-->

czwartek, 3 stycznia 2013

Ulubione w 2012 roku :: Makijaż i paznokcie

Wybór ulubieńców wśród kosmetyków kolorowych nie jest dla mnie wcale łatwy. Lubię zmieniać kosmetyki, trochę eksperymentować, dostosowywać makijaż do pory roku, ubrania, nastroju, stanu cery etc. Ale udało mi się wyłuskać te kosmetyki, których używałam najczęściej i najchętniej. Sporo tego!






:: Cera :: Podkłady i bazy ::


W minionym roku testowałam różne specyfiki do cery, w tym kremy BB (dostałam sporo próbek od Silverose), również te zachodnie (przeczytacie o nich tutaj). Najczęściej sięgałam po pięć podkładów: Healthy Mix Serum i Flower Perfection Bourjois, Match Perfection Rimmel (jest dość świeżym odkryciem), ColorStay Revlon i mineralny podkład Lily Lolo. Do nakładania płynnych podkładów używałam wyłącznie palców, moim zdaniem efekt jest wówczas najbardziej naturalny. Wypróbowałam parę korektorów, ale najwięcej zużyłam korektora Healthy Mix Bourjois – kończę właśnie kolejną tubkę. W grupie produktów do cery, ze względu na częstotliwość stosowania, powinnam umieścić również dwa kremy BB, czyli Skin79 Gold (idealny latem, zimą nieco za ciemny) i Missha Perfect Cover w odcieniu 21, ale mam już pewność, że nie służą mojej cerze. Żałuję bardzo, bo dają piękne wykończenie i są trwałe. Pod podkład dość często używałam baz, moje dwie ulubione to Revlon PhotoReady Perfecting Primer i Atłas do makijażu Synesis






Revlon, ColorStay (wersja dla cery mieszanej i tłustej), 110 IVORY

ColorStay towarzyszy mi od bardzo dawna, zarówno ze względu na właściwości, jak i na fakt, że przez bardzo długi czas był jedynym na polskim rynku podkładem dostępnym w jasnych odcieniach. Jakiś czas temu kupiłam nowy egzemplarz i... to nie jest mój dawny ColorStay. Czytałam co prawda opinie osób, które twierdziły, że Revlon coś zrobił z formułą tego podkładu, jednak trochę nie dowierzałam. Przekonałam się jednak, że coś jest na rzeczy. Niby ten sam zapach farby, ale konsystencja rzadsza, bardziej wodnista, dzięki czemu podkład zdecydowanie łatwiej jest rozprowadzić na skórze. Chyba został nieco unowocześniony, bo sprawia wrażenie lżejszego, mniej "tapetowego". Kryje nieco gorzej, ale krycie daje się z łatwością stopniować, przy zachowaniu naturalnego wyglądu. Trwałość bez zmian (teraz producent deklaruje jednak aż 24 godziny!). Bardzo polecam. 


Rimmel, Match Perfection, 010 LIGHT PORCELAIN

Trudno mi powiedzieć, dlaczego po paskudnych doświadczeniach z żelowym Match Perfection zdecydowałam się na zakup tego podkładu. Chyba skusił mnie piękny i naprawdę jasny odcień 010 LIGHT PORCELAIN. I bardzo dobrze, po okazał się świetny! Podkład ma bardzo płynną konsystencję, po nałożeniu na skórę wydaje się tłustawy, ale błyskawicznie się wchłania, dając cudowne satynowe wykończenie i zaskakująco dobre krycie. Skóra wygląda naturalnie, jednak ładniej, coś jest na rzeczy z tym rozpraszaniem światła, o którym mowa w reklamie. Na mojej mieszanej cerze podkład, utrwalony odrobiną pudru (MUFE HD lub Revlon PhotoReady), trzyma się cały dzień i nie ciemnieje, a delikatny połysk w strefie T, który pojawia się po paru godzinach zwalczam bibułkami matującymi.


Bourjois, Healthy Mix Serum, 51 LIGHT VANILLA

Nie polubiłam wersji Healthy Mix, okazała się dla mnie zbyt sucha, zbyt matująca, a odcień 51 wyglądał na mnie pomarańczowo i nienaturalnie. Natomiast Healthy Mix Serum to zupełnie inna bajka. Na mojej mieszanej cerze wygląda po prostu pięknie, daje lekko błyszczące, ale naturalne wykończenie. Kryje moim zdaniem zupełnie przyzwoicie (dla mnie zdecydowanie wystarczająco), choć miłośniczki tapety na pewno go nie docenią.


