-->

niedziela, 26 lutego 2012

Makijaż :: Podręczny mat,
czyli bibułki matujące Perfecta

W przeciwieństwie do zapewne wielu osób, w mojej torebce rzadko noszę puder matujący, bo nie uważam, żeby był dobrym sposobem na odjęcie nadmiernego błysku w ciągu dnia. Za to zawsze mam ze sobą bibułki matujące, mieszkają też w mojej kosmetyczce, bo używam ich zawsze po nałożeniu podkładu, dzięki czemu wygląda lepiej i dłużej trzyma się na twarzy. Bibułek wypróbowałam całe mnóstwo (ale tylko tych z klasy ekonomicznej) i zdążyłam się zorientować, że bibułka bibułce nie równa. Przede wszystkim są różne rodzaje, jedne są jakby plastikowe, jak na przykład moje ulubione z Inglota, inne są nasączane lub zawierają puder (takich szczerze nie znoszę), jeszcze inne to po prostu cienki chłonny papier. 





Bibułki matujące marki DAX COSMETICS z linii PERFECTA CERA MIESZANA★ należą właśnie do tego trzeciego typu. Wyróżnia je nietypowe i oryginalne opakowanie. Bibułki nie są bowiem jednakowymi arkusikami w papierowej kopercie. Zamiast tego są zwinięte w rolkę, z której, dzięki sprytnemu plastikowemu opakowaniu z ząbkami, można urywać odpowiedniej wielkości kawałki. Zupełnie jak papier śniadaniowy czy folię spożywczą. Rozwiązanie bardzo fajne, bo pozwala ekonomicznie dysponować bibułkami dopasowując wielkość do obszaru, który chcemy zmatowić. Trzeba jednak bardzo ostrożnie bibułki urywać, bo łatwo jest je poszarpać. Plastikowe opakowanie ma łańcuszek, można więc przypiąć je do kluczy czy zamka w torebce i zawsze mieć pod ręką, tym bardziej, że opakowanie jest niewielkie, mniej więcej wielkości przeciętnego opakowania szminki.

Same bibułki nie naruszają makijażu, ale jak na mój gust są trochę zbyt mało chłonne, mam jednak takie zastrzeżenie chyba do wszystkich papierowych bibułek matujących (np. marki Infinity). W związku z tym niekiedy trzeba użyć paru kawałków, żeby osiągnąć pożądany efekt. Z opakowania jednak ubywa mało, bo papieru jest aż pięć metrów. Jeśli szukacie bardzo chłonnych bibułek radzę spróbować tych "plastikowych", jak Inglotowe, jeśli natomiast stopień chłonności bibułek papierowych Was zadowala i lubicie gadżety, bibułki Perfecta zasługują na uwagę.

Bibułki kosztują około 13 zł (rolka 5 m).

Ogólna ocena: ♥♥♥♥♥ (3/5)





Używacie bibułek matujących?
Macie swoje ulubione?




Podziel się!
Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z WYSZUKIWARKI u góry strony lub zajrzyj do KATALOGU.
Bez względu na to, jak dany kosmetyk do mnie trafił, opisuję wrażenia z jego stosowania całkowicie szczerze. Pamiętajcie, że siłą rzeczy są to opinie osobiste, więc subiektywne. Nie mogę zagwarantować, że dany kosmetyk sprawdzi się u kogoś innego. Produkty, które przysłano mi do wypróbowania, oznaczam symbolem ★.

47 komentarzy:

  1. mam takie :) ale jeszcze nie używałam ....
    najczęściej po prostu przykładałam chusteczkę higieniczną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem zdarza mi się użyć chusteczki, ale mają jedną wadę - nie widzę ile wchłonęły, a mam taki ohydny nawyk patrzeć ile bibułka wchłonęła :D

      Usuń
  2. Nie używałam jeszcze ale te chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie opakowanie :O Nigdy ich nie widziałam szczerze mówiąc..

    OdpowiedzUsuń
  4. nie są złe - trochę kiepsko się je wyrywa ale dobrze matują. Moje ukochane do Clean & Clear bo nie sa to zwyczajne bibułki tylko taka karteczka z mikrokanalikami która nie powoduje ścierania makijażu. Niestety dostępne tylko na allegro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba bardzo uważać przy urywaniu, pierwsza próba mi nie wyszła. Pamiętam, że Clean & Clear kiedyś były w sklepach i bardzo je lubiłam. Nie wiem czemu zniknęły :(

      Usuń
    2. Moja mama,siostra i ja jestesmy fankami tych bibulek z Clean&clear faktycznie sa najlepsze,tylko szkoda ze tak ciezko dostepne:))

      Usuń
  5. Wygląda na fajny gadżet to opakowanie ;) Mam bibułki, ale ludzie zawsze jakoś dziwnie na mnie patrzą jak ich używam, nawet dziewczyny ;d więc w sumie ograniczam trochę ich używanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, bo niektóre dziewczyny wolą wyjąć puder z pomarańczowym od mieszanki pudru i sebum i się przypudrować, a nie jakieś tam szopki z bibułkami odstawiać :P

