babci ( a tyłek rośnie hihi). W tym roku od babci, oprócz długouchego blaszana puszka z mmmsami, którą sobie upatrzyłam wcześniej - dla puszki, nie mmmsów :D i mam zagwozdkę co do niej wcisnąć :D :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zostałaś otagowana http://kosmetycznerecenzje.blogspot.com/2012/04/tag-50-pytan-do.html

    Zapraszam do zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej :)
    U mnie też zajączek nie przynosi prezentów, ale tuż przed świętami odebrałam dwa zamówienia internetowe, nie jest źle :D
    Nogi tej pani są świetne :)))
    Pozdrowionka, miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  19. do mnie nie przykicał żaden ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. W moim domu nie ma takiego zwyczaju :)

    OdpowiedzUsuń