Bourjois, Flower Perfection, 51 LIGHT VANILLA

Świetny podkład o całkiem sporym kryciu. Niby daje efekt matu, ale skóra nie jest płaska i zachowuje pewien rodzaj zdrowego blasku. Nie ciemnieje w ciągu dnia, a odcień 51 idealnie mi pasuje. Kolejną butelkę dostałam od 82Inez. Więcej w recenzji


Lily Lolo, Podkład mineralny, PORCELAIN★

Mój podkład ratunkowy. Rewelacyjny, pięknie wygląda na skórze, jest trwały, a – co najważniejsze – można go stosować nawet, kiedy skóra jest podrażniona lub pojawią się wypryski. Więcej w recenzji.


Bourjois, Healthy Mix, Correcting Concealer, 51 LIGHT RADIANCE

Ciągle do niego wracam. Ma bardzo lekką konsystencję, dzięki czemu dobrze się wchłania i nie podkreśla zmarszczek. Nie daje powalającego krycia, ale chyba to w nim najbardziej lubię, bo można nakładać go warstwami.


Revlon, PhotoReady Perfecting Primer

Długo ostrzyłam sobie zęby na nowe bazy Revlon, w końcu upolowałam obie wersje, czyli Perfecting i Color Correcting. Prawdę mówiąc nie widzę między nimi specjalnej różnicy, bo na skórze wyglądają tak samo – wygładzają, zmniejszają widoczność porów, ułatwiają rozprowadzenie podkładu. Jednak mam wrażenie, że wersja Perfecting dużo lepiej przedłuża trwałość makijażu, dlatego sięgałam po nią zdecydowanie częściej. Co ważne dla mnie w przypadku baz nie spowodowała żadnego wysypu.



Synesis, Atłas do makijażu★

Od Synesis dostałam próbkę i nadal jej nie zużyłam, bo baza jest aż tak wydajna. Z resztą w przypadku wszystkich silikonowych baz radzę używać najmniejszej możliwej ilości, wówczas baza zrobi swoje, ale nie spowoduje żadnego rolowania. Wracając do Atłasu, ma postać bezbarwnego i bezzapachowego żelu. Idealnie wygładza i "fotoszopuje" skórę, ułatwia rozprowadzenie podkładu i przedłuża jego trwałość. Zdziwiło mnie, że – podobnie zresztą jak w przypadku nowych baz Revlon – nie wysypało mnie po tej bazie. Wada jest jedna, ale dość poważna: zawrotna cena (180 zł/ 30 ml). 




:: Cera :: Pudry ::


To zdecydowanie był rok dwóch pudrów:  HD MUFE i PhotoReady Revlon. Oba transparentne, lekkie, wygładzające optycznie cerę. Nie zmieniłam zdania jeśli chodzi o radzenie sobie z niepożądanym błyskiem na twarzy w ciągu dnia – tylko bibułki matujące! 






Make Up For Ever, High Definition Powder

Drobno zmielony, niezwykle lekki krzemionkowy puder, nadający cerze anielski wygląd. Nakładam go jako ostatni etap makijażu, na róż, rozświetlacz etc. Więcej w recenzji


Revlon, PhotoReady, 001 TRANSLUCENT

W pierwszym momencie byłam nim rozczarowana. Wydał mi się twardy i jakiś szary. Na skórze wygląda jednak bardzo ładnie, daje efekt wygładzenia, przedłuża trwałość podkładu.


Inglot, Bibułki matujące

Najlepsze bibułki, jakie znam. Nie przepadam za tymi papierowymi, a Inglotowe są gumowoplastikowe. Świetnie pochłaniają to, co na twarzy niepożądane.





:: Cera :: Róże, rozświetlacze, pudry brązujące ::


W minionym roku udało mi się trafić na aż dwa idealne dla mnie pudry brązujące, genialny rozświetlacz, świetne róże do policzków... Dobry rok w tej dziedzinie. Moją kosmetyczkę zawojowała amerykańska marka theBalm, ale znalazły się w niej też tańsze produkty Sleek, rodzime Joko oraz tanie kosmetyki z sieciówek. Róż najchętniej nakładałam pędzlem do różu Annabelle Minerals.






Annabelle Minerals, pędzel do różu★

Dostałam go latem na krakowskim spotkaniu blogerek. Okazał się najlepszym pędzlem do różu, jaki kiedykolwiek miałam. Stosuję go razem z tradycyjnymi różami. Łatwo podkreślić nim policzki, rozblendować róż. Dużą zaletą jest również to, że dość szybko schnie.