      Usuń
  6. Strasznie podoba mi się opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Używam i nie ruszam się bez nich z domu, podobnie jak Ty ja puder mam przy sobie czasami, a bibułki zawsze. Najbardziej pasowały mi te z Shiseido, które miałam już jakiś czas temu. Lubię też Bourjois.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele razy myślałam o Shiseido albo Kanebo, ale jakoś cena mnie odstrasza. :/ A głupio poprosić świętego Mikołaja o bibułki matujące :D Nie miałam nigdy Bourjois, nie wiem jakim cudem, wydawało mi się, że już wszystkiego spróbowałam :D

      Usuń
    2. Bourjois są dostępne chyba tylko na Allegro, tak jak Clean&Clear, które też bardzo lubię :)

      Usuń
    3. Pewnie dlatego nigdy o nich nie pomyślałam :)

      Usuń
  8. Ależ to uroczo wygląda :)

    Jak tak czasami na siebie patrzę, to przydałaby się płachta matująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płachta matująca? Hm, może to trzeba podpowiedzieć jakiemuś producentowi? :D A serio, tak źle?

      Usuń
    2. Nie :) Troszkę przesadzam.
      Zresztą nie narzekam, tłusta skóra = mniej zmarchów na starość. Widzę po Rodzicielce.

      Usuń
  9. Fajny gadżet, opakowanie ma super. Bibułek nigdy nie używałam, chyba muszę do nich dorosnąć :P

    OdpowiedzUsuń
  10. nie uzywam bibulek matujacych, wole zwykla chusteczke przytknac do nosa i czola ;-)


    Jednak przyznnam ze Perfecta ma SWIETNE rozwiazanie z tym opakowaniem, na prawde wygodne i pomyslowe. Przyklad z przypieciem do kluczy jest bardzo dobry :))


    pozdrawiam
    M

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietne rozwiązanie ;D Mam taką niewielką prośbę: super byłoby gdybyś zrobiła posta z tanimi a dobrymi fluidami oraz pudrami i innymi do twrzy kosmetykami, ponieważ chciałabym trochę zaoszczędzić na kupnie fluidu na którego wydaję ponad 70zł ponieważ inne sa nie dobre, a nie mogę dobrać odpowiedniego do swojej jasnej cery ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się w najbliższym czasie zrobić przegląd szuflad :)

      Usuń
  12. o! właśnie jestem na kupnie nowych, a lubię takie papierowe, wiec ich poszukam :) chociaz z tymi Inglotowymi też kusisz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. A jaki mają skład? Ja używam bibułek z Clareny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu są z papieru, bez dodatków :)

      Usuń
  15. Podoba mi się opakowanie tych bibułek:)

    http://kobiece-wariacje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. nigdy nie używałam bibułek, trochę się ich boję, jednak latem na pewno spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ulubione: Inglot, oczywiście ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. bibułka w rolce? tego jeszcze nie widziałam - koniecznie będę musiała wypróbować ;)
    ja teraz używam bibułek z e.l.f. i całkiem mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie używałam bibułek, ale mam raczej suchą cerę, więc wydaje mi się, że ich nie potrzebuję.

    OdpowiedzUsuń
  20. lubie :) ja uzywam z Essence, bo kosztuja grosze ale mam tez azjatyckie Shiseido :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak się Shiseido spisują? Jest różnica między tanimi, a tymi droższymi?

      Usuń
  21. miałam je i mega szybko zepsułam opakowanie ;) teraz mam jakieś z wibo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, a co się stało? Moje się trzyma dobrze (na razie?).

      Usuń
  22. Rozważę ich zakup, chociaż ostatnio jakby mniej się świecę. Może to kwestia tego, ze krem z filtrem mi się skończył i używam teraz podkładu z filtrem, który solo nie powoduje błyszczenia. Już bardziej świecę się po niektórych pudrach matujących, bo te prawdopodobnie wysyłają mojej skórze fałszywy sygnał, że potrzebna jest produkcja większych ilości łoju.

    OdpowiedzUsuń
  23. zostałaś otagowana :)

    http://simplyawoman86.blogspot.com/2012/02/tag-top-5-bubli-kosmetycznych-lipstick.html

    OdpowiedzUsuń
  24. ale sympatycznie i praktycznie wyglądają :):)

    OdpowiedzUsuń
  25. opakowanie jest super, ale przyznam się, że choć mam z innej firmy bibułki używam ich raz na ruski rok! :O

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie używałam bibułek tej firmy, ale rozwiązanie z opakowaniem i urywaniem wydaje mi się bardzo dobre.
    Moje ulubione bibułki to właśnie te z Inglota ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. To tak jak te z Beauty Formulas. Mam i jedne i drugie. Te z Daxa czekają na swoją kolej. Pomysł mieli fajny z tym opakowaniem i to mnie głównie skusiło. Nie potrzebuję mocnego matowienia, więc pewnie się sprawdzą. Fajnie, że nie naruszają makijażu, bo te z BM raczej to robią.

    OdpowiedzUsuń
  28. Do tej pory używałam bibułek ELFowych i jestem zachwycona! Moja cera to tłuścioch absolutny, a wystarczy, że przyłożę bibułkę w okolice nosa i w sekundę jest matowa :) Są papierowe, ale tanie "jak barszcz", naprawdę wydajne i widać ile "tłuszczu" zebrały, więc powinnaś być zadowolona :D (też lubię widzieć ile bibułka wchłonęła ;-) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elfowe mam na liście życzeń :) Hehe, dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam takie zboczenie :D

      Usuń