F&F, Face Glow Highlighter

Zupełne zaskoczenie: świetny rozświetlający puder z Tesco. Tworzy na skórze subtelną taflę, nieco delikatniejszą niż Mary-Lou Manizer theBalm, jest trwały i wydajny. 


H&M, Bronzing Powder, GORGEOUS TAN

Tani, rewelacyjny puder. Herbatnikowy kolor idealny dla bladziocha, używam go cały czas do delikatnego konturowania.


Joko, Marrakech Dream, 261

Używałam go latem i wczesną jesienią. Ma świetny kolor, nie jest zbyt ciemny ani pomarańczowy. Więcej w recenzji.


Sleek, Blush, PIXIE PINK

Róże Sleek są po prostu świetne! Używałam w tym roku aż czterech odcieni: SANTORINI, FLAMINGO, ROSE GOLD i PIXIE PINK. Właśnie po ten ostatni sięgałam najczęściej. W opakowaniu wydaje się bardzo jaskrawy, ale na skórze można uzyskać nim piękny efekt lekko zaróżowionej skóry. Więcej w recenzji.


Joko, Universe, 374

Coś pomiędzy różem a rozświetlaczem, dzięki czemu stał się moim dyżurnym kosmetykiem na dni, kiedy umalować muszę się błyskawicznie. Więcej w recenzji.


theBalm, Downboy, Blush

DOWNBOY to chyba najlepszy odcień różu w mojej kolekcji – niby neutralny, ale zmierzający w kierunku odcieni chłodnych. Pasuje mi przez cały rok, w przeciwieństwie do wszelkich koralowych odcieni, które bronią się na mnie tylko, kiedy jestem lekko opalona.


theBalm, Mary-Lou Manizer

Wątpię, żeby coś mogło przebić ten rozświetlacz. Jest po prostu cudowny! Więcej w recenzji.





:: Usta :: 


Mazideł do ust mam zatrzęsienie, jednak rok 2012 upłynął mi głównie pod znakiem nawilżających pomadek w raczej neutralnych kolorach i dwóch (!) błyszczyków. Zupełny minimalizm :]






Bourjois, Effet 3D Gloss, 53 CORAIL ARTISTIC

53 CORAIL ARTISTIC wygląda w opakowaniu na intensywny koral, a nawet pomarańcz, jednak na ustach jest subtelny i ładnie ożywia twarz. Lubię jego smak i konsystencję, przekonałam się też do aplikatora w formie pędzelka.


Revlon, Lip Butter, 096 Macaroon, 035 APPLE CANDY

Drogie, ale takie miłe w użyciu! Nawilżają jak solidny balsam, nabłyszczają usta i nadają kolor. Miłość od pierwszego użycia. CANDY APPLE to śliczna żywa czerwień, natomiast MACAROON to ciepły, nieco przygaszony róż. Więcej w recenzji.


Max Factor, Colour Elixir, 755 FIREFLY i 833 ROSEWOOD

833 ROSEWOOD to jedna z moich ulubionych pomadek ever, kończę właśnie kolejną. Ma kolor bardzo zbliżony do naturalnego koloru moich ust i po prostu go ładnie wzmacnia. 755 FIREFLY jest trochę bardziej intensywna i różowa, ale równie piękna. Pomadki Colour Elixir nie wysuszają ust, dobrze się rozprowadzają, a upolowane w promocji mają zupełnie przyzwoitą cenę, jak na tę jakość. Więcej w recenzji.


Celia, Pomadka-Błyszczyk Nude, 602

Nie mogę przestać chwalić tych pomadek – nawilżają, ślicznie wyglądają na ustach, są tanie, polskie, ale niestety trudno dostępne. Odcień 602 to jasny transparentny golasek, który pasuje do wszystkiego. Więcej w recenzji


L'Oréal, Rouge Caresse, 103 SWEET BERRY i 102 MAUVE CHERIE

"Kareski" pokochałam od pierwszej sztuki, czyli 403 HYPNOTIC RED. Mam w tej chwili cztery odcienie i najczęściej w minionym roku sięgałam po 103 SWEET BERRY i 102 MAUVE CHERIE. Ta pierwsza to naturalny odcień zbliżony do odcienia moich ust, natomiast druga ma delikatną różową nutę.


Revlon, Super Lustrous Lipgloss, 02 SHINE CITY

Był moim ulubieńcem w roku 2011, w 2012 kupiłam kolejne opakowanie, bo nie mogłam się bez niego obejść. 02 SHINE CITY to transparentny błyszczyk z drobinkami, których właściwie na ustach nie widać, jednak dodają ustom blasku. Sięgam po niego za każdym razem, kiedy nie mogę się zdecydować na żaden kolor.






:: Oczy ::


Co ciekawe, hity do makijażu oczu było mi wybrać bardzo łatwo. W kategorii cieni niekwestionowanymi zwycięzcami są paleta Comfort Zone Wet'n'Wild i cenie Infaillible L'oréal. Dwie kredki do oczu zrobiły na mnie wrażenie – kredka Joko i żelowa SuperShock z Avonu, natomiast eyeliner istnieje dla mnie tylko jeden: żelowy Manhattanu. Jeśli chodzi o tusze do rzęs, chyba nigdy nie wypróbowałam tylu maskar, co w minionym roku. Ale i tak hity są tylko dwa; dobry sprawdzony False Lash Effect Max Factora i obrotowy tusz Volume Fast & Perfect Bourjois.






Wet'n'Wild, Color Icon, COMFORT ZONE

Po prostu genialna paleta. Piękne odcienie, świetna jakość. Wada jedna, ale poważna: nie do zdobycia w Polsce. Więcej w recenzji


L'Oréal, Color Infaillible, 033 Tender Caramel, 021 SAHARA TREASURE, 002 HOURGLASS BEIGE

Zgromadziłam już trzynaście odcieni, ale te trzy to moje muszmiecie. 033 TENDER CARAMEL to jasny, lekko różowawy brąz, 021 SAHARA TREASURE – stare złoto, a 002 HOURGLASS BEIGE to jasny beż. Cienie są niebywalne napigmentowane, trwałe i po prostu piękne.


AVON, SuperShock Gel Eyeliner Pencil, BLACK

Mam ją stosunkowo krótko, ale z miejsca wskoczyła do grupy hitów. Jest niesamowicie miękka, smolista, trwała.


Joko, Precision Eye Definer, 452 (czerń)

Zakup listopadowy, ale niewątpliwie hit minionego roku, z którym również w 2013 się nie rozstanę. Miękka, smolista kredka, świetna do stosowania na linii wodnej. Więcej w recenzji


Manhattan, Gel Eyeliner Long-Lasting

Świetnie się nakłada, można narysować nim precyzyjne kreski. Nie kseruje się, trwa na swoim miejscu aż do demakijażu. 


Max Factor, False Lash Effect Mascara

Ciągle do niego wracam. Daje rzeczywiście efekt sztucznych rzęs – gęstych i równych, ale nadal naturalnych. Jest trwały, ale bez problemu zmywa się micelem.


Bourjois, Volume Fast & Perfect Mascara

Tusz ze szczoteczką, która obraca się dzięki baterii. Dziwny wynalazek, ale skuteczny. Tuszem można pomalować rzęsy szybko i sprawnie, a efekt jest piękny. Więcej w recenzji


Zalotka Inglot

Najlepsza, jaką kiedykolwiek miałam. Więcej w recenzji.






:: Paznokcie ::


Nawet nie będę próbowała wybrać ulubionych odcieni lakierów do paznokci, bo byłoby ich zbyt wiele... Do grona moich ulubionych marek awansowały Joko, OPI i – o dziwo – Golden Rose z genialnymi brokatami Jolly Jewels i lakierami Rich Color. Pomijając lakiery, są trzy paznokciowe produkty, po które sięgałam w minionym roku bardzo chętnie i z których byłam bardzo zadowolona: baza, top coat i żel do usuwania skórek.






OPI, Natural Nail Base Coat

Jak dotąd najlepsza baza, jaką kiedykolwiek miałam. Szybko schnie, nie odpryskuje, lakiery dobrze się na niej trzymają. W dodatku w jakiś magiczny sposób wpłynęła na kondycję moich paznokci i przestałam używać odżywek.


Revlon, Quick Dry Top Coat

Poszukiwania idealnego, wysuszającego lakier top coatu mogłabym właściwie na nim skończyć, chociaż teraz testuję słynny Seche Vite. Top Revlonu pięknie nabłyszcza, przyspiesza jego schnięcie lakieru i przedłuża jego trwałość. Nie gęstnieje, a cena jest przystępna (ok. 20 zł). 


Sally Hansen, Instant Cuticle Remover

Naprawdę hit. Pozwala błyskawicznie uporać się ze skórkami, a w dodatku nie wysusza. Wystarczy nałożyć go na skórki (producent mówi chyba o 30 sekundach, ja trzymam nieco dłużej), a później odsunąć skorki patyczkiem lub po prostu umyć ręce i rozmasować skórki ręcznikiem. 






Podziel się!
Szukasz informacji o innym produkcie? Skorzystaj z WYSZUKIWARKI u góry strony lub zajrzyj do KATALOGU.
Bez względu na to, jak dany kosmetyk do mnie trafił, opisuję wrażenia z jego stosowania całkowicie szczerze. Pamiętajcie, że siłą rzeczy są to opinie osobiste, więc subiektywne. Nie mogę zagwarantować, że dany kosmetyk sprawdzi się u kogoś innego. Produkty, które przysłano mi do wypróbowania, oznaczam symbolem ★.

58 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie swoimi podkładami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Revlonowy Top Coat! Paznokcie pięknie się po nim błyszczą!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach spróbować Colorstaya i podkładu Bourjois Healthy mix.
    Pomadkę z Celii uwielbiam, a na rozświetlacz thebalm i brązer Joko wciąż się czaję :)
    Wybrałaś naprawdę ciekawe produkty :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten puder Joko już raczej jest nie do zdobycia, możesz zapolować na wariant z kolejnej, jesienno-zimowej limitowanki.

      Usuń
  4. Ostatnio oglądałam Match Perfection i również zwróciłam uwagę na piękny, jasny odcień. Jednak troszkę wahałam się i nie kupiłam. Teraz nawet żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam bronzer Joko, a rozświetlacz theBalm śni mi się po nocach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka kosmetyków pokrywa się z moimi ulubieńcami :) a kilka z Twojej listy na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zrobiłas lekki błąd- przy pędzlu Annabelle Minerals- napisałaś puder do różu :)

    ja uwielbiam takie podsumowania- bo dają jasne i zwięzłe wytłuszczenie co zasługuje szczególnie na uwagę i przetestowanie- co jak co, ale pośród setki testowanych produktów w ciągu roku- czasem można się zgubić, co było tym hitem a co tylko "nice"- ale bez fajerwerków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, że to jednak kwestia indywidualna i każdemu pasuje co innego :)

      Usuń
  8. Zamiast pędzel do różu, napisałaś puder do różu.:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam ten post parę dni, coś się mogło obsunąć :)

      Usuń
  9. Az dziwne, ale nie mam ani jednej z tych rzeczy. ;0

    OdpowiedzUsuń
  10. Poluję na rozświetlacz z The Balm,a Down Boy uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto ten rozświetlacz zdobyć, jest piękny :)

      Usuń
  11. Jeżeli chodzi o róże to w tej dziedzinie też najbardziej lubię The Balm

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post podsumowujący!!!
    Ja podkład Bourjois, Healthy Mix Serum kupiłam zupełnie przypadkiem w Marionoud ze znizka za 15,00!!! Świeży ;)
    Pudru Mufe tez używam, mam 2 opakowanie ale będę szukała tańszej drobno zmielonej krzenionki, bo 160,00 to troche sporo jak za krzemionkę.
    Jak zużyje MACowy rozświetlacz to napeno sięgnę po The BAlm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak udało Ci się puder MUFE zużyć? Bo ja od paru lat mam ciągle to samo opakowanie :D

      Usuń
  13. uwielbiam zapach BHM Serum , a tusz Bourjois jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest super. A jak się jeszcze zestawi np. z ColorStay Revlonu... :D

      Usuń
  14. Strasznie żałuje, że przegapiłam ten bronzer z JOKO :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaciekawiłaś mnie tym rozświetlaczem z F&F, aż żałuję, że nie zainteresowałam się nim 2 miesiące temu, gdy było - 50% na kosmetyki F&F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz przed świętami było chyba 25%, więc co jakiś czas robią najwyraźniej promocje. Jeszcze upolujesz :)

      Usuń
  16. bardzo chcialabym ta palete z wet'n'wild, widzialam ja na kilku filmikach amerykanskich beauty guruuu;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Wet'n'Wild u nas nie ma :(

      Usuń
  17. Sporo tych ulubieńców :) Może kupię któryś z podkładów lub produktów The Balm, zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten przyspieszacz z Revlonu kosztuje tylko 20zł?
    świetna inwestycja! :)
    długachna lista ulubieńców- masz nosa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) W zależności od sklepu 20-23 zł.

      Usuń
  19. Nigdzie nie ma tych celii... A na colorstay nie mogę się coś zdecydować, ale mają niezły wybór odcieni więc posprawdzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie trudno Celię zdobyć, rozglądaj się w małych nie sieciowych drogeriach. Z gamy ColorStay na pewno coś wybierzesz.

      Usuń
  20. Ja kończę próbkę podkładu Lily Lolo i przymierzam się do zakupu pełnowymiarowego opakowania. Najpierw jednak muszę wykończyć swoje podkłady w płynie, między innymi Flower Perfection, z którym bardzo się polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się z Lily Lolo i Flower Perfection polubiłaś :)

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. Ja w sumie też ;) Chociaż nie tak łatwo je przygotować....

      Usuń
  22. Też lubię silikonowe bazy pod makijaż. Fajnie wygładzają cerę. Jestem szczęściarą, ponieważ silikony nie robią mi krzywdy, więc mogę stosować tego typu produkty, kiedy tego potrzebuję:) Dopóki nie kupiłam swojej pierwszej silikonowej bazy, to nie zdawałam sobie sprawy, ile taki kosmetyk może zrobić dobrego. Zmniejsza widoczność porów, wygładza, matuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie muszę uważać, bo po wielu bazach następuje atak obcych :) Szczęściara z Ciebie, naprawdę :)

      Usuń
  23. Uch, dobrze, że nie mam kartki pod ręką, bo zachciało mi się wielu rzeczy. Jeśli nie zapiszę teraz, to przynajmniej później zapomnę.

    Żałuję, że nie skusiłam się na pomadkę MF, choć była w koszyku podczas promocji -40%. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co Ci kartka? Ctrl + d, żeby dodać do zakładek...

      Nie kupić pomadki MF ze zniżką 40% to grzech!!!

      Usuń
  24. Kusi mnie bardzo ten najnowszy podkład Rimmela 010. Czytałam opinie że nie nadaje się do tłustej cery, Ty piszesz że dla mieszanej jest ok. Już sama nie wiem. A jak z kryciem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to zależy trochę od osobistych upodobań. Bardzo nie lubię płaskiego matu, więc jeśli podkład zaczyna się na mnie lekko błyszczeć to nie panikuję. Rimmel w pierwszym momencie wydaje się dziwnie tłusty i można mieć wrażenie, że się nigdy nie wchłonie, ale po chwili wsiąka w skórę zostawiając piękne wykończenie (taka zdrowa młoda skóra, z leciutkim glow) - zarówno na policzkach, gdzie cerę mam normalną, teraz zimą nieco skłonną do przesuszenia, jak i w strefie T, która trochę (ale nie strasznie) się przetłuszcza. Krycie mnie zaskoczyło, bo jest naprawdę niezłe.

      Usuń
  25. Świetne zestawienie! Z przyjemnością dobrałabym się do kilku Twoich ulubieńców :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ile wspaniałych rzeczy!! :D moja kosmetyczka to jakaś jedna piąta tego, co tutaj pokazałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to są tylko ulubieńcy... Trochę mi wstyd...

      Usuń
  27. Zaciekawiłaś mnie tą bazą z Revlona, będę musiała ich poszukać. Pomadko-błyszczyk z Celii uwielbiam również i ten sam kolor! Po prostu uwielbiam takie masełka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjrzyj się tej bazie, jest godna uwagi moim zdaniem :)

      Usuń
  28. Muszę się zaopatrzyć w ten żel do usuwania skórek ;) Pomadki L'oreala też kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  29. U mnie też podkład Revlon i matujące z Inglota :) Dużo tego używasz! Pozdrawiam, Blogging Novi.

    OdpowiedzUsuń
  30. Podkład Revlon ciągle mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  31. skuszę się chyba na ten top coat z revlon :)

    OdpowiedzUsuń
  32. A ja myślałam, że mam jakąś podróbę Revlonu. Widocznie w tej nowej wersji zmieniło się trochę. Szkoda. Bardziej odpowiadała mi ta poprzednia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś zmieniono w ColorStay. Naprawdę wolałaś tę bardziej "tapetową' wersję?

      Usuń
  33. ostatnio zlapalam probke Revlona w Doiglasie. Zawsze uzywalam Buff a teraz chcialam sie skusc na najjasniejszy. faktycznie jest bardziej lejacy i gorzej kryje! ale wyglada tak samo swietnie i chyba z racji braku pomyslow na cokolwiek innego chwyce kolejna butelke Colorstaya :)

    OdpowiedzUsuń